Smashbox bestsellers – worth the hype?

Hello everyone, I hope you’re all good and ready for the new post! I’ve been planning to review the Smashbox bestsellers  for a while now, so finally here it is. The brand that is quite popular, innovative and photoshoot-friendly couldn’t pass unnoticed by me and since I haven’t used any of their products before, I’ve decided to purchase a kit of their cult products to see what the hype is all about (and also because I’m obsessed with minis). Was it worth it?

1. Photo Finish Lid Primer
Smashbox Photo Finish Lid Primer
Smashbox Photo Finish Lid Primer

Honestly, I could end my review of this particular product by saying: it’s a good primer. It’s not bad, it’s not wow. It applies smoothly and keeps eyeshadows from creasing, fading or falling out. It’s simply a good product but at this price mark I prefer to buy the Urban Decay Primer Potion that makes the eyeshadow colors more vibrant. The sample size in the kit is really tiny and lasts only for a few uses, especially because it has a tendency to dry out a bit.

2. Photo Finish Foundation Primer
Smashbox Photo Finish Foundation Primer
Smashbox Photo Finish Foundation Primer

Smashbox Photo Finish primer is supposed to even out the skin, prep it for makeup and make it look gorgeous in pictures. And it absolutely does it’s job. The skin is much smoother, the foundation is much easier to apply and the final effect is a bit photoshop-like. I used it for a night out and my skin looked great even in flash photography. However, it did break me out and after few hours my skin got more oily than usual so I would not repurchase it. If you don’t have oily or acne prone skin this primer might be for you, especially if you’re planning to have your pictures taken.

3. Lip Enhancing Gloss in Illume
Smashbox Lip Enhancing Gloss in Illume
Smashbox Lip Enhancing Gloss in Illume

If you are following my blog (thank you <3) you might have seen this gloss before because I mentioned it in the post about gold accessories. It’s a very pretty classic golden shimmery gloss that has sticky consistency and caramel-cookie scent. I’m not a fan of using it solo (it’s pigmented and the color makes me look pale) but I absolutely adore (yep, that’s the word) how it looks on top of a brown or cherry red lipstick. It makes the lips appear much fuller and the overall effect is kind of sultry and perfect for evening makeup.

5
Smashbox Lip Enhancing Gloss in Illume swatch
4. Limitless Eye Liner in Onyx
6
Smashbox Limitless Eye Liner in Onyx

Although named “eye liner” I’d rather say it’s more like kohl. The pigmentation is very good, it is a true black. The formula is very creamy but once it dries it just stays put. It’s waterproof and even micelar-water-proof – the only possible way to remove it is by using an eye makeup remover that contains oil or an oil itself (for example by Bobbi Brown or The Body Shop ). Those with oily skin or eyelids may want to reconsider this one for the same reason – on days when my skin was feeling more oily it just melted where the flick was leaving me with a black smudge in the corners of my eyes. Not that much fun. The good thing is that it only happened in the summer after many hours of wear and in weather cooler than 30-something degrees it works perfectly. The downside that really bothers me is that it stings my sensitive eyes a little.

7
Smashbox Limitless Eye Liner in Onyx
5. Full Exposure Mascara in Jet Black

Unfortunately I don’t have a closeup of this one because while preparing this post I realized I lost it (and I didn’t weep about it). I don’t have anything positive to say about the mascara – the wand is huge what makes it really difficult to apply but easy to stab yourself in the eye and the formula is kind of runny so it takes forever to dry, giving you a gorgeous panda if your eyes happen to be open. To see a wonderful effect you need to apply several (around five) coats but then after half an hour it’s barely visible again. A person who likes a very natural looking lashes would like this one for sure, but I prefer more almost falsies-like noticeable lashes so it’s definitely not for me.

Summing up, I genuinely like two out of five products from the set (the lid primer and the gloss), other two are okay for certain occasions (the foundation primer and the eye liner) and one is a total no-go for me (the mascara). Would I repurchase any of these? Probably not.

I hope you enjoyed reading! Have you used any of these products before? What do you think of them?

[PL]

Bestsellery Smashbox

Już od dawna planowałam zrecenzować zestaw bestsellerów Smashbox. Ta popularna firma, mająca wiele innowacyjnych produktów i reklamująca je jako odpowiednie do sesji zdjęciowych nie mogła umknąć mojej uwadze. Z racji, że nigdy wcześniej nie używałam ich kosmetyków zdecydowałam się kupić zestaw kultowych produktów i zobaczyć czy faktycznie są warte statusu bestsellerów. I też dlatego, że uwielbiam miniatury.

