Festive makeup look

1ed

Hello lovelies, I hope you are enjoying this (almost) Christmas time! I was wondering what kind of makeup should I do for Christmas and I think that this year I will go for a toned down Christmas classics look – a statement red lip with a soft golden-brown smokey eye.

2ed2.jpg

Of course I started with prepping my face – I applied my Cetaphil DA Ultra lotion because heavy foundations work best with creamy moisturizers, under my eyes I used Clinique All about eyes moisturizer and on my lips my Eos balm.

Then I concealed my under-eye area with Nyx Dark Circle Concealer in 02 Light/Clair and primed my eyelids with my all-time favorite Urban Decay Primer Potion in Sin. I seriously cannot live without this stuff.  On my face, using a Beauty Blender, I applied my holy grail full-coverage foundation and that is Estee Lauder Double Wear. I have it in the shade 1N1 and I know it’s not the perfect shade for me, however in artificial light it’s undetectable. On any spots or acne scarring that I have I applied Rimmel Lasting Finish concealer in the shade 020 Ivory. As any cream concealer, it works best when warmed up in your fingers first. To highlight my under-eye area as well as high points of my cheeks I used Lumi Magique Highlighting Pen by L’Oreal Paris in the shade 1 Light. It really gives a serious glow, so I applied just a little bit. Then I set everything with my Clinique Superpowder Double Face Makeup in the shade 02 matte beige to add a bit more coverage and smooth the skin, avoiding the areas that I previously highlighted.

3ed

I love my new Sephora Contouring 101 palette! The shades are great and the product overall is high quality. I use the “X” yellow shade to set the highlighted areas (this powder is like a matte highlighter) and I contour my face with the second darkest shade is the palette. I then use my Too Faced Chocolate Soleil matte bronzer in Medium/Deep to bronze up my face a little bit, giving it that sun-kissed look (or at least that’s what I like to tell myself). On my cheeks I use Nyx powder blush in 27 Summer Peach – it’s one of my favorite blushes because it gives that healthy look to the skin.

5ed

On my eyes I used famous Too Faced Chocolate Bar and Isa Dora 65 Golden Eyes palette from their holiday collection. First I applied the matte highlighting shade (White Chocolate) from the Too Faced palette all over my lid, on the brow bone and right under my eyes to set the concealer. In my crease and an outer 1/3 of my lid I used Salted Caramel from the same palette. I then took a bit of the darker golden shade (fourth one from the left) from the Isa Dora palette and highlighted the inner corner of my eyes. Then I applied the same shade on two thirds of my mobile lid starting from the inner corner and blended the edges with Salted Caramel. In my outer corner I used the dark burgundy shade from the Isa Dora palette dragging what was remaining on my brush towards the crease. I then blended the outer corner and the outer part of the crease with Black Forest Truffle from the Chocolate Bar palette. Because I have deeply set and hooded eyes, I draw my crease a little bit higher than it really is, to create an illusion of non-hooded eyes. I then use the Marc Jacobs O!Mega Lash mascara w on my lashes because I know it will not budge. I have very thick and full brows so I only use Gimme Brow gel in Medium/Deep by Benefit to make sure they will stay in place.

While I was taking pictures I knew I forgot about something but couldn’t realize what it was – now I know I forgot about the lipstick! For this look I used Burberry Kisses lipstick in Military Red.

And here is the finished look:

I hope you enjoyed this post!

What kind of makeup look are you going for this Christmas?

 

[PL]

Zastanawiałam się jaki makijaż zrobić w tym roku na Święta i najprawdopodobniej taka stonowana świąteczna klasyka – złoto-brązowe smoky eye  i czerwone usta będzie moim wyborem w tym roku!

Oczywiście zaczęłam od przygotowania twarzy – użyłam mojego Cetaphilu DA Ultra ponieważ ciężkie podkłady najlepiej współpracują z jak najbardziej kremową konsystencją kremu (w przeciwieństwie do żelowej), pod oczy wklepałam krem Clinique All about eyes, a usta posmarowałam balsamem Eos.

