Are makeup primers necessary?

2ed2.jpg

 

Hello lovelies, I hope you’re having a great week! For some reason makeup tutorials flooded my Youtube subscriptions page recently and while trying to watch all of them I realized that primers are the thing these days. There wasn’t a single tutorial in which some kind of a face primer wasn’t applied. But are primers really that necessary or is it just a useless product?

Face primers

They are generally supposed to smooth the skin and prep it for makeup application, help the makeup stay longer and look better on the skin as well as cater our skin’s needs by either moisturizing it or mattifying. Most of the primers are based on silicones (or contain solely silicones) but some of them are, for instance, oil or glycerin based. Silicone-y primers mainly smooth our skin making it look almost photoshopped and help certain types of foundation look better – usually the lighter, more runny ones meant for normal to dry skin. Primers without silicones don’t smooth the skin that much but they make a heavy foundation blend like a dream and keep it from looking cakey.

Even though it may sound that a primer is a must-have, I think that a good moisturizer can do exact same things. If we want our skin to be smoother and mattified we can choose one of the silicone-based moisturizers and if we need more hydration we can also switch to a richer moisturizer and there won’t be a need for an additional product. My personal favourite to use as a base for heavy makeup (underneath my Estee Lauder Double Wear foundation) is Cetaphil DA Ultra moisturizer that is based on glycerin. You probably remember the famous trick for using Nivea post-shave balm as a primer that was popularized by Nikkie Tutorials on Youtube – it works so well because it’s main ingredient is glycerin that helps the foundation stick to the face and stay flawless all day.

Pros for face primers:

-help the makeup stay longer

-make the skin look smoother

-make the foundation blend better (if the primer-foundation combo is right)

-additional moisturizing/mattifying

-can help the makeup look better in photographs

Cons for face primers:

-additional layer on the face

-usually comedogenic/acnegenic

-additional step and expense

-usually can be replaced with using the right moisturizer as a base

I think that sometimes face primers can be really useful, for example on special occasions when we need the makeup to look flawless for many hours or at photoshoots, but overall I don’t think it’s necessary to have one in an everyday makeup bag because the right moisturizer can work as a perfect base for makeup. However, everything depends on individual preferences and skin’s needs.

Eyeshadow primers

These are definitely more of my cup of tea than face primers! They are meant to prevent creasing, fall out and fading of the eye makeup and a good primer does all that. I’ve used eyeshadows without any primer a few times just to check how the makeup will look and the difference was huge! Without a primer, eyeshadows that I normally love faded so quickly. To show the difference, I swatched one of the shadows from my favourite Too Faced Chocolate Bar palette – once without a primer and once on the Urban Decay Primer Potion and then rubbed the swatches with my hand:

6
Too Faced Chocolate Bar and Urban Decay Primer Potion base in Eden, unedited swatches

I guess the photos speak for themselves here haha! Eyeshadow applied on a primer looks much more intense and sticks to the skin. After rubbing the swatches, eyeshadow applied without a primer disappeared almost completely and the one swatched on a primer – stayed put even though it looks blended and faded a bit.

Are eye primers necessary then? I think so! Any shadows applied on top of a good primer (my all-time fave is Urban Decay Primer Potion) look much more intense than without it. A primer helps them stay put all day or night as well, preventing creasing or fall out. To me it’s a real must-have in a makeup bag. The only con I could list here would be an additional expense and step in doing makeup but I think it’s worth it.

Do you use face and eye primers? What do you think of them, are they a must-have?

 

[PL]

Czy bazy pod makijaż są niezbędne?

Z jakiegoś powodu w moich subskrypcjach na Youtube pojawiło się ostatnio bardzo dużo nowych tutoriali makijażowych i próbując nadążyć z ich oglądaniem zauważyłam, że używanie dodatkowej bazy pod makijaż stało się niemalże obowiązkiem – w każdym z filmików zaczyna się od nałożenia bazy (oczywiście z wyjatkiem kremu). Czy faktycznie są one tak bardzo potrzebne czy może jednak możemy się bez ich obyć? 

