Clinique Anti-blemish solutions foundation review and makeup look

1fin

Hello beauties, I hope you’re all feeling great! I thought that it’s high time to review my most-repurchased foundation that I have been using since I was 19 – Clinique Anti-blemish solutions liquid makeup that is meant for oily and acne-prone skin. In the United States Clinique’s Anti-blemish range is called Acne solutions but it’s pretty much the same.

As always I’ll start with the packaging. It comes in a 30ml squeezy tube that is small, handy and hygenic. The plastic is very thick so there’s no way that the the product will spill when squeezed into a makeup bag or when travelling. I love that about it as well as the overall look.

The foundation comes in a variety of shades but unfortunately they are, as always at Clinique, quite dark and orange-y/tanned except the lightest one that unfortunately is too light for me. I picked out the shade 02 Fresh Ivory that is the second lightest one. It’s more of my summer shade but I can pull it off in winter as well if I blend it thoroughly with my fingers.

swatch
Clinique Anti-blemish Solutions foundation, 02 Fresh Ivory, non-retouched
swatch blend
Clinique Anti-blemish Solutions foundation, 02 Fresh Ivory, blended swatch, non-retouched

Ingredients: Methyl Trimethicone, Water, Dipropylene Glycol, Alcohol denat., Nylon-12, Butylene Glycol, Talc, PEG-10 Dimethicone, Dimethicone, Trimethylsiloxysilicate, Silica, Laminaria Saccharina Extract, Calcium Stearate, Isosonyl Isononanoate, Caffeine, Glycerin, Hydroxyapatite, Dimethicone/PEG-10/15 Crosspolymer, Sorbitan Sesquioleate, Salicylic Acid, Dimethicone/Vinyl Dimethicone Crosspolymer, Triethoxycaprylysilane, Quaternium-90 bentonite, 10-Hydroxydecanoid Acid, Lecithin, Tocopherol, Sodium Chloride, Tromethamine, Propylene Carbonate, Alumina, Disodium Edta, Sodium Citrate, Phenoxyethanol. (May contain: Titanium Dioxide, Iron Oxides, Mica).

When I first started using this foundation, my skin was almost completely covered in blemishes so I didn’t really notice if a new product is breaking me out or not. Now that my skin is mainly clear, unless it is the certain time of the month or I’m really stressed out, I can tell which products break me out and this foundation, ironically, does that. It doesn’t cause a major breakout but after I use it I usually get a few pimples and I blame the heavy silicones for that – Methyl Trimethicone and Dimethicone, I’m looking at you. The product also contains talc which can clog pores and alcohol denat. that is a potential irritant. Salicylic Acid is supposed to help fight acne, but to be honest, it doesn’t give that much of a difference in a foundation, especially if paired with ingredients mentioned above.

The formula isn’t too runny or too thick – I would say it’s exactly in between these two. It applies smoothly and I prefer to apply it with my fingers for a quick makeup or with a Beauty Blender for more coverage that is buildable medium.

The foundation dries quickly on the skin to a powdery finish so it doesn’t need topping with a powder unless your skin gets very oily or you need the makeup to last 8+ hours. It gives the skin that smooth and healthy look but at the same time it’s very mattifying – it was the only product that would have kept my face from looking super oily when I was younger. It’s not one of those flat-mattes that look like masks. I have to say that it does feel a little bit heavy on the skin and it bothers me after a whole day of wear. It starts to fade after a few hours but it still looks decent even after 15hours because that’s I guess how much I’ve worn this the longest.

collage
Bare faced vs after applying Clinique Anti-blemish foundation with fingers, non-retouched

It photographs nicely but of course it cannot be compared to products like Make Up For Ever Ultra HD foundation. I would avoid wearing it when you’re planning to have your pictures taken with flash – it gives a serious white cast due to containing Titanium Dioxide.

In the picture below I’m wearing the mentioned foundation with a bit of my Rimmel Lasting Finish concealer on dark spots and Bourjois Healthy Balance powder in my T-zone. On my cheeks I used Clinique Chubby Stick blush in 01 Amp’d up apple and for the picture I wore Rouge Edition Velvet lipstick by Bourjois in 01 Don’t pink of it!. I liked how it looked in the photo but I changed it afterwards because it started cracking on my lips and that is not the look I’d like to go for, definitely.

Makeup look, non-retouched

Pros:

+packaging

+very mattifying

+natural finish

+applies smoothly and quickly, can be applied with fingers

+long-lasting

+fragrance-free

Cons:

-some of the ingredients can cause breakouts/clogged pores (what happened in my case)

-feels heavy

-white cast in flash photography

-poor shade selection for fair skin tones

I would say it’s a perfect foundation for someone with oily to very oily skin who wants their skin to be matte and the makeup to look good all day. However, if your skin is prone to breakouts after trying new products I think it’s better to go for something that is not as packed with silicones as this one. I don’t think that this foundation could actually reduce acne on its own, but it could aggravate it if your skin is sensitive to silicones. I guess it would be too drying for normal or dry skin.