1. Photo Finish Lid Primer – baza pod cienie do powiek

Szczerze mówiąc mogłabym zmieścić recenzję tego produktu w jednym zdaniu: jest to dobra baza pod cienie. Sprawdza się w swojej roli, ale też nie daje efektu “wow”. Łatwo się aplikuje, zapobiega wałkowaniu się, opadaniu i blaknięciu cieni. Jest to po prostu dobry produkt, ale za tę samą cenę wolę kupić bazę Urban Decay Primer Potion, która dodatkowo “podbija” kolory cieni, powodując, że są bardziej wyraziste. Opakowanie z zestawu ma bardzo małą pojemność i wystarcza tylko na kilka użyć, szczególnie, że baza dość szybko wysycha.

2. Photo Finish Foundation Primer – baza pod makijaż

Baza Smashbox Photo Finish ma za zadanie wyrównać cerę, przygotować ją do nałożenia makijażu i powodować, że będzie on się świetnie prezentował na zdjęciach i faktycznie to robi. Cera jest wyraźnie gładsza, podkład aplikuje się łatwiej, a efekt końcowy przypomina trochę photoshop w realu. Gdy użyłam jej na wieczór, skóra wyglądała bardzo dobrze nawet na zdjęciach z fleszem. Niestety, po kilku godzinach moja cera zaczęła się świecić, a po kilku użyciach mnie “wysypało”, dlatego nie kupię jej ponownie. Jeśli nie macie tłustej cery ze skłonnością do trądziku ta baza może być dla Was, szczglnie jeśli planujecie być fotografowane (lub fotografowani).

3. Lip Enhancing Gloss w odcieniu Illume – błyszczyk do ust

Jeżeli regularnie czytacie mojego bloga (dziękuję <3) pewnie widzieliście już wcześniej ten błyszczyk, ponieważ pojawił się on w “złotym” poście. Jest to klasyczny złoty błyszczyk z drobinkami, posiadający lepką konsystencję i zapach karmelu i ciasteczek.  Nie bardzo lubię używać go solo (jego kolor powoduje, że wyglądam blado), ale za to uwielbiam jak wygląda nałożony na usta pomalowane wcześniej brązową lub wiśniowo-czerwoną szminką. Powoduje to efekt powiększonych ust, a połączenie złota z czerwienią lub brązem jest idealne do makijażu wieczorowego.

4. Limitless Eye Liner w kolorze Onyx

Mimo że kredka ta została nazwana eyelinerem, bardziej przypomina ona kredkę kohl. Jest bardzo mocno napigmentowana, jej kolor to prawdziwa głęboka czerń. Konsystencja jest kremowa, ale gdy tylko kredka zastygnie na powiece to zostanie tam do momentu zmycia makijażu. Jest nie tylko wodoodporna, ale też nie da się jej zmyć przy użyciu płynu micelarnego – konieczne jest użycie płynu dwufazowego lub olejku do demakijażu (np. Bobbi Brown czy The Body Shop). Z tego samego względu osoby z tłustą cerą lub skórą na powiekach mogą dobrze przemyśleć zakup tego produktu – w niektóre dni kredka stopiła mi się w zewnętrznych kącikach oczu zostawiając mnie z czarnymi plamami. Na szczęście stało się to tylko w niektóre letnie dni, gdy temperatura przekraczała 30 stopni, a ja miałam na sobie makijaż przez wiele godzin. Kredka podrażniła też trochę moje wrażliwe oczy.

5. Full Exposure Mascara w kolorze Jet Black

Niestety nie mogę Wam pokazać zdjęcia mascary, ponieważ szukając jej do tego postu zobaczyłam, że ją zgubiłam (i nie płakałam z tego powodu). Nie mam nic dobrego do powiedzenia o tej mascarze – szczoteczka jest na tyle duża, że bardzo trudno jest pomalować rzęsy za to bardzo łatwo jest się dźgnąć w oko, a skład i konsystencja sprawiają, że bardzo długo schnie, przez co możemy zaobserwować ujmujący efekt pandy. Tusz daje świetnie wygląda tylko po nałożeniu wielu warstw (około pięciu), ale niestety efekt ten utrzymuje się tylko tuż po nałożeniu. Osoby lubiące bardzo delikatny makijaż i rzęsy wyglądające naturalnie pewnie byłyby zadowolone z tego produktu, ale osobiście preferuję ekstremalnie wydłużone i pogrubione rzęsy, więc zdecydowanie nie jest to mascara dla mnie.