Bazy pod podkład

Bazy przeznaczone do całej twarzy mają przede wszystkim wygładzić skórę i przygotować ją do nałożenia makijażu, poprawić jego trwałość i ogólny wygląd, a także dodatkowo zadbać o potrzeby naszej skóry – nawilżenie lub matowienie. Większość baz składa się głównie lub wyłącznie z silikonów, ale część z nich jest również na bazie, na przykład, olejów lub gliceryny. Bazy silikonowe charakteryzują efektem widocznego wygładzenia skóry, która staje się niemal “zphotoshopowana” i poprawiają wygląd określonych typów podkładów – raczej tych lżejszych, o bardziej płynnej konstystencji, preznaczonych głownie do cery normalnej i suchej. Bardziej treściwe bazy niesilikonowe nie wygładzają aż tak bardzo skóry, ale za to ułatwiają aplikację ciężkich podkładów, które dzięki nim lepiej wtapiają się w skórę i nie wyglądają aż tak ciężko.

Mimo że może się wydawać, że bazy pod makijaż są w takim razie niezbędne, uważam, że odpowiednio dobrany krem może zdziałać to samo, co baza. Gdy potrzebujemy wygładzenia i zmatowienia skóry, możemy wybrać jeden z kremów na bazie silikonów (tych samych, z których w większości skłądają się bazy pod makijaż), a gdy potrzebujemy większego nawilżenia możemy sięgnąć po silniej nawilżający i odżywczy krem bez potrzeby nakładania kolejnego produktu. Moim ulubieńcem jest tutaj krem Cetaphil DA Ultra na bazie gliceryny, który doskonale sprawdza się jako baza pod cięższe podkłady jak mój Estee Lauder Double Wear. Pewnie pamiętacie słynny trik o używaniu balsamu po goleniu Nivea jako bazy pod makijaż twarzy odkryty przez  Nikkie Tutorials na Youtube – balsam ten działa jako świetna baza właśnie dzięki zawartości gliceryny, do której podkład doskonale się przyczepia i pozostaje idealny przez cały dzień. 

Zalety baz pod makijaż twarzy:

-zwiększają trwałość makijażu

-wygładzają skórę

-jeśli połączenie baza-podkład jest odpowiednie, podkład lepiej wtopi się w skórę

-dodatkowe matowienie/nawilżenie

-makijaż może lepiej wyglądać na zdjęciach

Wady:

-dodatkowa warstwa na skórze

-zazwyczaj mogą zapychać pory lub powodować wypryski (przy cerze ze skłonnością do nich)

-dodatkowy krok w makijażu i wydatek

-najczęściej mogą być zastąpione odpowiednim kremem

Myślę, że bazy pod makijaż twarzy mogą być w niektórych sytuacjach bardzo przydatne, na przykład w przypadku specjalnych okazji lub sesji zdjęciowych, ale nie uważam, żeby były one niezbędne w naszej codziennej kosmetyczce, ponieważ dobry krem może stanowić świetną bazę. Wszystko jednak zależy od indywidualnych preferencji i potrzeb skóry.

Bazy pod cienie do powiek

Zdecydowanie wolę ten typ baz pod makijaż! Mają one za zadanie zapobiec zbieraniu się cieni, rolowaniu się ich, blaknięciu oraz opadaniu i dobra baza spełnia wszystkie te zadania. Z ciekawości zrobiłam kilka razy makijaż oczu bez używania bazy i różnica była ogromna. Cienie nałożone bezpośrednio na powiekę traciły bardzo na kolorze – zarówno od razu po nałożeniu jak i po paru godzinach. Na zdjęciach powyżej swatchowałam cień z mojej ulubionej palety Too Faced Chocolate Bar – raz bez bazy i raz z bazą, po czym próbowałam zetrzeć swatche ręką. Na pierwszym zdjęciu po lewej stronie możecie zobaczyć swatche najpierw bez bazy a następnie na bazie Urban Decay Primer Potion, a na zdjęciu po prawej – oba swatche po próbie starcia ich z ręki.

Zdjęcia mówią same za siebie! Cień nałożony na bazę ma dużo bardziej intensywny kolor i przyczepia się do skóry. Po próbie zmazania swatchy cień nałożony bezpośrednio na skórę prawie zniknął, a ten na bazie tylko się roztarł. 