Have you tried this foundation? What are your favourite foundations for oily skin?

[PL]
Recenzja podkładu Clinique Anti-blemish solutions i makeup dnia

Pomyślałam, że przyszedł już najwyższy czas na zrecenzowanie najczęściej kupowanego przeze mnie podkładu odkąd skończyłam 19 lat – Clinique Anti-blemish solutions, przeznaczonego dla cery tłustej i mieszanej ze skłonnością do wyprysków. W USA seria Anti-blemish Clinique nazywa się Acne solutions, ale produkty praktycznie się nie różnią.

Jak zawsze, zacznę od opakowania. Produkt zapakowany jest w 30-mililitrową tubkę, która jest mała, poręczna i stanowi higieniczne rozwiązanie. Jest zrobiona z dość grubego i sztywnego plastiku, więc nie musimy się obawiać, że podkład nam się wyleje ściśnięty w kosmetyczce. Bardzo podoba mi się praktyczność opakowania i jego wygląd.

Podkład jest dostępny w wielu kolorach, ale niestety, tak jak to w przypadku Clinique bywa, są one dość ciemne i często lekko pomarańczowe, z wyjątkiem najjaśniejszego odcienia, który niestety dla mnie osobiście jest za jasny. Wybrałam kolor 02 Fresh Ivory, który jest raczej moim kolorem na lato, ale czasem noszę go również zimą, nakładając cienką warstwę palcami. – wtedy nie odróżnia się od reszty ciała.

Skład podkładu znajduje się w angielskiej części posta.

Gdy po raz pierwszy kupiłam podkład Clinique Anti-blemish, moja twarz była niemal całkowicie pokryta wypryskami, więc szczerze mowiąc nie byłam w stanie stwierdzić, które produkty powodują pogorszenie stanu mojej skóry. Teraz, gdy moja cera jest ogólnie wolna od trądziku, a pojedyncze wypryski pojawiają się tylko  w określonym czasie w miesiącu lub gdy zmagam się z dużym stresem, jestem w stanie stwierdzić, który produkt powoduje u mnie “wysyp” i niestety ten podkład się do nich zalicza. Nie jest to bardzo duży problem, ale po używaniu tego podkładu na mojej twarzy pojawia się kilka wyprysków i wiem, że jest to “zasługa” cięższych z silikonów – Methyl Trimethicone and Dimethicone, o was mówię Produkt zawiera również talk, który może zapychać pory oraz alkohol den., który może podrażniać skórę. Kwas salicylowy zawarty w podkładzie ma pomagać w walce z trądzikiem, ale według mnie dodanie tego składnika do podkładu nie jest zbytnio istotne, szczególnie w zestawieniu ze składnikami opisanymi powyżej.

Podkład ma średnią konsystencję – ani nie jest bardzo gęsty, ani bardzo wodnisty. Gładko rozprowadza się na skórze, najbardziej lubię używać w tym celu palców lub Beauty Blendera, gdy chcę osiągnąć większe krycie, które określiłabym jako średnie z możliwością budowania do prawie pełnego.

Podkład szybko zastyga na skórze i ma pudrowe wykończenie, więc nie potrzebuje dodatkowego wykończenia pudrem, z wyjatkiem sytuacji, gdy chcemy żeby wytrzymał wiele (8+) godzin lub gdy mamy bardzo tłustą cerę. Skóra wydaje się gładka i zdrowa, a jednocześnie podkład ten doskonale matuje – był to jedyny produkt, który sprawiał, że moja skóra nie wyglądała na bardzo tłustą gdy byłam młodsza. Nie daje przy tym tzw. “tępego matu” ani efektu maski. Niestety czuć go na skórze w ciągu dnia, jest dość ciężki, co trochę mi przeszkadza. Po paru godzinach krycie się zmiejsza, a podkład lekko blaknie, ale nawet po 15 godzinach noszenia (chyba przez tyle miałam go najdłużej na twarzy) nadal wygląda przyzwoicie.

Fotografuje się ładnie, ale oczywiście nie jest proównywalny z kosmetykami tworzonymi specjalnie w tym celu, jak podkład Make Up For Ever Ultra HD. Unikałabym noszenia go, gdy planujemy robić zdjęcia z fleszem – twarz będzie wyglądać na całkiem białą przez obecność filtra Titanium Dioxide.

Do makijażu na zdjęciu użyłam wspomnianego podkładu, odrobiny korektora Rimmel Lasting Finish 020 Ivory nałożonego punktowo na przebarwienia i pudru Bourjois Healthy Balance 52 Vanille w strefie T. Nadałam trochę koloru policzkom przy pomocy kremowego różu Clinique Chubby Stick blush w kolorze 01 Amp’d up apple i do zdjęcia nałożyłam pomadkę Bourjois Rouge Edition Velvet w odcieniu 01 Don’t pink of it!. Kolor ten podoba mi się na zdjęciu, ale niestety po chwili noszenia pomadka zaczęła pękać na ustach i zbierać sie w kącikach, więc musiałam ją zmienić.