Aby ukryć cienie pod oczami użyłam korektora Dark Circle Concealer w kolorze 02 Light/Clair z Nyx. Na powieki nałożyłam moją ulubioną bazę marki Urban Decay Primer Potion w odcieniu Sin, nie wyobrażam sobie makijażu oka bez niej. Używając Beauty Blendera zaaplikowałam na twarz mój ulubiony silnie kryjący podkład Estee Lauder Double Wear. Mam go w kolorze 1N1, który nie jest dla mnie idealny, ale w w sztucznym świetle i tak będzie to niezauważalne.  Na wypryski lub ślady po nich nałożyłam korektor Rimmel Lasting Finish w kolorze 020 Ivory. Tak jak jakikolwiek inny korektor w kremie, ten również dobrze jest uprzednio rozgrzać w palcach. Okolicę pod oczami i szczyty kości policzkowych rozświetliłam korektorem rozświetlającym Lumi Magique firmy L’Oreal Paris w odcieniu 1 Light. Produkt ten jest silnie rozświetlający, więc użyłam tylko odrobinę. Następnie utrwaliłam makijaż pudrem Clinique Superpowder Double Face Makeup 02 matte beige, aby poprawić krycie i wygładzić cerę, omijając wcześniej rozświetlone okolice.

Uwielbiam moją paletę Contouring 101 z Sephory! Kolory są świetne i produkt jest wysokiej jakości. Używam odcienia w kształcie litery “X” (matowego rozświetlacza) aby utrwalić korektor z L’Oreal i konturuję twarz drugim najciemniejszym odcieniem w paletce. Następnie używam bronzera Too Faced Chocolate Soleil w odcieniu Medium/Deep, nadając twarzy wygląd muśniętej słońcem (a przynajmniej lubię w to wierzyć). Zdrowy rumieniec policzkom nadaje różem z Nyx w kolorze 27 Summer Peach.

Do makijażu oczu użyłam słynnej palety Too Faced Chocolate Bar i świątecznej palety 65 Golden Eyes marki Isa Dora. Zaczęłam od nałożenia matowego rozświetlającego cienia White Chocolate na całe powieki, okolice pod łukiem brwiowym i pod samymi oczami żeby utrwalić korektor Nyx. W zagłębieniu i zewnętrznej 1/3 oka użyłam koloru Salted Caramel z tej samej palety. Następnie wzięłam odrobinę ciemniejszego złotego cienia z paletki Isa Dora (czwarty od lewej) i rozświetliłam wewnętrzne kąciki oczu. Ten sam cień nałożyłam na wewnętrzne 2/3 powieki i rozblendowałam brzegi kolorem Salted Caramel. W zewnętrznym kąciku użyłam ciemnego burgundowego koloru z palety Isa Dora, rozciągając to, co zostało na pędzelku w stronę zagłębienia powieki. Używając cienia Black Forest Truffle z palety Chocolate Bar roztarłam burgundowy cień w zewnętrznym kąciku i zewnętrznej części zagłębienia powieki. Z racji, że mam opadające powieki, zawsze rysuję ich zagłębienie delikatnie powyżej rzeczywistego, żeby schować opadającą powiekę. Następnie pomalowałam rzęsy mascarą Marc Jacobs O!Mega Lash, ponieważ nigdy mnie nie zawodzi. Moje naturalne brwi sa bardzo grube i gęste, więc przeczesuję je tylko szczoteczką z żelem Benefit Gimme Brow w kolorze Medium/Deep.

Gdy robiłam zdjęcia do posta cały czas miałam wrażenie, że o czymś zapomniałam, ale nie mogłam sobie przypomnieć o czym – była to szminka! Na zdjęciach mam na sobie pomadkę Burberry Kisses Military Red.

Mam nadzieję, że post Wam się podobał!

Jaki będzie Wasz makijaż na Święta?

High-end vs drugstore: Clinique Superpowder vs Bourjois Healthy Balance powder

1

Hello everyone, I hope you had an awesome weekend! I was planning my Christmas makeup look yesterday (post coming soon!) and couldn’t decide which powder to choose so I thought I will compare them on the blog first. These powders are very similar so I thought they deserve to take part in the high-end vs drugstore series!

(PS. Healthy Balance powder was an Amelia Liana inspired purchase!)

The packaging of Clinique Superpowder is obviously prettier because it’s more expensive, but the Bourjois one doesn’t look bad either and it has a mirror inside. The only thing I’m missing there is additional space for a spongeClinique powder comes with a sponge and you can store it in the powder’s case but the flat Bourjois packaging doesn’t even let you keep your own sponge there.

2
Bourjois Helathy Balance in 52 Vanille and Clinique Superpowder Double Face Makeup 02 Matte Beige

Both powders are talc-based and they also have a few other ingredients in common (or very similar ones like methicone and dimethicone for example). They are both finely milled and very smooth in texture. Both have a satin-matte finish and give a little bit of coverage but the Clinique powder is more opaque and can be used as a powder foundation if you don’t need much coverage.