Czy bazy pod cienie do powiek są wobec tego niezbędne? Moim zdaniem tak! Jakiekolwiek cienie nałożone na dobrą bazę (moja ulubiona to Urban Decay Primer Potion) zyskują bardzo wiele na wyglądzie i trwałości. Dla mnie jest to zdecydowanie must-have w kosmetyczce. Jedyną wadą może tutaj być dodatkowy wydatek i krok w makijażu, ale myślę, że efekt jest wart poświęcenia 😉

Używacie baz pod makijaż? Co o nich myślicie, są one dla Was niezbędne? 

 

Clinique Anti-blemish solutions foundation review and makeup look

1fin

Hello beauties, I hope you’re all feeling great! I thought that it’s high time to review my most-repurchased foundation that I have been using since I was 19 – Clinique Anti-blemish solutions liquid makeup that is meant for oily and acne-prone skin. In the United States Clinique’s Anti-blemish range is called Acne solutions but it’s pretty much the same.

As always I’ll start with the packaging. It comes in a 30ml squeezy tube that is small, handy and hygenic. The plastic is very thick so there’s no way that the the product will spill when squeezed into a makeup bag or when travelling. I love that about it as well as the overall look.

The foundation comes in a variety of shades but unfortunately they are, as always at Clinique, quite dark and orange-y/tanned except the lightest one that unfortunately is too light for me. I picked out the shade 02 Fresh Ivory that is the second lightest one. It’s more of my summer shade but I can pull it off in winter as well if I blend it thoroughly with my fingers.

swatch
Clinique Anti-blemish Solutions foundation, 02 Fresh Ivory, non-retouched
swatch blend
Clinique Anti-blemish Solutions foundation, 02 Fresh Ivory, blended swatch, non-retouched

Ingredients: Methyl Trimethicone, Water, Dipropylene Glycol, Alcohol denat., Nylon-12, Butylene Glycol, Talc, PEG-10 Dimethicone, Dimethicone, Trimethylsiloxysilicate, Silica, Laminaria Saccharina Extract, Calcium Stearate, Isosonyl Isononanoate, Caffeine, Glycerin, Hydroxyapatite, Dimethicone/PEG-10/15 Crosspolymer, Sorbitan Sesquioleate, Salicylic Acid, Dimethicone/Vinyl Dimethicone Crosspolymer, Triethoxycaprylysilane, Quaternium-90 bentonite, 10-Hydroxydecanoid Acid, Lecithin, Tocopherol, Sodium Chloride, Tromethamine, Propylene Carbonate, Alumina, Disodium Edta, Sodium Citrate, Phenoxyethanol. (May contain: Titanium Dioxide, Iron Oxides, Mica).

When I first started using this foundation, my skin was almost completely covered in blemishes so I didn’t really notice if a new product is breaking me out or not. Now that my skin is mainly clear, unless it is the certain time of the month or I’m really stressed out, I can tell which products break me out and this foundation, ironically, does that. It doesn’t cause a major breakout but after I use it I usually get a few pimples and I blame the heavy silicones for that – Methyl Trimethicone and Dimethicone, I’m looking at you. The product also contains talc which can clog pores and alcohol denat. that is a potential irritant. Salicylic Acid is supposed to help fight acne, but to be honest, it doesn’t give that much of a difference in a foundation, especially if paired with ingredients mentioned above.

The formula isn’t too runny or too thick – I would say it’s exactly in between these two. It applies smoothly and I prefer to apply it with my fingers for a quick makeup or with a Beauty Blender for more coverage that is buildable medium.

The foundation dries quickly on the skin to a powdery finish so it doesn’t need topping with a powder unless your skin gets very oily or you need the makeup to last 8+ hours. It gives the skin that smooth and healthy look but at the same time it’s very mattifying – it was the only product that would have kept my face from looking super oily when I was younger. It’s not one of those flat-mattes that look like masks. I have to say that it does feel a little bit heavy on the skin and it bothers me after a whole day of wear. It starts to fade after a few hours but it still looks decent even after 15hours because that’s I guess how much I’ve worn this the longest.

collage
Bare faced vs after applying Clinique Anti-blemish foundation with fingers, non-retouched

It photographs nicely but of course it cannot be compared to products like Make Up For Ever Ultra HD foundation. I would avoid wearing it when you’re planning to have your pictures taken with flash – it gives a serious white cast due to containing Titanium Dioxide.