Zalety:

+opakowanie

+doskonałe matowienie cery

+naturalne wykończenie

+gładko się rozprowadza, można go nakładać palcami

+trwały

+bezzapachowy

Wady:

-niektóre składniki mogą działać komedogennie i/lub aknegennie (co się stało w moim przypadku)

-uczucie ciężkości na twarzy

-biała twarz na zdjęciach z fleszem

-bardzo skromny wybór kolorów dla osob z jasną cerą

Powiedziałabym, że jest to świetny podkład dla osób, które borykają się z problemem tłustej lub bardzo tłustej cery i chcą, żeby wyglądała ona matowo, a makijaż wytrzymywał cały dzień. Mimo to, jeśli Twoja cera jest skłonna do wyprysków w szczególności po nowych kosmetykach, wybrałabym podkład, który nie jest tak napakowany cięższymi z silikonów jak ten. Nie uważam, żeby produkt ten mógł jakoś znacząco wpłynąć na redukcję trądziku, może za to go pogorszyć jesli jesteśmy wrażliwi na silikony. Podejrzewam, że produkt byłby zbyt wysuszający dla normalnej, a tym bardziej suchej skóry.

Używałyście podkładu Clinique Anti-blemish solutions? Jakie są Wasze ulubione podkłady do cery tłustej?  

High-end vs drugstore: Clinique Superpowder vs Bourjois Healthy Balance powder

1

Hello everyone, I hope you had an awesome weekend! I was planning my Christmas makeup look yesterday (post coming soon!) and couldn’t decide which powder to choose so I thought I will compare them on the blog first. These powders are very similar so I thought they deserve to take part in the high-end vs drugstore series!

(PS. Healthy Balance powder was an Amelia Liana inspired purchase!)

The packaging of Clinique Superpowder is obviously prettier because it’s more expensive, but the Bourjois one doesn’t look bad either and it has a mirror inside. The only thing I’m missing there is additional space for a spongeClinique powder comes with a sponge and you can store it in the powder’s case but the flat Bourjois packaging doesn’t even let you keep your own sponge there.

2
Bourjois Helathy Balance in 52 Vanille and Clinique Superpowder Double Face Makeup 02 Matte Beige

Both powders are talc-based and they also have a few other ingredients in common (or very similar ones like methicone and dimethicone for example). They are both finely milled and very smooth in texture. Both have a satin-matte finish and give a little bit of coverage but the Clinique powder is more opaque and can be used as a powder foundation if you don’t need much coverage.

Clinique Superpowder feels light on the skin, but I would say it’s more for dry, normal or combination skin unless you pair it with a seriously mattifying foundation – because it’s so light it may not be absorbent enough for oily skin. My skin is oily/combination and I use the powder to set either my Estee Lauder Double Wear or Clinique Anti-blemish foundation and I do not have any problems with oily shine during the day but with lighter foundations I would definitely need to blot or reapply it during the day. I love how natural it looks and doesn’t give a cakey appearance even on top of EL Double Wear. It doesn’t clog pores nor breaks me out. I have been faithful to this powder for many years until I decided to try something new.

Bourjois Healthy Balance is more heavy and it mattifies the skin better and for longer. I use it with the foundations mentioned above or any others I’m trying out and it never fails. Because it looks a bit more powdery on the skin and it is so good at mattifying I use it on everyday basis and reach for the Clinique one on more special occasions when I need a truly flawless finish. Another difference is a strong scent of the Bourjois powder while Clinique Superpowder is fragrance free.

3

Let’s talk about the shade selection now and I gotta say that Bourjois wins here. The shade 52 Vanille is a perfect color match for me but if I use my EL Double Wear foundation I set it with 53 Beige Clair – I need a slightly darker shade that altogether with the foundation which is a tad too light for me will give the right shade. Both shades have yellow undertones even though it may seem that 53 Beige Clair is more peachy. Clinique on the other hand has a strange shade selection in my opinion – 01 is really light and greyish and makes me look like an ill ghost and 02 is a bit too dark and way too peachy/orangey. If I use it with, again, EL Double Wear it sort of meshes and darkens the foundation so it makes a match. Otherwise I cannot use it because it’s too dark.

I think that Bourjois Healthy Balance powder is quite a good dupe for Clinique Superpowder if you have oily/combination skin. Personally, because of the shade selection I’m not going to repurchase Clinique one when it finishes. Healthy Balance mattfies the skin better as well so I can wear it with any foundation I own or decide to try and that definitely is convenient, not to mention that it’s only a fraction (one fourth) of the Superpowder’s price. Neither of these products caused any problems to my skin. If you have dry skin, Healthy Balance might be too heavy for you so Superpowder would be a better option.

Have you used these products? What are your favorite powders?

