Clear out: Revlon Colorstay Moisture Stains

1ed

Hello beauties, I hope you’re all feeling great! I’ve been MIA both on the blog and my social media lately and I’m sorry for that! I faced so many difficulties last week including my phone being permanently crashed. Anyways I’m back now!

Recently I’ve done a bit of a makeup clear out and these expired Revlon Colorstay Moisture Stains definitely need to be tossed out so I just thought I will review and swatch them for you first. I’ve had them for around two years now (they were all the hype few years ago) and they have gone off unfortunately.

These “lip lacquers” were all the hype two years ago if I remember correctly. The packaging is pretty and minimalistic and the applicator has just the perfect shape for me. The shades are vibrant and diverse to cater almost any preference and all of them are named after cities or countries that I think is a great idea. What I don’t like about these is a very strong, chemical smell but fortunately it doesn’t linger on the lips (and the product doesn’t have any particular taste either).

Now let’s talk about the formula. With these, the lighter the shade the patchier and the stickier it is, I used the lightest shade that I have literally twice. The darker shades apply smoothly and evenly, although you need to work them into the lips a bit. They have glossy finish that turns to a matte stain after eating or just after a long wear. However, if you eat a full meal even the stain disappears in the middle of the lips so anyways you need to reapply. They are slightly moisturizing as promised, but of course they are not anywhere near lip balms.

I got them in the shades 020 Rio Rush, 001 India Intrigue, 040 Shanghai Sizzle and 005 Parisian Passion. Rio Rush is a very bright pink with a hint of orange and I didn’t like it at all on myself – it was patchy, sticky and brought out all the yellow undertones in my skin, very unflattering. India Intrigue is my favourite shade – it’s a toned down dark pink with a hint of purple, it compliments my dark eyes and hair really nicely and I think it would actually look amazing on Indian skin tone (hence the name, maybe?). Shanghai Sizzle is a beautiful, vibrant, warm red – I only wore it a few times because it made my teeth appear more yellow but if you don’t have this problem you may want to try this one out. The darkest shade in the collection is Parisian Passion that is a truly vampy burgundy-purple, it’s the perfect shade for those of you who like statement lips, I was complimented so many times when wearing this one. I really love most of the shades.

2
Revlon Colorstay Moisture Stains swatches, no editing

I think the colors of these are really gorgeous and unique, they look beautiful and vibrant and they photograph beautifully as well. Unfortunately I found these lip products incredibly impractical – they looked amazing right after the application but when I was wearing any of them, I had to check multiple times if the glossy finish is there, if the stain is even, or maybe it rubbed off unevenly? Not to mention that you definitely need a mirror to touch up and the product really looks bad when it rubs off even a little bit. I feel like it’s a wonderful product if you want to take pictures of your makeup but on a daily basis it’s just too much fuss for me. Eventually I stopped using these reaching either for something seriously long lasting or a lipstick that I can easily touch up.

Have you tried Revlon Colorstay Moisture Stains? What do you think of them?

 

[PL]

Byłam ostatnio nieobecna na blogu i social media – przepraszam Was za to! W ubiegłym tygodniu napotkałam same przeszkody i problemy włącznie z brakiem telefonu, ale już jestem z powrotem!

Jakiś czas temu robiłam porządki w mojej kolekcji makijażu i te przeterminowane lakiery do ust Revlon Colorstay Moisture Stains zdecydowanie muszą trafić do kosza, ale postanowiłam je najpierw zrecenzować. Kupiłam je około dwa lata temu – były wtedy bardzo popularne.

Opakowanie jest według mnie ładne i minimalistyczne, aplikator ma dla mnie idealny kształt. Kolory są bardzo wyraziste, ich gama zróżnicowana, a nazwa każdego pochodzi od miasta lub kraju, co uważam za doskonały pomysł. Wadą tych produktów jest zdecydowanie ich zapach – bardzo silny i chemiczny, ale nieutrzymujący się na ustach. Zapach produktu nie wpływa też na szczęście na jego smak – lakiery są bezsmakowe.

W przypadku lakierów Revlon zauważyłam pewną zależność – im jaśniejszy kolor tym mniej jednolity na ustach i tym bardziej lakier się klei – najjaśniejszego koloru, który mam użyłam tylko dwa razy.  Ciemniejsze odcienie aplikują się gładko i równo, chociaż i tak trzeba się trochę postarać. Lakiery mają lśniące wykończenie, które zmienia się w matowe zabarwienie ust po posiłku lub po prostu po kilku godzinach noszenia. Mimo to, ów stain łatwo wyciera się ze środka ust, na przykład po jedzeniu, więc i tak należy nałożyć produkt ponownie. Faktycznie są one lekko nawilżające, ale oczywiście nie mają nic wspólnego z balsamem do ust.

Kupiłam je w kolorach 020 Rio Rush, 001 India Intrigue, 040 Shanghai Sizzle i 005 Parisian Passion. Rio Rush to jaskrawy róż z odrobiną pomarańczu, który zdecydowanie nie współgra z moją karnacją – sprawia, że wyglądam po prostu…żółto. India Intrigue jest moim ulubionym odcieniem – jest to stonowany ciemny róż z odrobiną fioletu, podkreślający ciemne oczy i włosy. Myślę, że kolor ten szczególnie pięknie wyglądałby w połączeniu z indyjskim kolorem skóry (może stąd nazwa?). Shanghai Sizzle to piękna, wyrazista, ciepła czerwień, ale niestety użyłam jej tylko kilka razy, ponieważ sprawiała, że moje zęby wydawały się bardziej żółte. Polecam ten kolor jednak wszystkim o nieskazitelnie białych zębach. Najciemniejszym kolorem jest Parisian Passion, który jest bardzo burgundowym fioletem (jesli to ma sens) – idealny kolor dla kobiet, które lubią mocno podkreślone usta. W moim przypadku ten odcień był bardzo często komplementowany.

Kolory Colorstay Moisture Stains są według mnie naprawdę piękne, wyróżniające się i żywe. Usta pomalowane lakierami doskonale prezentują sie na zdjęciach. Niestety, dla mnie produkty te okazały się zupełnie niepraktyczne – wyglądały pięknie zaraz po nałożeniu, ale w ciągu dnia cały czas musiałam sprawdzać stan moich ust – czy lakier nie zszedł nierównomiernie, czy nadal się błyszczy, czy zabarwił całe usta czy tylko zewnętrzną część. Ponadto do poprawek zdecydowanie potrzebne jest lusterko, a gdy produkt ściera się nawet odrobinę, usta już wyglądają źle. Jest to naprawdę cudowny produkt jeśli chcemy robić zdjęcia makijażu, ale na co dzień absorbuje zbyt dużo uwagi i wymaga ciągłych poprawek. Ostatecznie przestałam używać lakierów Revlon, sięgając albo po produkty bardzo trwałe, albo takie, które można poprawić łatwo i szybko.

Używałyście lakierów Revlon Colorstay Moisture Stains? Jak się u Was sprawdziły?

5 thoughts on “Clear out: Revlon Colorstay Moisture Stains

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s