In the picture below I’m wearing the mentioned foundation with a bit of my Rimmel Lasting Finish concealer on dark spots and Bourjois Healthy Balance powder in my T-zone. On my cheeks I used Clinique Chubby Stick blush in 01 Amp’d up apple and for the picture I wore Rouge Edition Velvet lipstick by Bourjois in 01 Don’t pink of it!. I liked how it looked in the photo but I changed it afterwards because it started cracking on my lips and that is not the look I’d like to go for, definitely.

Makeup look, non-retouched

Pros:

+packaging

+very mattifying

+natural finish

+applies smoothly and quickly, can be applied with fingers

+long-lasting

+fragrance-free

Cons:

-some of the ingredients can cause breakouts/clogged pores (what happened in my case)

-feels heavy

-white cast in flash photography

-poor shade selection for fair skin tones

I would say it’s a perfect foundation for someone with oily to very oily skin who wants their skin to be matte and the makeup to look good all day. However, if your skin is prone to breakouts after trying new products I think it’s better to go for something that is not as packed with silicones as this one. I don’t think that this foundation could actually reduce acne on its own, but it could aggravate it if your skin is sensitive to silicones. I guess it would be too drying for normal or dry skin.

Have you tried this foundation? What are your favourite foundations for oily skin?

[PL]
Recenzja podkładu Clinique Anti-blemish solutions i makeup dnia

Pomyślałam, że przyszedł już najwyższy czas na zrecenzowanie najczęściej kupowanego przeze mnie podkładu odkąd skończyłam 19 lat – Clinique Anti-blemish solutions, przeznaczonego dla cery tłustej i mieszanej ze skłonnością do wyprysków. W USA seria Anti-blemish Clinique nazywa się Acne solutions, ale produkty praktycznie się nie różnią.

Jak zawsze, zacznę od opakowania. Produkt zapakowany jest w 30-mililitrową tubkę, która jest mała, poręczna i stanowi higieniczne rozwiązanie. Jest zrobiona z dość grubego i sztywnego plastiku, więc nie musimy się obawiać, że podkład nam się wyleje ściśnięty w kosmetyczce. Bardzo podoba mi się praktyczność opakowania i jego wygląd.

Podkład jest dostępny w wielu kolorach, ale niestety, tak jak to w przypadku Clinique bywa, są one dość ciemne i często lekko pomarańczowe, z wyjątkiem najjaśniejszego odcienia, który niestety dla mnie osobiście jest za jasny. Wybrałam kolor 02 Fresh Ivory, który jest raczej moim kolorem na lato, ale czasem noszę go również zimą, nakładając cienką warstwę palcami. – wtedy nie odróżnia się od reszty ciała.

Skład podkładu znajduje się w angielskiej części posta.

Gdy po raz pierwszy kupiłam podkład Clinique Anti-blemish, moja twarz była niemal całkowicie pokryta wypryskami, więc szczerze mowiąc nie byłam w stanie stwierdzić, które produkty powodują pogorszenie stanu mojej skóry. Teraz, gdy moja cera jest ogólnie wolna od trądziku, a pojedyncze wypryski pojawiają się tylko  w określonym czasie w miesiącu lub gdy zmagam się z dużym stresem, jestem w stanie stwierdzić, który produkt powoduje u mnie “wysyp” i niestety ten podkład się do nich zalicza. Nie jest to bardzo duży problem, ale po używaniu tego podkładu na mojej twarzy pojawia się kilka wyprysków i wiem, że jest to “zasługa” cięższych z silikonów – Methyl Trimethicone and Dimethicone, o was mówię Produkt zawiera również talk, który może zapychać pory oraz alkohol den., który może podrażniać skórę. Kwas salicylowy zawarty w podkładzie ma pomagać w walce z trądzikiem, ale według mnie dodanie tego składnika do podkładu nie jest zbytnio istotne, szczególnie w zestawieniu ze składnikami opisanymi powyżej.

Podkład ma średnią konsystencję – ani nie jest bardzo gęsty, ani bardzo wodnisty. Gładko rozprowadza się na skórze, najbardziej lubię używać w tym celu palców lub Beauty Blendera, gdy chcę osiągnąć większe krycie, które określiłabym jako średnie z możliwością budowania do prawie pełnego.