 

[PL]
Perfumeria vs drogeria: Clinique Superpowder vs Bourjois Healthy Balance

Planowałam ostatnio swój świąteczny makijaż (post w tym tygodniu!) i nie mogłam się zdecydować, który puder wybrać, więc postanowiłam najpierw napisać recenzję porównawczą. Obydwa produkty są bardzo podobne, więc uznałam, że zasługują na udział w serii Perfumeria vs Drogeria!

(PS. Zakup pudru Healthy Balance był zainspirowany kanałem Amelia Liana !)

Opakowanie Clinique jest oczywiście ładniejsze, ponieważ jest to droższy produkt, ale puder z Bourjois również nie wygląda źle, a jego opakowanie też zawiera lusterko. Jedynym elementem, którego mi tutaj brakuje jest miejsce na przechowywanie gąbki do pudru – do Clinique Superpowder dołączony jest aplikator, który można przechowywać w opakowaniu, a płaskie pudełeczko na puder Bourjois nie pozwala nawet na schowanie tam oddzielnie kupionej gąbki.

Obydwa pudry są na bazie talku i mają też kilka innych wspólnych składników (lub bardzo podobnych, jak na przykład methicone i dimethicone). Są drobno zmielone i mają gładką strukturę. Obydwa dają satynowo-matowe wykończenie i delikatnie kryją, ale puder z Clinique posiada trochę lepsze właściwości kryjące, ponieważ może być również używany jako delikatny podkład w pudrze.

Clinique Superpowder jest lekki na skórze i powiedziałabym, że nadaje się bardziej do cery suchej, normalnej lub mieszanej jeśli nie zestawimy go z silnie matującym podkładem – dla cery tłustej może być za słaby. Moja cera jest mieszana/tłusta i używam tego pudru do wykończenia podkładu Estee Lauder Double Wear lub Clinique Anti-blemish i nie mam specjalnie problemów ze świeceniem się skóry, ale przy użyciu innych podkładów zdecydowanie musiałabym ponownie zaaplikować puder w ciągu dnia. Bardzo podoba mi się to, że puder wygląda naturalnie i nie daje efektu ciasta na twarzy, nawet przy użyciu ciężkich podkładów. Nie zatyka porów i nie powoduje u mnie wyprysków. Używałam tego pudru przez kilka lat, aż wreszcie zdecydowałam się spróbowac czegoś nowego.

Bourjois Healthy Balance jest cięższy oraz lepiej i na dłużej matuje cerę. Używam go ze wspomnianymi wyżej podkładami lub jakimikolwiek innymi, które testuję i nigdy mnie nie zawodzi. Z racji, że wygląda nieco bardziej “pudrowo” na twarzy i bardzo dobrze matuje, używam go na co dzień, sięgając po Clinique na większe okazje, gdy potrzebuję naprawdę idealnego wykończenia.  Kolejną różnicą jest dość silny zapach pudru Bourjois, podczas gdy Clinique jest bezzapachowy.

Pomówmy teraz chwilę o wyborze kolorów i musze przyznać, że tutaj Bourjois bezapelacyjnie wygrywa. Odcień 52 Vanille jest dla mnie idealny, ale gdy używam podkładu EL Double Wear, który jest dla mnie teraz trochę za jasny pudruję go Healthy Balance w odcieniu 53 Beige Clair – ciemniejszy puder w połączeniu z jasnym podkładem daje match. Obydwa odcienie Bourjois są żółtawe, mimo że 53 może na zdjęciu wydawać się trochę bardziej brzoskwiniowy.  Clinique z kolei według mnie ma po prostu dziwny wybór kolorów01 jest bardzo jasny i lekko szarawy i sprawia, że wyglądam jak chory duch, a 02 jest za ciemny i zbyt brzoskwiniowy/pomarańczowy. Jednak gdy użyję go znów z podkładem Double Wear, kolory się łączą i puder przyciemnia podkład, więc wtedy wsyzstko razem znów wygląda dobrze. Nie mogę go używać z innymi podkładami, bo wtedy moja twarz jest zbyt ciemna w porównaniu z szyją.

Uważam, ze puder Healthy Balance jest całkiem dobrym zamiennikiem Clinique Superpowder jeśli macie cerę tłustą/mieszaną. Osobiście, ze względu na brak idealnego koloru, nie kupię już pudru Clinique gdy zużyję ten, który mam.  Healthy Balance również trochę lepiej matuje cerę, więc mogę go nosić z dowolnym podkładem, którego używam, co jest zdecydowanie ułatwieniem. Zaletą jest również różnica w cenie – Healthy Balance kosztuje tylko jedną czwartą ceny pudru Clinique. Żaden z tych produktów nie powodował u mnie problemów z cerą. Jeśli macie suchą skórę możecie zechcieć sięgnąć po Clinique Superpowder, ponieważ Healthy Balance mógłby być  dla Was zbyt ciężki.

Używałyście tych produktów? Jakie są Wasze ulubione pudry?