Clinique Superpowder feels light on the skin, but I would say it’s more for dry, normal or combination skin unless you pair it with a seriously mattifying foundation – because it’s so light it may not be absorbent enough for oily skin. My skin is oily/combination and I use the powder to set either my Estee Lauder Double Wear or Clinique Anti-blemish foundation and I do not have any problems with oily shine during the day but with lighter foundations I would definitely need to blot or reapply it during the day. I love how natural it looks and doesn’t give a cakey appearance even on top of EL Double Wear. It doesn’t clog pores nor breaks me out. I have been faithful to this powder for many years until I decided to try something new.

Bourjois Healthy Balance is more heavy and it mattifies the skin better and for longer. I use it with the foundations mentioned above or any others I’m trying out and it never fails. Because it looks a bit more powdery on the skin and it is so good at mattifying I use it on everyday basis and reach for the Clinique one on more special occasions when I need a truly flawless finish. Another difference is a strong scent of the Bourjois powder while Clinique Superpowder is fragrance free.

3

Let’s talk about the shade selection now and I gotta say that Bourjois wins here. The shade 52 Vanille is a perfect color match for me but if I use my EL Double Wear foundation I set it with 53 Beige Clair – I need a slightly darker shade that altogether with the foundation which is a tad too light for me will give the right shade. Both shades have yellow undertones even though it may seem that 53 Beige Clair is more peachy. Clinique on the other hand has a strange shade selection in my opinion – 01 is really light and greyish and makes me look like an ill ghost and 02 is a bit too dark and way too peachy/orangey. If I use it with, again, EL Double Wear it sort of meshes and darkens the foundation so it makes a match. Otherwise I cannot use it because it’s too dark.

I think that Bourjois Healthy Balance powder is quite a good dupe for Clinique Superpowder if you have oily/combination skin. Personally, because of the shade selection I’m not going to repurchase Clinique one when it finishes. Healthy Balance mattfies the skin better as well so I can wear it with any foundation I own or decide to try and that definitely is convenient, not to mention that it’s only a fraction (one fourth) of the Superpowder’s price. Neither of these products caused any problems to my skin. If you have dry skin, Healthy Balance might be too heavy for you so Superpowder would be a better option.

Have you used these products? What are your favorite powders?

 

[PL]
Perfumeria vs drogeria: Clinique Superpowder vs Bourjois Healthy Balance

Planowałam ostatnio swój świąteczny makijaż (post w tym tygodniu!) i nie mogłam się zdecydować, który puder wybrać, więc postanowiłam najpierw napisać recenzję porównawczą. Obydwa produkty są bardzo podobne, więc uznałam, że zasługują na udział w serii Perfumeria vs Drogeria!

(PS. Zakup pudru Healthy Balance był zainspirowany kanałem Amelia Liana !)

Opakowanie Clinique jest oczywiście ładniejsze, ponieważ jest to droższy produkt, ale puder z Bourjois również nie wygląda źle, a jego opakowanie też zawiera lusterko. Jedynym elementem, którego mi tutaj brakuje jest miejsce na przechowywanie gąbki do pudru – do Clinique Superpowder dołączony jest aplikator, który można przechowywać w opakowaniu, a płaskie pudełeczko na puder Bourjois nie pozwala nawet na schowanie tam oddzielnie kupionej gąbki.

Obydwa pudry są na bazie talku i mają też kilka innych wspólnych składników (lub bardzo podobnych, jak na przykład methicone i dimethicone). Są drobno zmielone i mają gładką strukturę. Obydwa dają satynowo-matowe wykończenie i delikatnie kryją, ale puder z Clinique posiada trochę lepsze właściwości kryjące, ponieważ może być również używany jako delikatny podkład w pudrze.

Clinique Superpowder jest lekki na skórze i powiedziałabym, że nadaje się bardziej do cery suchej, normalnej lub mieszanej jeśli nie zestawimy go z silnie matującym podkładem – dla cery tłustej może być za słaby. Moja cera jest mieszana/tłusta i używam tego pudru do wykończenia podkładu Estee Lauder Double Wear lub Clinique Anti-blemish i nie mam specjalnie problemów ze świeceniem się skóry, ale przy użyciu innych podkładów zdecydowanie musiałabym ponownie zaaplikować puder w ciągu dnia. Bardzo podoba mi się to, że puder wygląda naturalnie i nie daje efektu ciasta na twarzy, nawet przy użyciu ciężkich podkładów. Nie zatyka porów i nie powoduje u mnie wyprysków. Używałam tego pudru przez kilka lat, aż wreszcie zdecydowałam się spróbowac czegoś nowego.