Podkład szybko zastyga na skórze i ma pudrowe wykończenie, więc nie potrzebuje dodatkowego wykończenia pudrem, z wyjatkiem sytuacji, gdy chcemy żeby wytrzymał wiele (8+) godzin lub gdy mamy bardzo tłustą cerę. Skóra wydaje się gładka i zdrowa, a jednocześnie podkład ten doskonale matuje – był to jedyny produkt, który sprawiał, że moja skóra nie wyglądała na bardzo tłustą gdy byłam młodsza. Nie daje przy tym tzw. “tępego matu” ani efektu maski. Niestety czuć go na skórze w ciągu dnia, jest dość ciężki, co trochę mi przeszkadza. Po paru godzinach krycie się zmiejsza, a podkład lekko blaknie, ale nawet po 15 godzinach noszenia (chyba przez tyle miałam go najdłużej na twarzy) nadal wygląda przyzwoicie.

Fotografuje się ładnie, ale oczywiście nie jest proównywalny z kosmetykami tworzonymi specjalnie w tym celu, jak podkład Make Up For Ever Ultra HD. Unikałabym noszenia go, gdy planujemy robić zdjęcia z fleszem – twarz będzie wyglądać na całkiem białą przez obecność filtra Titanium Dioxide.

Do makijażu na zdjęciu użyłam wspomnianego podkładu, odrobiny korektora Rimmel Lasting Finish 020 Ivory nałożonego punktowo na przebarwienia i pudru Bourjois Healthy Balance 52 Vanille w strefie T. Nadałam trochę koloru policzkom przy pomocy kremowego różu Clinique Chubby Stick blush w kolorze 01 Amp’d up apple i do zdjęcia nałożyłam pomadkę Bourjois Rouge Edition Velvet w odcieniu 01 Don’t pink of it!. Kolor ten podoba mi się na zdjęciu, ale niestety po chwili noszenia pomadka zaczęła pękać na ustach i zbierać sie w kącikach, więc musiałam ją zmienić.

Zalety:

+opakowanie

+doskonałe matowienie cery

+naturalne wykończenie

+gładko się rozprowadza, można go nakładać palcami

+trwały

+bezzapachowy

Wady:

-niektóre składniki mogą działać komedogennie i/lub aknegennie (co się stało w moim przypadku)

-uczucie ciężkości na twarzy

-biała twarz na zdjęciach z fleszem

-bardzo skromny wybór kolorów dla osob z jasną cerą

Powiedziałabym, że jest to świetny podkład dla osób, które borykają się z problemem tłustej lub bardzo tłustej cery i chcą, żeby wyglądała ona matowo, a makijaż wytrzymywał cały dzień. Mimo to, jeśli Twoja cera jest skłonna do wyprysków w szczególności po nowych kosmetykach, wybrałabym podkład, który nie jest tak napakowany cięższymi z silikonów jak ten. Nie uważam, żeby produkt ten mógł jakoś znacząco wpłynąć na redukcję trądziku, może za to go pogorszyć jesli jesteśmy wrażliwi na silikony. Podejrzewam, że produkt byłby zbyt wysuszający dla normalnej, a tym bardziej suchej skóry.

Używałyście podkładu Clinique Anti-blemish solutions? Jakie są Wasze ulubione podkłady do cery tłustej?  

How to shop for cosmetics and save money

dior-1078712_960_720

Hello everyone, I hope you’re all feeling good! Today I thought I will share with you some of the tips and tricks I follow to develop my already extensive makeup collection without breaking the bank!

1. Make wishlists.

Whenever I really want a beauty product I add it to my wishlist that I have written down. Thanks to that I can see everything clearly and prioritize which items I want to get first and which I don’t actually need. I often cross out products when I realize they are a few similar ones or I don’t actually want them anymore, what saves me from random shopping. It’s also very useful when an occasion like birthday or Christmas comes because I can just reach to my list and say what I would like to get, making shopping for gifts easier for everyone!

2. Read reviews.

Many products seem really appealing in the store or an ad campaign but it doesn’t mean they will actually work for everybody so you might just end up using a product once and throwing it out. I almost always read reviews before I decide to splurge, including the ones from bloggers I know that have similar skin type or makeup preferences to me. My favourite websites for reviews are Makeup Alley, Sephora and Beautypedia to name a few.