5-minute everyday makeup look

1

Hello everyone, I hope you’re feeling great! Today I thought I will share with you my favorite and very simple everyday makeup routine that is suitable for most skin types. This is currently my go-to look because it’s so quick and easy and most importantly the products don’t break me out! I noticed a major difference in my skin’s condition after I switched from using heavy makeup daily to this light makeup. Of course I still love my full coverage products, but I don’t use them every day anymore.

Let’s start with prepping the skin. I have oily/combination skin so I start off with applying a mattifying gel-textured moisturizer. Then I apply bareMinerals Complexion Rescue tinted hydrating gel cream in 02 Vanilla with my fingers. I jumped on the bandwagon with this one quite late because it was all the hype last summer. I got a sample back then but that time of the year my skin generally needs some heavy duty mattifying products so I decided to wait for the colder months to come. Now I can’t live without it! It gives a decent coverage and healthy look to the skin while being non-comedogenic. I have some acne scarring and hyperpigmentation so on the more visible spots I then use Rimmel Lasting Finish concealer in 020 Ivory. It’s a full coverage concealer with a powdery finish that doesn’t sink into pores and therefore it’s non-comedogenic as well. It’s perfect to cover up any spots but I would say it’s too heavy to use under the eyes. Then I powder my face with Clinique Superpowder double face makeup in 02 Matte beige.  I talked about it more here, so I’ll just say it’s a great powder with a satin finish that you can set your makeup with or use on it’s own since it gives a bit of coverage itself. I think I found a dupe for this, so stay tuned! I then give a hint of color to my cheeks by using Clinique Cheek Pop/Blush Pop in 01 Ginger Pop. It’s a very natural peachy-pink shade, perfect for everyday look. I love that it’s slightly shimmery – enough to highlight a bit but not in-your-face shimmery and that it’s buildable so I don’t end up with two pink spots on my face. To accentuate the eyes a little bit I use Estee Lauder Sumptuous Infinite mascara that gives both volume and curl. The only downside of this mascara is that it transfers a little from bottom lashes so I need to check it once in a while but I have never used a mascara that holds a curl so well so I stick to it. Last but not the least goes my Dior Addict lipstick in 564 Model. This shade has been discontinued unfortunately, but there are a few similar shades in the range. It’s my all time favorite everyday lipstick, it does not only give a hint of color and shine but it’s more moisturizing than a few lip balms I’ve used!

 

Do you like this kind of natural makeup? What are your favorite products for everyday makeup?

Xx, A.

[PL]

Dzisiaj chciałabym Wam pokazać moje ulubione kosmetyki do bardzo prostego codziennego makijażu, który jest odpowiedni dla prawie wszystkich typów skóry. Obecnie są to produkty po które sięgam najczęściej, ponieważ makijaż jest bardzo prosty i szybki w wykonaniu i, co najważniejsze, kosmetyki te nie szkodzą mojej cerze. Odkąd zamieniłam używane codziennie “ciężkie” podkłady na te produkty, moja cera czuje się i wygląda zdecydowanie lepiej. Oczywiście czasem używam mocniej kryjacych kosmetyków, ale juz nie na co dzień.

Zacznijmy od przygotowania skóry. Moja cera jest tłusta/mieszana więc moją bazą jest matujący krem o żelowej konsystencji. Następnie nakładam palcami krem koloryzujący bareMinerals Complexion Rescue tinted hydrating gel cream w kolorze 02 Vanilla. Szał na ten produkt był w lato, więc trochę się z nim spóźniłam, ale z premedytacją. Testowałam go w lato, ale wtedy moja skóra potrzebuje mocno matujących kosmetyków, wiec musiałam poczekać na chłodniejsze miesiące. Teraz nie wyobrażam sobie codziennego makijazu bez niego! Dobrze kryje jak na krem koloryzujący i nadaje skórze zdrowy wygląd nie zapychając porów ani nie powodując trądziku. Na blizny potrądzikowe nakładam korektor Rimmel Lasting Finish w kolorze 020 Ivory. Jest to w pełni kryjący korektor-komuflaż, który na skórze ma pudrowe wykończenie i dzięki temu, że pozostaje na powierzchni skóry nie wchodząc w pory jest niekomedogenny. Jest świetny do zakrywania blizn czy wyprysków, ale według mnie jest za ciężki do używania pod oczy. Następnie gąbeczką nakładam puder Clinique Superpowder double face makeup w kolorze 02 Matte beige.  Pisałam o nim więcej tutaj, więc powiem tylko, że jest to świetny puder z satynowym wykończeniem, odpowiedni do używania na podkład lub solo ponieważ jest lekko kryjący. Myślę, że znalazłam jego tańszy zamiennik, wkrótce pojawi się post porównujący! Dodaję trochę koloru na policzki przy pomocy różu Clinique Cheek Pop/Blush Pop w kolorze 01 Ginger Pop. Jest to naturalny, różowo-brzoskwiniowy odcień, idealny do codziennego makijażu. Bardzo go lubię, ponieważ nie jest matowy, ale błyszczące drobinki są tylko delikatnie rozświetlające, a do tego kolor można budować, więc nie da się nim zrobić plam na twarzy. Do podkreślenia oczu używam mascary Estee Lauder Sumptuous Infinite, która dodaje objętości i jednocześnie podkręca rzęsy. Jedyną wadą tego tuszu jest to, że trochę się odbija z dolnych rzęs, wiec muszę kontrolować sytuację, ale nigdy nie znalazłam tuszu, który przez cały dzień trzymałby podkręcenie moich rzęs tak jak ten. Na końcu używam pomadki Dior Addict w kolorze 564 Model. Niestety ten odcień został wycofany ze sprzedaży, ale w kolekcji jest kilka podobnych kolorów. Jest to moja ulubiona “codzienna” pomadka od lat, nie tylko nadaje ustom delikatny kolor i połysk, ale też doskonale je nawilża, lepiej niż wiele przezroczystych typowo nawilżających pomadek.