Podsumowując, jestem naprawdę zadowolona tylko z dwóch produktów z zestawu (baza pod cienie i błyszczyk), kolejne dwa są w porządku na niektóre okazje (kredka i baza pod podkład), a w przypadku mascary jestem zdecydowanie na nie. Raczej nie kupię żadnego z tych produktów ponownie.

Mam nadzieję, że post Wam się podobał i był przydatny! Używałyście kiedyś któregoś z tych produktów wcześniej? Sprawdziły się u Was?

My favourite fall/autumn lipsticks

aaaaaaaaaaaaaaaaa

Hello everyone, I hope you’re all good! Since it started getting cold already, leaves got all colorful and pumpkin spice lattes are back again it’s time for autumnal colours in makeup as well. That is, toned down shades, lots of browns, greys and in case of lipsticks – burgundy, mauves, browns and nudes. Here are my favourite picks for this time of the year!

1. Kiko Velvet Mat – Satin Lipstick in 613
Kiko Velvet Mat – Satin Lipstick in 613

This is my perfect everyday toned down pink “your-lips-but-better” shade for fall. It’s not a typical matte lipstick –  not particularly long-lasting, not drying at all, very smooth in application and with a satin finish. You can apply it easily on the go without a mirror (and for me thats very important since I’m running late all the time…) and even though it’s a drugstore-priced product the packaging is sleek and pretty. It also smells very similar to MAC lipsticks and I guess we all love this vanilla scent!

Kiko Velvet - Mat Satin Lipstick in 613
Kiko Velvet – Mat Satin Lipstick in 613 lip swatch
2. Maybelline The Elixir in 025 Mauve Mystique
Maybelline Elixir in 025 Mauve Mystique
Maybelline The Elixir in 025 Mauve Mystique

Maybelline’s The Elixir is something between a lipgloss and a liquid lipstick. It is more opaque and less shiny than lipglosses but not long lasting and drying like liquid lipsticks. I love everything about this one – from a beautiful shade itself, through great formula to a cute packaging with a very practical applicator. Mauves like this are perfect for fall especially for everyday use, but I also pop it on the lips for a night out when wearing purple-black smoky eyes. Unfortunately these are not available in Poland so I have only one shade that my friend brought me from her trip to the US.

Maybelline The Elixir in 025 Mauve Mystique lip swatch
Maybelline The Elixir in 025 Mauve Mystique lip swatch
3. Chanel Rouge Allure in 124 Ambigue
Chanel Rouge Allure in 124 Ambigue
Chanel Rouge Allure in 124 Ambigue

I love this one. Like seriously, I love it. And even though it’s not new in my collection I don’t think I will let it go ever. The shade is a bronzy-nude with purple undertones (it’s not visible in the picture but it has purple shimmer) and it’s from Chanel’s limited edition from I guess 2013 but you can still purchase it on Chanel website and in some Sephoras. The color is subtle and elegant, and so is the oh-so-fancy packaging with double Cs engraved on the bottom and unusual way of opening. I’m a big fan of Chanel makeup and simple elegance that it represents.

Chanel Rouge Allure in 124 Ambigue
Chanel Rouge Allure in 124 Ambigue lip swatch

And here another picture of it since in the closeup it looked way more pink than in reality:

chanel2ed
Chanel Rouge Allure in 124 Ambigue lip swatch. The picture is not retouched to show the real shade.
4. Revlon Colorstay Moisture Stain in 001 India Intrigue
Revlon Colorstay Moisture Stain in 001 India Intrigue
Revlon Colorstay Moisture Stain in 001 India Intrigue

Although it doesn’t say in the name, Revlon’s Colorstay Moisture Stains are in fact liquid lipsticks, released before all the hype for those. I have four shades of these and my favourite as well as the one I choose for fall is India Intrigue. It’s a toned down fuchsia with noticeable purple undertones. It might seem to be a little too bright for fall but I promise it isn’t! I have to admit it’s a bit of a pain to apply and you really need to work it into your lips, it’s not a quick to apply swipe-and-go gloss, but the effect is worth it and eye-catching. It dries into a glossy finish that stays put for a long time and will not wear off unless you eat or drink (a lot) and after that the stain will still be remaining and impossible to remove unless you use a makeup remover. Except all this, I also love the names these stains have that an avid traveller like me cannot resist (I have the mentioned one and Parisian Passion, Shanghai Sizzle and Rio Rush).

