Origins launch in Poland + GinZing moisturizer review

What I got from Origins

Hello everyone, I hope you’re doing great! Today I’d like to talk about Origins brand that recently launched in Poland. Origins is a part of Estee Lauder Companies and is supposed to be their (almost) “all-natural” line with beneficial ingredients derived from nature itself, such as plant oils or extracts. Seeing their ingredients, most of them are of natural origin indeed, hence the name. They launched their first store in continental Europe last month in Poland and because their products are widely recommended in the blog and Youtube network I decided to give them a try as well. I purchased a starter kit containing the GinZing Energy-boosting mositurizer, Checks and Balances Frothy face wash, Drink Up intensive overnight mask and Clear Improvement active charcoal mask. Because it was the store opening, I also got a set of samples in a Nanette Lepore for Origins pouch: another charcoal mask, GinZing moisturizer and two Drink Up Intensive masks (and two products from their anti-ageing line that I already gave away). The staff in the store was professional and very kind and the store had a nice ambience also due to the interesting interior design.. In this post I will shortly review the moisturizer and there will be a separate post for the masks and the cleanser as well.

After coming back home I decided to read a bit about the brand and I saw many negative reviews on Beautypedia (I mentioned the website in my post about cosmetic ingredients that you can find here) and I got a bit concerned by the fact that the products seem to contain many natural but at the same time potentially irritating ingredients. I still decided to try them, especially because my skin is not that sensitive when it comes to irritation.

Origins GinZing energy-boosting moisturizer
Origins GinZing energy-boosting moisturizer
Origins GinZing energy-boosting moisturizer

Ingredients: Water, Methyl Trimethicone, Butylene Glycol, Glycerin, Jojoba Esters, Panthenol, Dicaprylyl Carbonate, Citrus Limon (Lemon) Peel Oil, Citrus Grandis (Grapefruit) Peel Oil, Mentha Viridis (Spearmint) Leaf Oil, Limonene, Aloe Barbadensis Leaf Extract, Butyrospermum Parkii (Shea Butter), Simmondsia Chinensis (Jojoba) Butter, Castanea Sativa (Chestnut) Seed Extract, Rubus Idaeus (Raspberry) Leaf Wax, Dimethicone, Coleus Barbatus Extract, Hordeum Vulgare (Barley) Extract, Trehalose, Triticum Vulgare (Wheat) Germ Extract, Panax Ginseng (Ginseng) Root Extract, Ammonium Acryloyldimethyltaurate/VP Copolymer, Salicylic Acid, Foeniculum Volgare (Fennel) Seed Extract, Rosmarinus Officinalis (Rosemary) Leaf Extract, Phospholipids, Tocopheryl Acetate, Sodium PCA, Arginine, Caffeine, Cholesterol, Linoleic Acid, Biotin, Folic Acid, Tetrahexyldecyl Ascorbate, Polysilicone-11, Carbomer, Pantethine, Squalane, Sodium Hyaluronate, Hexylene Glycol, Lecithin, Calcium Carbonate, Caprylyl Glycol, Ethylhexylglycerin, Tromethamine, Phenoxyethanol.

I was testing the moisturizer for about 2 weeks of daily use, I have oily and acne prone without any dryness or irritation except blemishes if I have them at the time. The moisturizer has a strong and refreshing scent that itself is a bit energy boosting. The consistency is light and gel-like due to the silicone (Methyl Trimethicone, can be pore-clogging) so its a pleasure to apply. It is not meant to be for oily skin, but I honestly don’t know how a person with dry skin could use it – to me, it doesn’t moisturize at all, it’s very mattifying (my oily skin stayed matte all day). Because of it’s primer-like texture it’s a great base for makeup. After two weeks of using I noticed that my skin got dry patches and because of that looked more tired (not so energy-boosting after all…), it also broke me out a little and I find it irritating because I experienced redness around my nose and my blemishes got seriously inflamed. I had to stop using it and then my skin went back to normal within a little more than a week. I find this moisturizer drying and irritating and I would not recommend it for any type of skin, especially sensitive or acne prone, although I know that many people liked it since it’s considered Origins’ bestseller.

What are your experiences with Origins? What are your favourite products of the brand? Did you use the GinZing moisturizer?