Bourjois Healthy Balance jest cięższy oraz lepiej i na dłużej matuje cerę. Używam go ze wspomnianymi wyżej podkładami lub jakimikolwiek innymi, które testuję i nigdy mnie nie zawodzi. Z racji, że wygląda nieco bardziej “pudrowo” na twarzy i bardzo dobrze matuje, używam go na co dzień, sięgając po Clinique na większe okazje, gdy potrzebuję naprawdę idealnego wykończenia.  Kolejną różnicą jest dość silny zapach pudru Bourjois, podczas gdy Clinique jest bezzapachowy.

Pomówmy teraz chwilę o wyborze kolorów i musze przyznać, że tutaj Bourjois bezapelacyjnie wygrywa. Odcień 52 Vanille jest dla mnie idealny, ale gdy używam podkładu EL Double Wear, który jest dla mnie teraz trochę za jasny pudruję go Healthy Balance w odcieniu 53 Beige Clair – ciemniejszy puder w połączeniu z jasnym podkładem daje match. Obydwa odcienie Bourjois są żółtawe, mimo że 53 może na zdjęciu wydawać się trochę bardziej brzoskwiniowy.  Clinique z kolei według mnie ma po prostu dziwny wybór kolorów01 jest bardzo jasny i lekko szarawy i sprawia, że wyglądam jak chory duch, a 02 jest za ciemny i zbyt brzoskwiniowy/pomarańczowy. Jednak gdy użyję go znów z podkładem Double Wear, kolory się łączą i puder przyciemnia podkład, więc wtedy wsyzstko razem znów wygląda dobrze. Nie mogę go używać z innymi podkładami, bo wtedy moja twarz jest zbyt ciemna w porównaniu z szyją.

Uważam, ze puder Healthy Balance jest całkiem dobrym zamiennikiem Clinique Superpowder jeśli macie cerę tłustą/mieszaną. Osobiście, ze względu na brak idealnego koloru, nie kupię już pudru Clinique gdy zużyję ten, który mam.  Healthy Balance również trochę lepiej matuje cerę, więc mogę go nosić z dowolnym podkładem, którego używam, co jest zdecydowanie ułatwieniem. Zaletą jest również różnica w cenie – Healthy Balance kosztuje tylko jedną czwartą ceny pudru Clinique. Żaden z tych produktów nie powodował u mnie problemów z cerą. Jeśli macie suchą skórę możecie zechcieć sięgnąć po Clinique Superpowder, ponieważ Healthy Balance mógłby być  dla Was zbyt ciężki.

Używałyście tych produktów? Jakie są Wasze ulubione pudry?

Arbonne lipsticks and glosses review + swatches

2edit

Hello everyone, I hope you had a great weekend! Today I wanted to talk about a few lip products from Arbonne – their Smoothed Over lipsticks and Glossed Over lip glosses. I have never used anything from this brand before so I was excited to try something new especially because these are supposed to be one of the good-for-you lip products. Let’s see if they really are!*

Arbonne Smoothed Over lipsticks
4
Arbonne Smoothed Over lipsticks, from left: Magnolia, Peony, Aster.

Like all of the other Arbonne products these lipsticks are vegan and cruelty free. They contain moisturizing and nourishing ingredients such as hyaluronic acid and fruit extracts as well as castor oil for the increased comfort on the lips. They are supposed to moisturize like lip balms while being long-wearing.

I love how vibrant the shades are and I absolutely love the logo stamped on the bullet, it gives a luxury touch. The packaging itself though could have more of a high-end feel for the price (28$ each). It is a bit too plastic-y in my opinion. The lipsticks smell amazingly – like a mix of apples and grass in the summer! However, if you are sensitive to scented lipsticks these may feel uncomfortable because the scent lingers.

The bullet shape makes application quick and easy and the lipsticks apply smoothly. They are well pigmented and the colors look beautiful on the lips (you can see swatches below). They are very moisturizing indeed, I wore them for a long time in cold weather and my lips felt moisturized. Actually they feel so comfortable that I forget I’m wearing lipstick!

Even though they transfer a lot to cups and glasses, they last a good few hours on the lips without the need of touch ups but after eating you would definitely need to reapply. Darker shades leave a stain on the lips but unfortunately it tends to be uneven so you need to make sure you carry the lipstick with you to touch up.

I noticed that if I applied the lipsticks while not wearing any makeup they bled a tiny little bit (I actually saw that in a closeup picture). I didn’t have this problem when wearing foundation.