Revlon Colorstay Moisture Stain in India Intrigue
Revlon Colorstay Moisture Stain in 001 India Intrigue lip swatch
5. Clinique Chubby Stick Intense in 08 Grandest Grape
Clinique Chubby Stick Intense in 08 Grandest Grape
Clinique Chubby Stick Intense in 08 Grandest Grape

The second high end product on my list is Clinique Chubby Stick in Grandest Grape. This bold but still wearable shade, even in the daytime, is a perfect burgundy-ish shade for fall, a bit similar to a red wine stain. The formula is moisturizing and it has a creamy, balmy texture that is an advantage on the colder days when lips tend to get a bit dry. For some reason on my lips it doesn’t look as dark as on other people – I have no idea why!

Clinique Chubby Stick Intense in 08 Grandest Grape
Clinique Chubby Stick Intense in 08 Grandest Grape

What are your favourite lipsticks and glosses for fall?

[PL]

Moje ulubione szminki na jesień

Skoro za oknem już zimno, liście nabrały kolorów, a pumpkin spice latte wróciły do Starbucks’a przyszedł również czas na jesienne kolory w makijażu. Uwagi domagają się stonowane kolory, brązy, szarości, a w przypadku pomadek – burgund, przydymione fioletowe róże, brązy i odcienie typu “nude”. Poniżej zobaczycie moich ulubieńców na jesień.

1. Kiko Velvet Mat – Satin Lipstick w kolorze 613

Jesienią jest to mój ulubiony stonowany róż na co dzień, trochę jak naturalny kolor ust, ale lepszy. Nie jest to typowa matowa szminka – nie utrzymuje się specjalnie długo na ustach, nie wysusza ich, gładko się aplikuje i ma satynowe wykończenie. Można ją nakładać bez patrzenia w lusterko co jest dla mnie olbrzymią zaletą, bo zawsze jestem wszędzie spóźniona… Mimo że jest to produkt w cenie drogeryjnej, opakowanie jest ładne i eleganckie. Pachnie bardzo podobnie do pomadek MAC, a kto nie kocha tego cudownego waniliowego zapachu!

2. Maybelline The Elixir w kolorze 025 Mauve Mystique

The Elixir firmy Maybelline jest czymś pomiędzy błyszczykiem a płynną pomadką. Jest mniej przezroczysty i błyszczący niż typowy błyszczyk, ale jednocześnie mniej napigmentowany, nie utrzymuje się długo na ustach i nie wysusza ich. Podoba mi się nie tylko ze względu na odcień. jego formuła jest również bardzo dobra, a opakowanie wyróżnia się estetyką. Odcienie tego typu są idealne szczególnie na co dzień, ale używam Elixiru również na wieczór przy czarno-fioletowym smoky eye. Niestety Elixiry nie są dostępne w Polsce, a ten dostałam w prezencie.

3. Chanel Rouge Allure w kolorze 124 Ambigue

Tę pomadkę po prostu uwielbiam. Mam ją juz od dłuższego czasu, ale nie wyobrażam sobie, że miałabym się z nią rozstać. Jest ona w kolorze brązowo – fioletowym (na zdjęciach niestety tego nie widać, ale ma ona błyszczące fioletowe drobinki) i pochodzi z limitowanej kolekcji Chanel bodajże z roku 2013, ale nadal można ją kupić na stronie firmy i w niektórych Sephorach. Odcień ten jest subtelny i elegancki, tak sam ojak piękne opakowanie z podwójnym C wygrawerowanym na dole szminki i nietypowym mechanizmem otwierania. Bardzo lubię produkty do makijażu tej marki i nieskomplikowaną elegancję, jaką prezentują.