3. Know the ingredients.

If I knew earlier which ingredients are harmful to my skin I would have saved literally so much! Both money and my skin, because some products make me break out really badly. If many products like skin care or foundations irritate your skin or break you out, try to find common ingredients and then next time buy a product that doesn’t contain them. Many cosmetics have similar formulas, so it’s useful to know which types are the best for you.

4. Don’t be afraid to ask for samples.

In Poland where I live, people are often hesitant when it comes to asking for samples because the staff tends to look down on them sometimes. However, you always have the right to ask for a sample and they should give you one. Let’s be honest, no one would like to splurge on a high-end item to then find out they can’t use it because of, let’s say allergic reaction or a wrong shade. Unlike in the US, in Europe we cannot return opened products if we don’t like them so it’s especially important to try them out before buying.

5. Find loyalty programs best for you.

Most stores have loyalty programs, some better and some less interesting. They are usually made to make you buy more, but sometimes you can get really great deals like discounts or freebies for collected points. In Poland my favorite loyalty programs are carried by Sephora, Superpharm and Estee Lauder.

6. Sign up for newsletters.

This point is actually connected with the previous one because if you sign up for a loyalty program you usually receive newsletters. They allow you to be up-to-date with their offers and deals as well as New In products. When I get an email about a great offer from a store that has items from my wishlist, I just buy them then – that way I get both the product I wanted and additional benefits.

7. Shop online.

Online stores usually have the best prices and offers, so find your favorite ones for finding bargains.

8. Go for offers with deluxe samples.

If you have been reading my blog for a while now, you probably know that I love deluxe samples! Because, what’s not to love? Some products are just impossible (at least to me) to finish before they expire, such as eye creams, eye liners, eye shadows, bright lipsticks… Deluxe samples are the solution here! I also love that they are travel-friendly and also very cute and tiny. Sephora, Clinique, Estee Lauder, Clarins online stores often have great sets of free deluxe samples with an order above a certain amount.

9. Find out what items are not that important for you and buy cheaper alternatives.

I guess everyone has the products they must invest more in because of their skin’s needs and preferences. To me that’s definitely skincare. However, I don’t need fancy body products, so I just buy regular drugstore shower gels, hand creams, body lotions, of course with a discount, and thanks to that I can spend the money I saved on better skincare products.

10. Think each purchase through and don’t be afraid of saying “no”.

How many times you bought a product that you didn’t like that much just because a sales assistant talked you into buying it? I did so many times, regretting afterwards and wasting a lot of money, until I learned to say “no”. If you are not sure if you want to buy an item – don’t be afraid to say you need to think it through – no one will judge you or be angry with you and even if they would, that’s just unprofessional on their side so not your problem at all.

What are your tips to save money while shopping for beauty products?

 

[PL]

Jak kupować kosmetyki i oszczędzać?

Tym razem chciałabym się z Wami podzielić kilkoma wskazówkami, którymi kieruję się podczas kosmetycznych zakupów tak, by móc kupować to, co chcę jednocześnie nie bankrutując!

1. Rób listy życzeń.

Jeżeli bardzo podoba mi się dany produkt, umieszczam go na swojej liście życzeń. Dzięki temu widzę wszystko przejrzyście i jestem w stanie ustalić, których produktów najbardziej potrzebuję. Często też wykreślam kosmetyki z listy jeśli uznam, że nie są mi już potrzebne albo mam już kilka podobnych, co oszczędza mi przypadkowych zakupów. Gotowa lista życzeń przydaje się również w przypadku okazji takich jak Gwiazdka albo urodziny, gdy można po prostu pokazać bliskim osobom to, co chce się dostać – oszczędza to wszystkim czas i potencjalne rozczarowania.

2. Czytaj recenzje.

Wiele produktów wygląda bardzo zachęcająco w sklepie lub kampanii reklamowej, ale to nie znaczy, że sprawdzą się u wszystkich. Prawie zawsze czytam recenzje produktu przed zakupem, szczególnie autorstwa blogerek, które polecają produkty do mojego typu cery lub mają podobne wymagania co do kosmetyków. Jednymi z moich ulubionych stron z recenzjami są Makeup Alley, Sephora and Beautypedia.

3. Znaj składniki.

Gdybym tylko wiedziała wcześniej, które składniki szkodza mojej skórze oszczędziłoby mi to sporo pieniędzy i problemów ze skórą! Jeżeli wiele produktów podrażnia lub zapycha Twoją cerę, poszukaj wspólnych składników – istnieje duża szansa, że to właśnie ich Twoja skóra nie lubi. Wiele produktów danego typu ma podobne składy, więc dobrze jest znać te połączenia, które są dla Twojej skóry najkorzystniejsze.