Overall I like these lipsticks and I will continue to use them, especially now in the colder months, due to their moisturizing properties and that comfortable feel on the lips.  I also love the shade selection – some of them are really unique. I think these are more of daytime, everyday lipsticks because of their limited staying power. If you are looking for vegan and cruelty-free daytime lipsticks, that also have beneficial ingredients, these are for you. However, if you don’t need products that are cruelty-free and vegan, the high price doesn’t seem to be fully justified (though it depends on individual preferences).

magnolia
Arbonne Smoothed Over lipstick in Magnolia

 

peony
Arbonne Smoothed Over lipstick in Peony
aster2
Arbonne Smoothed Over lipstick in Aster (you can also see a picture of me wearing it on my Instagram)

 

Arbonne Glossed Over lip glosses
5
Arbonne Glossed Over lip glosses in (from top) Primrose and Larkspur

Just as the lipsticks, these lip glosses are also supposed to be moisturizing and nourishing for the lips. They contain plant extracts and oils such as sunflower oil and castor oil for smooth application and nourishing properties.

When it comes to overall look I could copy and paste what I wrote about the lipsticks – I love the vibrant colors, but for the price (24$) the packaging seems too drugstore-looking to me. They have actual brushes that are great to apply the product precisely so that is definitely a plus. The glosses smell identically to lipsticks although the scent here is more intense.

The formula is different from other glosses I’ve used. They are almost like lip lacquers. They are semi-opaque, nicely pigmented and veeery glossy! These too are moisturizing and make the lips look fuller.

For some time after application they feel really uncomfortable on the lips – quite heavy and very sticky. It takes around 10-15 minutes for them to set and then the stickiness disappears and they start feeling lightweight. The fact that they set on the lips improves longevity – they didn’t budge when I was drinking water and that is unusual for glosses. After eating obviously they need reapplying even though the darker shade leaves a bit of a stain. While applying you need to really work them into your lips to avoid patchiness, they are not one of those swipe-and-go products.

I was positively surprised by the quality of the glosses and how much fuller my lips look when I wear them. I love the fact that they stay put for a few hours because on me glosses usually disappear within half to one hour. I am also stunned by the shade Larkspur that is absolutely beautiful. They are really glossy so if you prefer more subtle look to the lips you may want to skip these. I would rather wear them in the evening because during the day they contrast too much with my very simple makeup.

primrose
Arbonne Glossed Over lip gloss in Primrose
larkspur
Arbonne Glossed Over lip gloss in Larkspur

And here are all the swatches:

6.jpg

Sorry for the long post, I hope you enjoyed reading!

Have you used Arbonne products before? What do you think of them?

*These products were kindly sent to me by Arbonne’s consultant, Melissa. All of the opinions are as always my own. This post is not sponsored.

 

[PL]

Dzisiaj chciałabym Wam pokazać kilka produktów marki Arbonne – szminki Smoothed Over i błyszczyki Glossed Over. Nigdy wcześniej nie używałam produktów tej firmy, więc bardzo ucieszyłam się na możliwość ich przetestowania, szczególnie że mają one być dobre dla ust. Czytajcie dalej jeśli chcecie zobaczyć czy faktycznie są takie są!*

Szminki Arbonne Smoothed Over

Tak jak wszystkie produkty Arbonne, pomadki te są wegańskie i nietestowane na zwierzętach. Zawierają nawilżające i odżywcze składniki takie jak kwas hialuronowy i ekstrakty z owoców, a także olej rycynowy. Szminki mają nawilżać jak balsamy do ust przy jednoczesnej wysokiej trwałości.

Bardzo podobają mi się żywe kolory pomadek jak i to, że logo jest odciśnięte na samej szmince, co jest rzadkim i luksusowym dodatkiem. Mimo to uważam, że opakowanie powinno wyglądać bardziej elegancko tak, żeby mogło odpowiadać wysokiej cenie (szminka kosztuje 102zł) – nie tak bardzo “plastikowo”. Pomadki przepięknie pachną – jak mieszanka jabłek i trawy w lecie (śmiesznie to brzmi, ale właśnie tak pachną)! Osobom bardzo wrażliwym na zapachy może przeszkadzać w ciągu dnia.

Kształt szminki umożliwia szybką i łatwą aplikację. Pomadki sa bardzo dobrze napigmentowane, a kolory pięknie wyglądają na ustach (swatche powyżej w angielskiej części posta). Faktycznie doskonale nawilżają usta, nawet po długim spacerze w grudniową pogodę moje usta były cały czas idealnie nawilżone. Szminki są przy tym lekkie do tego stopnia, że wiele razy zapomniałam, że mam je na ustach!

Mimo że intensywnie odbijają się na kubkach, kolor utrzymuje sie na ustach przez kilka godzin. Po jedzeniu zdecydowanie wymagają aplikacji na nowo. Ciemniejsze odcienie zabarwiają delikatnie usta nawet po “zjedzeniu” się  szminki, ale zabarwienie to nie jest równomierne więc lepiej pamiętać o noszeniu szminki ze sobą.