4. Revlon Colorstay Moisture Stain w kolorze 001 India Intrigue

Nawet jeżeli nazwa na to nie wskazuje, Revlon Colorstay Moisture Stain są de facto pomadkami w płynie, dostępnymi jeszcze zanim zaczął się szał na takowe. Mam cztery odcienie tych lakierów do ust i moim ulubionym, a zarazem tym, który najbardziej lubię szczególnie jesienią jest India Intrigue. Jest to stonowana fuksja z widocznym odcieniem fioletu, która może wydawać się zbyt żywa na jesień, ale obiecuję, że taka nie jest! Musze przyznać, że nie są one zbyt łatwe w użyciu, trzeba się napracować, żeby uzyskać pożądany efekt, ale jest on zdecydowanie wart poświęcenia. Lakier wysycha na błyszczące wykończenie, które będzie się utrzymywać do czasu jedzenia albo intensywnego picia, po czym zabarwienie ust zostanie do momentu zmycia płynem micelarnym. Oprócz efektu i kolorów, uwielbiam te lakiery za nazwy poszczególnych odcienie (oprócz wspomnianego mam tez Parisian Passion, Shanghai Sizzle i Rio Rush).

5. Clinique Chubby Stick Intense w kolorze 08 Grandest Grape

Drugim i ostatnim produktem z wyższej pólki na mojej liście jest Clinique Chubby Stick w kolorze Grandest Grape. Jest to wyrazisty, ale również odpowiedni na dzień burgund, trochę przypominający zabarwienie od czerwonego wina. Produkt jest nawilżający i ma konsystencję przypominającą balsam do ust, co jest zaletą w chłodne dni, kiedy usta stają się bardziej suche. Z jakiegoś dziwnego powodu na mnie ta pomadka wygląda dużo jaśniej niż na innych osobach – nie mam pojęcia czemu!

Jakie są Wasze ulubione pomadki na jesień?

La Roche Posay Effaclar range review

1ed

Hello everyone, I hope you are feeling great and not at all sad about the upcoming autumn! I am SO sorry, I’ve been MIA recently – my laptop broke and I had to borrow one that I couldn’t use for uploading or deleting photos. Fortunately, my baby’s back home now and so am I on the blog!

La Roche Posay’s Effaclar range has been very popular among bloggers and young people battling acne. Their DUO [+] moisturizer is a prized bestseller that almost anyone who tried it raves about. Tempted by great reviews and affordable price I decided to purchase three items from the range hoping for wonderful results. Did I like it? You can see below 🙂

EFFACLAR H MOISTURIZER

5edit

INGREDIENTS: AQUA / WATER, SQUALANE, GLYCERIN, DIMETHICONE, PROPYLENE GLYCOL, BUTYROSPERMUM PARKII BUTTER / SHEA BUTTER, CAPRYLIC/CAPRIC TRIGLYCERIDE, PEG-100 STEARATE, GLYCERYL STEARATE, PEG-20 STEARATE. BISABOLOL,  CARBOMER, TRIETHANOLAMINE, AMMONIUM POLYACRYLDIMETHYLTAURAMIDE / AMMONIUM POLYACRYLOYLDIMETHYL TAURATE, HYDROXYPALMITOYL SPHINGANINE, TETRASODIUM EDTA, XANTHAN GUM, CETYL ALCOHOL, TOCOPHEROL, SODIUM BENZOATE, CAPRYLYL GLYCOL, PARFUM / FRAGRANCE.

This moisturizer was the first item from the range that I got (actually it was a gift, I didn’t purchase it myself). It is supposed to moisturize and soothe oily skin that has been dried and damaged by harsh anti-blemish treatments. At the time I started using it my skin was a bit dry due to winter and prescription only anti-acne medications so it sounded like a perfect product for me. When it comes to soothing and moisturizing it did it’s job perfectly, I didn’t suffer from dry patches anymore and my makeup was applying really smoothly. However, I will not repurchase it because my skin was getting oily and shiny after few hours and unfortunately it broke me out a little bit as well. Even though Effaclar products are made for oily skin, this moisturizer contains few potentially problematic ingredients for acne prone skin such as squalane, dimethicone and shea butter that can clog pores and increase acne if you are sensitive to them. When it comes to strictly moisturizing, simple face creams from LRP I much prefer their Toleriane Ultra moisturizer that didn’t make my skin oily during the day (although it did break me out a little bit too, but much less).