[PL]

Dzisiaj chciałabym napisać parę słów o marce Origins, która niedawno otworzyła sklep w warszawskiej Galerii Mokotów. Origins należy do koncernu Estee Lauder Companies i ma być ich (prawie) całkiem naturalną linią, znaną ze stosowania przede wszystkim naturalnych składników, jak oleje czy ekstrakty roślinne. Po przejrzeniu list składników muszę powiedzieć, że większosć z nich faktycznie jest pochodzenia naturalnego. W Warszawie otwarto pierwszy sklep Origins w Europie (kontynentalnej) i z racji, że ich produkty są popularne w blogo- i vlogosferze, postanowiłam też je wypróbować. Kupiłam zestaw startowy zawierający krem na dzień GinZing Energy-boosting mositurizer, żel do mycia twarzy Checks and Balances Frothy face wash oraz maseczki Drink Up intensive overnight mask i Clear Improvement active charcoal mask. Wybrałam się tam z przyjaciółką w dniu otwrcia, więc dostałyśmy również kosmetyczki Nanette Lepore for Origins z dużymi próbkami: maseczki Clean improvement i DrinkUp Intensive, krem GinZing i dwa produkty z serii anti-ageing, które już oddałam. Konsultantki w sklepie były profesjonalne i sympatyczne, w sklepie była miła atmosfera potęgowana przez ciekawy wystrój. W tym poście zrecenzuję krem GinZing, za jakiś czas również pojawi się oddzielny post z recenzją maseczek i żelu do twarzy.

Po powrocie do domu postanowiłam trochę poczytać o Origins i zauważyłam wiele negatywnych ocen ich produktów na Beautypedia (wspomniałam o tej stronie w poście o składnikach kosmetyków, które możecie znaleźć tutaj) i zmartwił mnie fakt, że wiele produktów Origins zawiera owszem naturalne, ale też potencjalnie drażniące dla skóry składniki. Mimo to zdecydowałam się przetestowac kosmetyki, ponieważ moja skóra nie jest specjalnie podatna na podrażnienia typu zaczerwienienia etc.

Krem Origins GinZing energy-boosting moisturizer

(Lista składników znajduje się powyżej w wersji angielskiej.)

Testowałam krem przez mniej więcej dwa tygodnie codziennego stosowania, moja cera jest tłusta i ze skłonnością do trądziku, bez problemów z wysuszeniem lub podrażnieniami (z wyjatkiem wyprysków, jeśli są). Krem ma intensywny, orzeźwiający zapach, który sam w sobie dodaje energii. Ma lekką, trochę żelową konsystencję co zawdzięcza silikonowi (Methyl Trimethicone, może być komedogenny), wiec przyjemnie się aplikuje. Krem ten teoretycznie nie jest przeznaczony dla cery tłustej, ale nie wyobrażam sobie, żeby osoba z suchą skórą go używała – nie zauważyłam praktycznie żadnego nawilżenia, a krem działa silnie matująco (moja cera była matowa cały dzień). Ponieważ konsystencją przypomina bazę, dobrze sprawdza się pod makijażem. Po dwóch tygodniach używania zauważyłam, że moja skóra stała się miejscami wysuszona i przez to wyglądała na zmęczoną (przeciwnie do obiecanego energy-boost…), a także trochę mnie “wysypało”, Skóra była podrażniona, szczególnie w okolicach nosa, a “niespodzianki” zaogonione. Przestałam go używać i po trochę więcej niż tygodniu moja cera wróciła do normy. Według mnie krem ten jest wysuszający i drażniący dla skóry i nie poleciłabym go dla żadnego typu cery, a szczególnie nie dla cery suchej czy ze skłonnością do trądziku, chociaż wiem, że wielu osobom musiał się spodobać skoro zyskał status bestsellera.

Jakie macie doświadczenia z marką Origins? Jakie są Wasze ulubione produkty? Używałyście GinZing moisturizer?

A bit of bling

6
Perfume: Tous Sensual Touch and Estee Lauder Modern Muse

Hello everyone, I hope you are having a great day! Today is the time for a little bit different post than usually because it’s not only about beauty products but about fashion as well.

Please don’t get me wrong – I’m not one of the people who scream BLING BLING with their looks.   I prefer classic colours, classic outfits and nothing too extreme both in fashion and makeup, although I sometimes have one statement piece of the look like a gold necklace or a watch, or a bold red lipstick. I really love the term “timeless elegance” and try to stick to it, of course with respect to current trends. Also, as you probably can tell from my review of the Chanel eyeliner – I do love a touch of gold, especially rose gold.  Recently, I have noticed myself buying more gold pieces than ever for some reason (maybe its the summer vibe, gold tones sparkling on the slightly tanned skin) so I’d like to share with you guys my favourite pieces and recent buys!

Skirt - Fraternity, bold necklace - Zara, chain with heart-shaped pendant - Apart, clutch bag - Parfois
Skirt – Fraternity,  bold necklace – Zara,  chain with heart-shaped pendant – Apart,                     clutch bag – Parfois

I have to admit that the skirt was an impulse buy for me because it was looking so gorgeous on the display, styled with a casual grey blouse that dressed it down. Now I have no idea how to style it to dress it down a little, any ideas (except the grey blouse)? 😉 The clutch bag has been my all time favourite for a while already, it looks awesome with a black, red or navy blue dress.