Zauważyłam, że gdy użyłam pomadek nie mając na sobie żadnego innego makijażu delikatnie zaczęły one wypływać poza kontur ust (tzw. bleeding lipstick, niestety nie wiem czy jest jakiś termin na to w języku polskim). Rzuciło mi się to w oczy po zobaczeniu i przybliżeniu zdjęć, gołym okiem nie było to zauważalne. Ten problem pojawił się tylko gdy nie miałam na sobie podkładu.

Jestem zadowolona ze szminek i nadal będę ich używać, szczególnie teraz zimą, gdy moje usta potrzebują dodatkowego nawilżenia i komfortu. Bardzo podoba mi się również wybór kolorów – niektóre z nich są naprawdę wyjątkowe. Uważam, że sa to raczej codzienne szminki ze względu na umiarkowaną trwałość. Jeżeli szukacie pomadek, które są wegańskie i nietestowane na zwierzętach, a przy tym nawilżajace i zawierające odżywcze składniki – są to pomadki dla Was. Jeżeli zaś problemy weganizmu i testów na zwierzętach nie są Wam bliskie, wydawanie takiej kwoty według mnie nie do końca byłoby tu uzasadnione, chociaż to zależy od preferencji.

Błyszczyki Arbonne Glossed Over

Tak samo jak wyżej opisane szminki, błyszczyki Arbonne również mają być nawilżające i odżywcze. Zawierają ekstrakty roślinne i oleje, takie jak olej słonecznikowy i rycynowy, które ułatwiają gładką aplikację i odżywiają usta.

Jesli chodzi o wygląd produktu, mogłabym skopiować tutaj to, co napisałam o szminkach – znów podobają mi się żywe kolory, ale opakowanie wydaje mi się trochę zbyt “drogeryjne” jak na wysoką cenę (92zł). Z drugiej strony, aplikator stanowi pędzelek, który pozwala na bardzo precyzyjne nałożenie produktu, więc to jest jego niewątpliwą zaletą. Błyszczyki pachną dokładnie tak jak szminki, tylko tutaj zapach jest bardziej intensywny.

Konsystencją różnią się one od innych błyszczyków, których używałam. Przypominają trochę lakiery do ust. Są średnio kryjące, dobrze napigmentowane i bardzo lśniące. Nawilżają i powiększają optycznie usta.

Przez jakiś czas  po aplikacji bardzo niewygodnie leżą na ustach – są ciężkie i bardzo lepkie. Trwa to jednak tylko 10-15 minut, po których osiadają i trochę wysychają na ustach, a uczucie lepkości i ciężkości zupełnie znika. Dzięki temu, że “przyczepiają się” do ust, są bardziej trwałe niż inne błyszczyki – nie znikają ani nie blakną po piciu. Po jedzeniu oczywiście trzeba ponownie nałożyć kosmetyk, chociaż ciemniejszy kolor zostawił na moich ustach zabarwienie. Podczas aplikacji trzeba się trochę wysilić, aby rozprowadzić je równomiernie, nie są to błyszczyki które można szybko nałożyć w biegu i bez lusterka.

Byłam pozytywnie zaskoczona jakością błyszczyków i faktem, jak bardzo powiększają one usta (optycznie, nie permanentnie). Jestem zadowolona z ich trwałości, ponieważ przeważnie błyszczyki trzymają się na mnie od pół do jednej godziny, a te przeżyły trochę więcej. Bardzo podoba mi się odcień Larkspur, który jest po prostu przepiękny.  Błyszczyki te tworzą lśniącą taflę, więc jeśli wolicie delikatniej podkreślone usta te mogą być zbyt zwracające uwagę. Sama wolę je nosić wieczorem, ponieważ w ciągu dnia zbyt kontrastują z moim bardzo lekkim makijażem.

Przepraszam, że post jest tak długi, mam nadzieję, że mimo to Wam się podobał!

Używałyście kiedyś produktów Arbonne? Co o nich myślicie? 

*Recenzowane produkty zostały mi wysłane przez Melissę, przedstawicielkę marki Arbonne. Wszystkie opinie wyrażone w poście są, jak zawsze, moimi własnymi. Post nie jest sponsorowany. 

Fragrance wishlist for Christmas

collage 2

Hello everyone, I hope you had a great start of the week! I know this whole Christmas thing in the internet world started quite early but I have to admit that I’m feeling quite festive already! Are you feeling the Christmas vibes too? I decided to prepare my wishlist already and this year it’s gotta be a fragrance one since I’m running out of all my perfumes.