EFFACLAR DUO [+] MOISTURIZER

4ed

INGREDIENTS: AQUA / WATER. GLYCERIN, DIMETHICONE, ISOCETYL STEARATE, NIACINAMIDE, ISOPROPYL LAUROYL SARCOSINATE, SILICA, AMMONIUM POLYACRYLDIMETHYLTAURAMIDE / AMMONIUM POLYACRYLOYLDIMETHYL TAURATE, METHYL METHACRYLATE CROSSPOLYMER, POTASSIUM CETYL PHOSPHATE, ZINC PCA, GLYCERYL STEARATE SE, ISOHEXADECANE, SODIUM HYDROXIDE, MYRISTYL MYRISTATE, 2-OLEAMIDO-1,3-OCTADECANEDIOL, NYLON-12, POLOXAMER 338, LINOLEIC ACID, DISODIUM EDTA, CAPRYLOYL SALICYLIC ACID, CAPRYLYL GLYCOL, XANTHAN GUM, POLYSORBATE 80, ACRYLAMIDE/SODIUM ACRYLOYLDIMETHYLTAURATE COPOLYMER, PENTAERYTHRITYL TETRA-DI-T-BUTYL HYDROXYHYDROCINNAMATE, SALICYLIC ACID, PIROCTONE OLAMINE, PARFUM / FRAGRANCE.

The Effaclar DUO [+] was my second Effaclar try. I was looking for something that will matify my skin efficiently, help reduce acne and hyperpigmentation and won’t break me out. Hearing all the good reviews I decided to try this one. I have to admit I’ve only used it for about three weeks or even less (unlike the Effaclar H that I used til it finished). The product had a nice consistency, promising ingredients (except dimethicone, ugh) but it didn’t live up to my expectations. It not only broke me out due to dimethicone but it also didn’t cooperate with any makeup at all. I tried to use Estee Lauder Double Wear, Clinique Anti-blemish and MAC Studio Fix foundations on top of it and all of them disgustingly melted and separated from the skin and I am 100% sure it’s not the foundations’ fault since they are normally my favourite ones. Above all, my skin looked tired and kind of worn-out (can you say this about skin, I’m not sure?) and I didn’t see any improvement when it comes to hyperpigmentation. So unfortunately, the second moisturizer was a no no for me as well. (PS. I’m gonna post about my favourite moisturizers for oily/acne prone skin soon!)

EFFACLAR PURIFYING FOAMING GEL

6ed

INGREDIENTS: AQUA / WATER, SODIUM LAURETH SULFATE, PEG-8, COCO-BETAINE, HEXYLENE GLYCOL, SODIUM CHLORIDE, PEG-120 METHYL GLUCOSE DIOLEATE, ZINC PCA, SODIUM HYDROXIDE, CITRIC ACID, SODIUM BENZOATE, PHENOXYETHANOL, CAPRYLYL GLYCOL, PARFUM / FRAGRANCE.

This is the last, but definitely not the least product since I really liked it and actually repurchased it. This very simple cleanser is soap-free and has a skin friendly pH. I find it properly cleansing, not drying and very efficient. It is not great like my all time favourite Clinique foam (that I shortly reviewed here) but for one fourth of the Clinique’s price I understand I shouldn’t expect the same quality. The only downside to the Effaclar gel is that it contains Sodium Laureth Sulfate and fragrance, two potentially irritating ingredients, especially the sulfates are known as one of the causes of skin irritation (for me though it works perfectly fine without causing any redness). For the price however, it’s rare to find a good cleanser without sulfates. I use it as my morning cleanser that help my skin stay matte during the day. I might repurchase it again after a while.

I hope you enjoyed reading!

Have you used these products before? What do you think of them? What are your favourite moisturizers and cleansers for acne-prone skin?

xx, A.

[PL]

Cześć wszystkim, mam nadzieję, że nastrój Wam dopisuje pomimo nadchodzącej jesieni 😉 Przepraszam za ostatni brak postów – niestety zepsuł mi się komputer, a nie mogłam zgrywać i edytować zdjęć na pożyczonym. Teraz na szczęście mój ukochany laptop wrócił do domu, więc i ja wróciłam do blogowania.