3big
Shimmering body oil – Sephora, eyeshadows – Sephora and NYX, highlighter – Wibo, Eyeshadow Primer – Urban Decay Primer Potion in Sin, lipgloss – Smashbox, set of lipglosses – Michael Kors

Adding a touch of gold in makeup instead of outfit pieces is much safer and in-the-comfort-zone for me. It mainly gives just a subtle highlight or dewiness. I adore the Michael Kors glosses (and also their names, from left to right: Starlet, It Girl, Celeb). They not only look great, but they are very moisturizing as well. The Smashbox lipgloss is not THAT amazing, but it is almost as good and has an wonderful vanilla-cookie like scent. Urban Decay’s Primer Potion is my absolute favourite eyeshadow primer and the one in champagne colour Sin works well both as a primer and solo. Diamond Illuminator highlighter by Wibo (Wibo is a polish drugstore brand) is one of my recent Youtube-inspired purchases and I am more than happy with it’s and buildable effect, especially considering that it’s ridiculously cheap. I use the eyeshadows as the whole-lid colours for evening makeup as they are gold-brown toned (but separately of course ;)), they are very well pigmented and I haven’t seen any fallout.

I hope you enjoyed a slightly different post!

Do you like to use gold accessories or makeup? What are your favourite pieces?

[PL]

Cześć wszystkim, dzisiaj przyszedł czas na trochę inny post niż zwykle, ponieważ będzie dotyczył nie tylko kosmetyków, ale też trochę mody.

Nie zrozumcie mnie źle – nie jestem jedną z osób, które lubią tandetę i wszystko co się błyszczy. Zdecydowanie wolę tradycyjne kolory i zestawienia bez specjalnych ekstrawagancji, chociaż czasem stawiam na wyraźny element jak złoty naszyjnik lub zegarek albo czerwona szminka. Lubię stwierdzenie “ponadczasowa elegancja” i staram się go trzymać z uwzględnieniem trendów, z lepszym lub gorszym skutkiem.  Jak pewnie możecie poznać po moim poście o eyelinerze z Chanel, bardzo lubię złote akcenty, a szczególnie w odcieniu różowego złota. Ostatnio zauważyłam, że kupowałam więcej złotych rzeczy niż zwykle z jakiegoś powodu (być może to kwestia lata i złotych refleksów od Słońca…?) i chciałabym się z Wami podzielić kilkoma ulubieńcami i ostatnimi zakupami.

Perfumy Tous Sensual Touch i Estee Lauder Modern Muse. spódnica – Fraternity, naszyjnik – Zara, łańcuszek i wisiorek w ksztalcie serca – Apart, torebka wieczorowa – Parfois. olejek do ciała – Sephora, cienie do powiek – Sephora i NYX, rozświetlacz – Wibo, baza pod cienie do powiek – Urban Decay Primer Potion w kolorze Sin, błyszczyk – Smashbox, zestaw błyszczyków – Michael Kors.

Muszę przyznać, że kupiłam spódnicę pod wpływem impulsu, wyglądała pięknie na wystawie połączona z szarą bluzą, która nadawała jej trochę bardziej niezobowiązującego tonu. Teraz nie wiem z czym ją zestawić (oprócz wspomnianej szarej bluzy), żeby nie wyglądała jak kreacja sylwestrowa, więc jeśli macie pomysły będę wdzięczna za komentarze 😉 Kopertówka (chociaż w sumie nie jest to do końca kopertówka) jest moją ulubioną torebką na wieczór, wygląda świetnie w połączeniu z czarną, czerwoną lub granatową sukienką.

Zdecydowanie wolę dodawać złote akcenty w makijażu niż w stroju, jest to dla mnie bezpieczniejsze rozwiązanie w granicach strefy komfortu. Przeważnie dodaje to tylko odrobinę rozświetlenia lub blasku. Uwielbiam błyszczyki Michaela Korsa (i ich nazwy, od lewej do prawej: Starlet, It Girl, Celeb). Nie tylko wyglądają pięknie, ale też bardzo dobrze nawilżają usta. Błyszczyk ze Smashbox nie jest aż tak dobry (ale prawie) i ma cudowny waniliowo-ciasteczkowy zapach. Baza pod cienie Urban Decay u mnie sprawdza się u mnie najlepiej ze wszystkich, których próbowałam, a ta w kolorze Sin (z drobinkami) bardzo dobrze wygląda również solo. Rozświetlacz Diamond Illuminator z Wibo kupiłam pod wpływem pozytywnych recenzji na Youtube i nie zawiodłam się, szczególnie biorąc pod uwagę fakt, że jest śmiesznie tani – spełnia swoje zadanie i można nim budować stopień rozświetlenia od delikatnego po wyraźne. Wspomnianych cieni do powiek z Sephory i NYX używam na całą powiekę na wieczór, ponieważ są to złote brązy, a nie typowy złoty. Są bardzo dobrze napigmentowane i nie zauważyłam osypywania się.

Mam nadzieję, że podobał Wam się taki trochę inny post!

Lubicie nosić złote akcesoria albo elementy makijażu? Jacy sa Wasi ulubieńcy?