I am quite picky when it comes to fragrances – I don’t like them to be too sweet and girly and I prefer complex ones. On the other hand, many scents bother me when I wear them. Combining all the preferences, it’s very difficult for me to find perfume that I feel comfortable wearing. Five fragrances mentioned in this post are some of my favorites and I hope to find one of these under my Christmas tree!

1. Coco Noir by Chanel, EDP

On top of my list there’s this beautiful perfume from Chanel. It’s basically a more mature version of Coco Mademoiselle, a fragrance that I was using in my teenage years. It’s sophisticated but not too heavy, a bit spicy but not masculine, ladylike but not sweet. It’s one of those intense, “cuddling” scents that stay on all day giving you that luxurious feel. I love the simple and sleek bottle too. Top notes of this fragrance are grapefruit and bergamot, heart notes are rose, narcissus, rose geranium leaf and jasmine. The base notes are tonka bean, sandalwood, vanilla, patchouli and white musk.

2. Miss Dior by Dior, EDP

I first smelled this fragrance few years ago at an airport and I fell in love instantly. I stalk it in Sephora or airport shops regularly since then. It’s more girly than Coco Noir but it still has that sophisticated feel to it. Both the scent and the bottle make me think of a girl who is a bit spoiled and has her own princess-like world while still being smart and individualistic. Because I always smell it when roaming in the airport shops, the perfume makes me think of travelling (and travelling is my favorite thing to do). Top note is Italian mandarin, heart notes are Egyptian jasmine and rose and base notes are patchouli and musk.

3. Tom Ford Noir Pour Femme, EDP

I am not as familiar with this perfume as with the previous ones. It’s a warm, powerful and spicy scent that even though is named “pour femme” even men could use.  Even though it’s complex and spicy, it doesn’t feel heavy at all. Top notes are bergamot, bitter orange, mandarin orange and ginger, heart notes are rose, jasmine, orange blossom and kulfi and base notes are vanilla, amber, lentisque and sandalwood.

4. Gucci Premiere by Gucci, EDP

I have already owned this perfume before and I liked it so much I wouldn’t mind using it again. The fragrance is warm, luxurious and a bit heavy to be honest. It is more of an evening scent. It lingers all night on the skin and many days on clothing (my scarf was always scented by Gucci Premiere). I got it first when it was released and I was charmed not only by the fragrance and beautiful gold packaging but also by the wonderful ad campaign (click HERE to watch the beautiful commercial with Blake Lively, trust me, it’s worth checking out!). Top notes here are bergamot and blackberry, middle notes are orange blossom, musk and white flowers and base notes are patchouli, sandalwood and woody notes.

5.Flora by Gucci, EDP

Again a perfume I’ve already had before, although mine was the Glorious Mandarin version. It used to be my most complimented perfume! Classic Flora and their other versions are one of the most crowd-pleasing scents and also safe gifts to give I would say. Now after the Mandarin one I would like to try the regular Flora even though they are, of course, similar. It’s just a feminine, sophisticated, floraly fragrance that is suitable for day and night. Top notes are citruses, mandarin orange and peony, middle notes are rose and osmanthus and base notes are pink pepper, patchouli and sandalwood.

Do you have any perfume on your Christmas wishlists? Which perfume would you like to get?

PS. Should I make a gift guide about perfume for men? Let me know!

[PL]

Jak wiemy, Święta w internecie zaczynają się dużo wcześniej niż w rzeczywistości, ale muszę przyznać, że już czuję ten świąteczny nastrój, a Wy? Dziś zdecydowałam się przygotować moją listę życzeń na Gwiazdkę i w tym roku będą na niej tylko zapachy, ponieważ kończą mi się dosłownie wszystkie perfumy.

Jestem dość wybredna jeśli chodzi o zapachy – nie lubię perfum bardzo słodkich i dziewczęcych i preferuję te bardziej złożone. Z drugiej strony jednak, wiele perfum mi przeszkadza i nie mogę ich nosić. Łącząc te wszystkie wymagania bardzo trudno jest mi znależć zapach, w którym dobrze bym się czuła. Perfumy pokazane w tym poście są jednymi z moich ulubionych i mam nadzieję znaleźć jedne z nich pod choinką w tym roku!

1. Coco Noir, Chanel, EDP

Na samym szczycie mojej listy znajdują się piękne perfumy Coco Noir z Chanel. Są one trochę dojrzalszą wersją zapachu Coco Mademoiselle, który nosiłam jako nastolatka. Jest to wyrafinowany, ale nie ciężki, delikatnie ostry, ale niepodobny do męskich perfum, elegancki i niesłodki zapach. Są to jedne z tych intensywnych, otulających perfum, które bardzo długo utrzymują się na skórze i dają wrażenie luksusu. Bardzo podoba mi się również prosta i elegancka butelka. Nuty głowy stanowią bergamotka i grejpfrut, nuty serca to róża, narcyz, geranium i jaśmin, a nutami bazy fasola tonka, drzewo sandałowe, wanilia, patchouli i białe piżmo.