Lubicie naturany makijaż? Jakie są Wasze ulubione produkty do codziennego makijażu?

My pamper routine

1ed

Hello everyone, I hope you’re all feeling great and relaxed after the weekend! Because weekend for me is the time for a little bit of pampering I thought I would share my current pamper routine with you! I do it more or less once a week, depending on my skin’s needs and in autumn it’s mainly about some serious moisturizing since my skin turned from oily to dry as soon as the weather changed.

3ed

I start off with washing my face obviously, but I decided not to include cleansers in this post because they are no different than my everyday routine and I will make a separate post about that in the near future. I then use the Clinique 7-day scrub cream and even though it’s supposed to be used daily, I use it once or twice a week. I love that it’s mild and not irritating on the skin at all but at the same time it helps to unclog pores and get rid of any dry patches so that your skin feels clean, smooth and refreshed. Then I spray my face with Uriage Thermal Water that really should be a part of my daily routine, but I am a tad too lazy to use it every day.

My next step is applying Origins Drink Up Intensive overnight mask to hydrate my skin. Unlike their Ginzing moisturizer that I reviewed here I find this not irritating on the skin even though it contains essential oils. I usually leave it on for a few hours when I’m staying at home and I wash it off in the shower. I love how it leaves my skin hydrated and oh-so-smooth that I can’t keep myself from touching it all the time.

After washing the mask off I apply my all time favourite nighttime face cream that is also a part of my daily routine – Cetaphil Daily Advance (DA) Ultra Hydrating Lotion. It was recommended to me by my dermatologist and I’ve been using it for the past two years. It is hydrating and soothing for the skin and it doesn’t clog pores or aggravate acne. It leaves the skin a bit greasy after application but well, nobody watches me when I sleep (hopefully) so I don’t care honestly. I then apply a thick layer of L’occitane 100% Shea butter on the lips because moisturized lips are fuller lips.

2ed

As for the body pamper routine I have only two products. In the shower I use the Yves Rocher Exfoliating Botanical Key that is a detoxifying scrub. It might not be suitable for someone who has sensitive skin because it’s very harsh, but for those of you who need more serious scrubbing it will be perfect. It clears the pores, gets rid of some dry skin and little bumps. I also love the refreshing scent it has, it smells a bit like citrus, lemongrass and just greenery.

The star of my routine is TAO rich and nourishing body cream by Rituals. It is my absolute favourite among all body products I’ve ever used, I prefer it even over The Body Shop body butters. It’s very moisturizing but at the same time it doesn’t feel heavy on the skin and is incredibly smoothening. The scent is addictive – to me it smells like white flowers mixed with sweet almond, amazing. Luxury packaging makes it also even more pleasurable to use. Rituals cosmetics are available in Poland only at the duty free zone at Warsaw Chopin airport (maybe other bigger airports as well) or you can order them online at feelunique.com with free delivery.

Have you used any of these products? What are your favourite items for “pamper routine”?

[PL]
“Domowe SPA”

Cześć wszystkim, mam nadzieję, że weekend Wam się udał i odpoczęliście. Z racji, że weekend dla mnie jest czasem na to żeby się zrelaksować, pomyślałam, że podzielę się z Wami moimi ulubionymi kosmetykami, które mają za zadanie przede wszystkim rozpieszczać! Opisywanych poniżej produktów używam przeważnie raz w tygodniu, w zależności od potrzeb mojej skóry. Jesienią skupiam się przede wszystkim na nawilżaniu, ponieważ moja skóra zmieniła się z tłustej w suchą jak tylko zrobiło się zimno.

Zaczynam oczywiście od oczyszczenia twarz, ale o ulubionych produktach używanych w tym celu opowiem w oddzielnym poście o kosmetykach, które stosuję codziennie. Następnie używam peelingu Clinique 7-day scrub cream i pomimo że jest on przeznaczony do codziennego użytku, ja stosuję go raz albo dwa razy w tygodniu. Uwielbiam to, jak łagodny jest dla skóry, a przy tym spełnia swoje zadanie pomagając oczyszczać pory i pozbywając się suchych skórek tak, że skóra po użyciu jest gładka, oczyszczona i odświeżona. Następnie spryskuję twarz woda termalną Uriage, która powinna byc częścią codziennej pielęgnacji, ale często lenistwo bierze jednak nade mną górę.

