Estée Lauder Sumptuous Infinite mascara

1edit3

Hello my lovelies, I hope you had a great weekend! I’m sorry I’ve been MIA on the blog lately, I’m currently focusing on finishing my thesis but as soon as I’m done with that I will be back to blogging regularly! I recently finished Estee Lauder’s Sumptuous Infinite Daring Length + Volume mascara so I thought it’s the perfect opportunity for an in-depth review, especially because I think this mascara is pretty different than others.

The packaging is navy blue with gold letters on it, it’s made from sturdy plastic and looks quite sleek. What makes the mascara really unique in my opinion is the wand. It’s silicone and really dense except for one part where bristles are longer and look like a tiny comb, as you can see in the picture. When applying the mascara I was first using the side with shorter bristles to add volume and then combing through the lashes with the long-bristled side to separate and lenghten them. This two-step application was giving me always the biggest lashes EVER. Unfortunately the picture doesn’t give the mascara justice so you need to take my word for it!

3
Estee Lauder Sumptuous Infinite mascara

I generally prefer mascaras with drier formulas, as long lashes + wet mascara+ oily skin + hooded eyes = racoon, but this one despite having a very wet formula (that didn’t really dry down after opening) worked for me if I remembered to powder my under eye and lid area. If not, it transfered a bit but nothing too major. It didn’t flake throughout the day and the lashes didn’t lose their curl even after many hours of wear. The wand applies a lot of product to the lashes so removing it at the end of the day was a bit of a mess but the mascara comes off quite easily.

The only thing I didn’t like about it was the smell that lingered for many hours – I could literally smell my lashes during the day, sometimes it was really bothering me. It smells exactly like MAC Studio Fix foundation. It did sting my sensitive eyes a little bit too, but most of the mascaras do that anyways and I didn’t notice any other signs of irritation.

The mascara definitely lived up to my expectations by both volumizing and lenghtening my lashes, just as promised. I think it’s definitely worth the splurge as it’s by far one of the best, if not the best, mascaras I’ve used. I would recommend it to anyone who wants their mascara to do everything possible to the lashes, giving them that spectacular, almost false lash look.

Have you used this mascara? What do you think of it? What are your favourite mascaras?

[PL]

Ostatnio byłam raczej nieobecna na blogu za co Was przepraszam, ale gdy tylko uporam się z licencjatem obiecuję, że wrócę do regularnego pisania!  Niedawno skończyłam mascarę Estee Lauder’s Sumptuous Infinite Daring Length + Volume, więc pomyślałam, ze jest to idealny moment na jej szczegółową recenzję, szczególnie że moim zdaniem jest wyjątkowa.

Granatowe opakowanie ze złotymi napisami, zrobione z trwałego, ciężkiego plastiku jest proste, ale przy tym dość eleganckie. Tym, co zdecydowanie wyróżnia tusz spośród innych jest szczoteczka. Zrobiona z silikonu, ma gęste włókna z wyjątkiem jednej części, gdzie włókna są długie i wyglądają jak malutki grzebień, co możecie zobaczyć na zdjęciu. Aplikując maskarę, na początku używałam części z gęstymi, krótkimi włóknami aby rozprowadzić produkt i nadać rzęsom objętości, po czym rozczesywałam je częścią z mini grzebieniem, co dawało jednocześnie efekt wydłużenia. Taka aplikacja w dwóch krokach zapewniała mi najlepszy efekt na rzęsach ever. Niestety zdjęcie go nie oddaje, więc musicie mi uwierzyć na słowo!

Ogólnie wolę bardziej suche tusze, ponieważ długie rzęsy+bardzo mokra mascara+tłusta cera+opadająca powieka = efekt pandy, ale o dziwo tusz ten się u mnie sprawdził mimo dość płynnej formy (nawet kilka miesięcy po otwarciu mascara nie wyschła).  Musiałam jedynie pamiętać o przypudrowaniu okolicy wokół oczu, jeśli o tym zapomniałam mascara odbijała się, ale w niewielkim stopniu. Nie kruszyła się w ciągu dnia, a rzęsy nawet kilka godzin po jej aplikacji były nadal podkręcone. Szczoteczka nakłada dużą ilość produktu, więc zmywanie go pod koniec dnia jest dość czasochłonne, ale tusz sam w sobie zmywa się dość łatwo.

Jedyne co mi się w niej nie podobało to zapach, który utrzymywał się przez kilka godzin – mając pomalowane rzęsy w ciągu dnia dosłownie czułam zapach tuszu, co mi przeszkadzało. Pachnie on dokładnie jak podkład MAC Studio Fix. Po aplikacji odrobinę piekły mnie oczy, ale mam taki problem prawie z każdą mascarą i nie zauważyłam innych oznak ich podrażnienia.

Tusz zdecydowanie spełnił moje oczekiwania i obietnice producenta jednocześnie nadając rzęsom objętości i wydłużając je. Uważam, że jest zdecydowanie wart swojej ceny, jest to jeden z najlepszych tuszy, jeśli nie najlepszy, jakiego kiedykolwiek używałam. Poleciłabym go każdemu, kto chce osiągnąć efekt długich, gęstych, niemalże sztucznych rzęs. 

Używałyście kiedyś tej mascary? Co o niej myślicie? Jakie są Wasze ulubione tusze do rzęs? 

4 thoughts on “Estée Lauder Sumptuous Infinite mascara

  1. First of all good luck with your thesis 💪😊 I m looking for a good mascara at the moment -especially for extra volume as I have the thinnest eyelashes ever 😐! I love Estée Lauder but have never tried their mascaras! This looks really good apart maybe from the stubborn smell!! x

    Like

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s