4. Pytaj o próbki.

W Polsce wiele osób obawia się pytać o próbki produktów, ponieważ zdarza się, że ekspedientki w takiej sytuacji zachowują się nieodpowiednio. Mimo to, klient perfumerii ma prawo do przetestowania produktu przed zakupem i taką próbkę powinien dostać. Myślę, że niewiele osób chciałoby wydać dużą kwotę na dany produkt tylko po to, żeby zobaczyć, że na przykład jest na niego uczulony lub kolor w rzeczywistości jest inny niż w sklepowym świetle. Niestety w Europie, w przeciwieństwie do Stanów Zjednoczonych, nie możemy zwracać otwartych produktów, więc w takiej sytuacji możliwość przetestowania jest szczególnie istotna.

5. Znajdź najlepsze dla siebie programy lojalnościowe.

Większość sklepów prowadzi programy lojalnościowe dla swoich klientów, jedne są mniej, inne bardziej korzystne. Przeważnie są nastawione na to, by wydawać więcej, ale często stali klienci mogą również liczyć na duże zniżki lub prezenty za zebrane punkty. W Polsce moje ulubione programy mają Sephora, Superpharm i Estee Lauder.

6. Zapisz się na newslettery.

Ten punkt jest powiązany z poprzednim, ponieważ zapisując się na program lojalnościowy przeważnie zaczynamy regularnie otrzymywać emaile od danej firmy . Dzięki temu jesteśmy na bieżąco z wszelkimi promocjami i nowościami. Łączę to z punktem pierwszym – jeżeli w danym sklepie jest wyjatkowo korzystna oferta, wybieram produkty z mojej listy życzeń, które i tak chciałam kupić i otrzymuję dodatkowe korzyści.

7. Kupuj online.

Sklepy online zazwyczaj mają lepsze oferty niż sklepy stacjonarne, więc dobrze jest znaleźć swoje ulubione strony z najlepszymi okazjami.

8. Korzystaj z ofert z próbkami deluxe.

Jeśli już od jakiegoś czasu śledzicie mojego bloga, pewnie już wiecie, że uwielbiam tzw. deluxe samples czyli próbki w wiekszym niż saszetka rozmiarze.  Czego tu nie lubić? Niektóre kosmetyki bardzo trudno jest skończyć (przynajmniej mi) przed upływem terminu ważności, jak na przykład kremy do oczu, cienie do powiek, eye linery, pomadki w żywych kolorach… Duże próbki sa tutaj doskonałym rozwiązaniem! Podoba mi się też to, że można je łatwo zapakować w podróż, no i do tego są po prostu urocze. Sklepy online Sephora, Clinique, Estee Lauder, Clarins bardzo często oferują zestawy próbek deluxe do zamówień powyżej określonej wartości.

9. Ustal, które produkty są dla Ciebie najważniejsze i oszczędź na pozostałych.

Chyba każdy ma jakieś rodzaje produktów, na które chce lubi musi wydać większą sumę. Dla mnie jest to zdecydowanie pielęgnacja twarzy. Z drugiej strony jednak, nie potrzebuję specjalnych produktów do pielęgnacji ciała, więc kupuję ja na promocji w drogerii, a zaoszczędzone pieniądze mogę wydać na coś, na czym faktycznie mi zależy.

10. Rób przemyślane zakupy i nie bój się powiedzieć “nie”.

Ile razy kupiliście coś, czego tak naprawdę nie chcieliście tylko dlatego, że sprzedawca Was do tego namówił? Mnie zdarzało się to całkiem często, czego później żałowałam, licząc ile straciłam. Przynajmniej dopóki nie nauczyłam się odmawiać. Jeżeli nie jesteście przekonani do zakupu danego produktu – nie obawiajcie się powiedzieć, że musicie to przemyśleć – nikt nie będzie Was oceniał ani się na Was gniewał, a jesli nawet tak by się zdarzyło – czyjś brak profesjonalizmu nie jest Waszym problemem.

Jakie są Wasze ulubione sposoby na okazyjne zakupy kosmetyczne?