Następnie nakładam na całą twarz nawilżającą maseczkę Origins Drink Up Intensive. W przeciwieństwie do ich kremu Ginzing, który zrecenzowałam tutaj maseczka nie podrażnia mojej cery, mimo że zawiera olejki eteryczne. Zazwyczaj zostawiam ją na twarzy na kilka godzin, nie na całą noc jak zaleca producent. Po zmyciu skóra jest nawodniona i nawilżona, a także tak gładka, że nie mogę się powstrzymać przed ciągłym dotykaniem twarzy 😛

Na końcu wklepuję mój ulubiony krem na noc, którego używam codziennie – Cetaphil Daily Advance (DA) Ultra Hydrating Lotion. Został on mi polecony przez moją dermatolog i używam go nieprzerwanie od dwóch lat. Nawilża skórę, a przy tym nie zatyka porów ani nie powoduje pogorszenia trądziku. Po użyciu skóra się świeci dość tłustym (ale nie ciężkim) filmem, ale nikt nie przygląda mi się jak śpię (mam nadzieję…), więc nie przeszkadza mi to. Na usta aplikuję grubą warstwę 100% masło Shea z L’occitane 100% bo usta nawilżone to usta pełniejsze.

W przypadku ciała mam tylko dwa produkty “rozpieszczające” i relaksujące. Pod prysznicem używam peelingu głęboko oczyszczającego Yves Rocher Exfoliating Botanical Key. Produkt ten może nie nadawać się dla osób o wrażliwej skórze, ponieważ jest dość szorstki, ale sprawdzi się w przypadku tych z Was, którzy wolą porządne ścieranie. Peeling oczyszcza pory, ściera martwy naskórek i pozbywa się małych nierówności na skórze. Uwielbiam jego orzeźwiający zapach – pachnie trochę cytrusami, trawą cytrynową i po prostu…zielenią.

Gwiazdą wyjątkowej pielęgnacji jest zdecydowanie krem do ciała TAO rich and nourishing body cream firmy Rituals. Jest to mój ulubiony produkt do ciała, którego kiedykolwiek używałam, uważam, że jest lepszy nawet od maseł The Body Shop. Jest silnie nawilżający, ale jednocześnie bardzo lekki na skórze i niesamowicie wygładzający. Jego przepiękny zapach uzależnia – dla mnie pachnie jak białe kwiaty połączone ze słodkimi migdałami. Eleganckie opakowanie sprawia, że jeszcze przyjemniej się go używa. Kosmetyki firmy Rituals są na razie dostępne tylko w strefie wolnocłowej na lotnisku Chopina w Warszawie (być może na innych większych lotniskach też), ale można je zamówić z darmową dostawą a stronie feelunique.com.

Używaliście któregoś z tych produktów? Jaka jest Wasza ulubiona pielęgnacja “na specjalną okazję”?

My favourite fall/autumn lipsticks

aaaaaaaaaaaaaaaaa

Hello everyone, I hope you’re all good! Since it started getting cold already, leaves got all colorful and pumpkin spice lattes are back again it’s time for autumnal colours in makeup as well. That is, toned down shades, lots of browns, greys and in case of lipsticks – burgundy, mauves, browns and nudes. Here are my favourite picks for this time of the year!

1. Kiko Velvet Mat – Satin Lipstick in 613
Kiko Velvet Mat – Satin Lipstick in 613

This is my perfect everyday toned down pink “your-lips-but-better” shade for fall. It’s not a typical matte lipstick –  not particularly long-lasting, not drying at all, very smooth in application and with a satin finish. You can apply it easily on the go without a mirror (and for me thats very important since I’m running late all the time…) and even though it’s a drugstore-priced product the packaging is sleek and pretty. It also smells very similar to MAC lipsticks and I guess we all love this vanilla scent!

Kiko Velvet - Mat Satin Lipstick in 613
Kiko Velvet – Mat Satin Lipstick in 613 lip swatch
2. Maybelline The Elixir in 025 Mauve Mystique
Maybelline Elixir in 025 Mauve Mystique
Maybelline The Elixir in 025 Mauve Mystique

Maybelline’s The Elixir is something between a lipgloss and a liquid lipstick. It is more opaque and less shiny than lipglosses but not long lasting and drying like liquid lipsticks. I love everything about this one – from a beautiful shade itself, through great formula to a cute packaging with a very practical applicator. Mauves like this are perfect for fall especially for everyday use, but I also pop it on the lips for a night out when wearing purple-black smoky eyes. Unfortunately these are not available in Poland so I have only one shade that my friend brought me from her trip to the US.