2. Miss Dior, Dior, EDP

Po raz pierwszy powąchałam te perfumy kilka lat temu w lotniskowym sklepie i od razu się w nich zakochałam. Od tego czasu regularnie je stalkuję w Sephorze i strefie bezcłowej na lotnisku. Są bardziej dziewczęce niż Coco Noir, ale nadal są eleganckie. Zarówno zapach jak i butelka przywodzą mi na myśl trochę rozpieszczoną dziewczynę, która żyje w swoim bajkowym świecie będąc przy tym jednak inteligentną indywidualistką. Z racji, że zawsze wącham te perfumy gdy tylko gdzieś lecę, jak tylko czuję ich zapach od razu myślę o podróżach (które są moim ulubionym zajęciem). Nuta głowy to włoska mandarynka, nuty serca to jaśmin egipski i róża, a nuty bazy stanowią patchouli i piżmo.

3. Tom Ford Noir Pour Femme, EDP

Nie znam tych perfum tak dobrze jak poprzednich. Jest to ciepły, intensywny i dość ostry zapach, który, mimo że jest przeznaczony dla kobiet, mógłby nosić także mężczyzna. Choć jest złożony i ostry, nie wydaje się być zbyt ciężki. Nuty głowy to bergamotka, gorzka pomarańcza, mandarynka i imbir, nuty serca to róża, jaśmin, kwiat pomarańczy i kulfi, a nutami bazy są wanilia, żywica, mastyks i drzewo sandałowe.

4. Gucci Premiere, EDP

Miałam już kiedyś te perfumy i podobały mi się one tak bardzo, że z powodzeniem mogłabym ich znów używać. Jest to kolejny ciepły, luksusowy, ale też dość ciężki, bardziej wieczorowy zapach. Na skórze utrzymuje się całą noc, a na ubraniach wiele dni (gdy używałam tych perfum mój szalik pachniał nimi cały czas). Dostałam go tuż po wprowadzeniu na rynek i byłam oczarowana nie tylko samym zapachem i opakowaniem, ale tez cudowną kampanią reklamową (TUTAJ  możecie zobaczyć cudowny spot z udziałem Blake Lively, warto!). Nutami głowy są bergamotka i jeżyna, nutami serca kwiat pomarańczy, piżmo i białe kwiaty, a nutami bazy patchouli, drzewo sandałowe i nuty drzewne.

5.Flora by Gucci, EDP

Kolejne perfumy, które już wcześniej miałam, chociaż w wersji Glorious Mandarin. To były moje najczęściej komplementowane perfumy. Klasyczna Flora i jej warianty to zapachy, które podobają się bardzo wielu osobom, dlatego też jest to dosć bezpieczny pomysł na prezent. Teraz chciałabym wypróbować zwykłą Florę, mimo że te zapachy są oczywiście do siebie podobne. Perfumy te są bardzo kobiece, eleganckie, silnie kwiatowe i odpowiednie zarówno na dzień jak i na wieczór. Nuty głowy to cytrusy i peonie, nutami serca są róża i osmantus, a nutami bazy różowy pieprz, patchouli i drzewo sandałowe.

Czy Wy też macie perfumy na swojej gwiazdkowej liście życzeń? Które chcielibyście dostać? 

PS. Chcielibyście przeczytać post o perfumach na prezent dla mężczyzn? Dajcie mi znać!

 

And the winner is…

collagewin.jpg

Hello everyone, today is the day of the big announcement!

 

THE TOO FACED LE GRAND CHATEAU MAKEUP SET GOES TO…

.

.

.

 

SILVIA FERREIRA (@SILVIABIAAIVLIS)

 

CONGRATULATIONS!!! Silvia, please email me your address at lipsticksanddreams@gmail.com so that I can send it as soon as I can, hopefully it will get to you before Christmas!

Big thank you to each and every one of you for participating in the giveaway! I hope it was as much fun for you to participate as it was for me to organize it! Love you ❤

PS. Next giveaway on 500 followers!

xx, A.

[PL]

Przyszedł czas na tę ważną wiadomość!

Zestaw Too Faced Le Grand Chateau otrzymuje Silvia Ferreira (@silviabiaailvlis)!

Dziękuję wszystkim za wzięcie udziału w rozdaniu, mam nadzieję, że była to dla Was tak sama świetna zabawa jak dla mnie! ❤

PS. Następne rozdanie z okazji 500 obserwujących!

xx, A.