Seria Effaclar z La Roche Posay jest bardzo popularna na blogach i wśród osób walczących z trądzikiem. Krem DUO [+] jest nagradzanym bestsellerem z doskonałymi recenzjami. Skuszona nimi, a także niewysoką ceną zdecydowałam się zaopatrzyć w w trzy produkty z serii z nadzieją na odpowiadające zachwytom efekty. O tym, czy byłam z nich zadowolona możecie przeczytać poniżej.

EFFACLAR H KREM

Listy składników znajdziecie w części anglojęzycznej.

Ten krem był pierwszym produktem z serii Effaclar, w który się zaopatrzyłam (a raczej dostałam). Ma on nawilżać i łagodzić tłustą cerę podrażnioną i wysuszoną kuracjami przeciwtrądzikowymi. Zaczęłam go używać zimą, kiedy moja cera była miejscami przesuszona z powodu mrozów i kuracji antytrądzikowych. Krem faktycznie świetnie nawilża i łagodzi. Przesuszone miejsca wróciły do normy, a makijaż aplikował się dobrze. Mimo to, nie kupię ponownie tego produktu, ponieważ po kilku godzinach moja cera zaczynała się świecić, a trądzik pogorszył się. Chociaż kosmetyki Effaclar sa przeznaczone dla tłustej i skłonnej do wyprysków cery, zawiera kilka problematycznych składników dla cery trądzikowej, takich jak squalane, dimethicone czy masło shea, które mogą działać “zapychająco” i nasilać trądzik, jeśli dana osoba jest na nie wrażliwa. Jeśli chodzi o typowo nawilżające kremy o prostym składzie z LRP, wolę ich krem Toleriane Ultra, który nie powodował u mnie świecenia się cery ani zbyt dużego nasilenia trądziku.

EFFACLAR DUO [+] KREM

Effaclar DUO [+] był moim drugim podejściem do tej serii kosmetyków. Szukałam produktu skutecznie matującego, redukującego, a nie nasilającego trądzik i rozjaśniającego przebarwienia po nim. Zachęcona recenzjami zdecydowałam się na ten krem. Muszę przyznać, że używałam go tylko trzy tygodnie, albo i mniej (w porównaniu z Effaclarem H, którego używałam do końca). Mimo że produkt ma przyjemną konsystencję i obiecujące składniki (z wyjątkiem dimethicone..) nie spełnił on moich oczekiwań. Przez silikon w składzie wywołał nowe wypryski, a ponadto zupełnie nie współpracował z jakimkolwiek makijażem. Próbowałam go używać w połączeniu z podkładami Estee Lauder Double Wear, Clinique Anti-blemish i MAC Studio Fix i każdy z nich okropnie zważył się na skórze, a jestem pewna, że nie jest to wina makijażu, który zawsze się u mnie sprawdzał. Oprócz tego, nie nawilżał wystarczająco, przez co moja skóra wyglądała na zmęczoną i jakby…”zużytą”. Przebarwienia nadal pozostały tak samo widoczne. Niestety drugi krem z serii Effaclar również u mnie się nie sprawdził (PS. Niedługo wrzucę post o moich ulubionych kremach do cery tłustej i trądzikowej!)

EFFACLAR ŻEL DO MYCIA TWARZY

Ostatni i najlepszy według mnie produkt z serii, który przetestowałam, a nawet ponownie kupiłam to żel do mycia twarzy. Jest to bardzo prosty składem żel bez mydła, który posiada bezpieczne dla skóry pH. Dobrze oczyszcza skórę, nie wysusza i jest bardzo wydajny. Nie jest idealny jak moja ulubiona pianka z Clinique (o której pisałam tutaj), ale za prawie jedną czwartą ceny Clinique nie oczekuję fajerwerków. Jedyną wadą żelu Effaclar jest Sodium Laureth Sulfate i substancje zapachowe w składzie, które mogą podrażniać skórę. W szczególności sulfaty są znane jako potencjalnie drażniące (chociaż ja nie zauważyłam problemów po używaniu tego akurat żelu), jednak w takiej cenie trudno jest znaleźć produkt oczyszczający, który ich nie zawiera. Używam żelu Effaclar codziennie rano i z racji ,że dobrze oczyszcza skórę, częściowo zapobiega także jej świeceniu.

Używałyście (albo używaliście) wcześniej wymienionych produktów? Jakie jest Wasze zdanie na ich temat? Jakie są Wasze ulubione kremy i żele do dla osób z cera trądzikową?