Maybelline The Elixir in 025 Mauve Mystique lip swatch
Maybelline The Elixir in 025 Mauve Mystique lip swatch
3. Chanel Rouge Allure in 124 Ambigue
Chanel Rouge Allure in 124 Ambigue
Chanel Rouge Allure in 124 Ambigue

I love this one. Like seriously, I love it. And even though it’s not new in my collection I don’t think I will let it go ever. The shade is a bronzy-nude with purple undertones (it’s not visible in the picture but it has purple shimmer) and it’s from Chanel’s limited edition from I guess 2013 but you can still purchase it on Chanel website and in some Sephoras. The color is subtle and elegant, and so is the oh-so-fancy packaging with double Cs engraved on the bottom and unusual way of opening. I’m a big fan of Chanel makeup and simple elegance that it represents.

Chanel Rouge Allure in 124 Ambigue
Chanel Rouge Allure in 124 Ambigue lip swatch

And here another picture of it since in the closeup it looked way more pink than in reality:

chanel2ed
Chanel Rouge Allure in 124 Ambigue lip swatch. The picture is not retouched to show the real shade.
4. Revlon Colorstay Moisture Stain in 001 India Intrigue
Revlon Colorstay Moisture Stain in 001 India Intrigue
Revlon Colorstay Moisture Stain in 001 India Intrigue

Although it doesn’t say in the name, Revlon’s Colorstay Moisture Stains are in fact liquid lipsticks, released before all the hype for those. I have four shades of these and my favourite as well as the one I choose for fall is India Intrigue. It’s a toned down fuchsia with noticeable purple undertones. It might seem to be a little too bright for fall but I promise it isn’t! I have to admit it’s a bit of a pain to apply and you really need to work it into your lips, it’s not a quick to apply swipe-and-go gloss, but the effect is worth it and eye-catching. It dries into a glossy finish that stays put for a long time and will not wear off unless you eat or drink (a lot) and after that the stain will still be remaining and impossible to remove unless you use a makeup remover. Except all this, I also love the names these stains have that an avid traveller like me cannot resist (I have the mentioned one and Parisian Passion, Shanghai Sizzle and Rio Rush).

Revlon Colorstay Moisture Stain in India Intrigue
Revlon Colorstay Moisture Stain in 001 India Intrigue lip swatch
5. Clinique Chubby Stick Intense in 08 Grandest Grape
Clinique Chubby Stick Intense in 08 Grandest Grape
Clinique Chubby Stick Intense in 08 Grandest Grape

The second high end product on my list is Clinique Chubby Stick in Grandest Grape. This bold but still wearable shade, even in the daytime, is a perfect burgundy-ish shade for fall, a bit similar to a red wine stain. The formula is moisturizing and it has a creamy, balmy texture that is an advantage on the colder days when lips tend to get a bit dry. For some reason on my lips it doesn’t look as dark as on other people – I have no idea why!

Clinique Chubby Stick Intense in 08 Grandest Grape
Clinique Chubby Stick Intense in 08 Grandest Grape

What are your favourite lipsticks and glosses for fall?

[PL]

Moje ulubione szminki na jesień

Skoro za oknem już zimno, liście nabrały kolorów, a pumpkin spice latte wróciły do Starbucks’a przyszedł również czas na jesienne kolory w makijażu. Uwagi domagają się stonowane kolory, brązy, szarości, a w przypadku pomadek – burgund, przydymione fioletowe róże, brązy i odcienie typu “nude”. Poniżej zobaczycie moich ulubieńców na jesień.

1. Kiko Velvet Mat – Satin Lipstick w kolorze 613

Jesienią jest to mój ulubiony stonowany róż na co dzień, trochę jak naturalny kolor ust, ale lepszy. Nie jest to typowa matowa szminka – nie utrzymuje się specjalnie długo na ustach, nie wysusza ich, gładko się aplikuje i ma satynowe wykończenie. Można ją nakładać bez patrzenia w lusterko co jest dla mnie olbrzymią zaletą, bo zawsze jestem wszędzie spóźniona… Mimo że jest to produkt w cenie drogeryjnej, opakowanie jest ładne i eleganckie. Pachnie bardzo podobnie do pomadek MAC, a kto nie kocha tego cudownego waniliowego zapachu!

2. Maybelline The Elixir w kolorze 025 Mauve Mystique

The Elixir firmy Maybelline jest czymś pomiędzy błyszczykiem a płynną pomadką. Jest mniej przezroczysty i błyszczący niż typowy błyszczyk, ale jednocześnie mniej napigmentowany, nie utrzymuje się długo na ustach i nie wysusza ich. Podoba mi się nie tylko ze względu na odcień. jego formuła jest również bardzo dobra, a opakowanie wyróżnia się estetyką. Odcienie tego typu są idealne szczególnie na co dzień, ale używam Elixiru również na wieczór przy czarno-fioletowym smoky eye. Niestety Elixiry nie są dostępne w Polsce, a ten dostałam w prezencie.

3. Chanel Rouge Allure w kolorze 124 Ambigue

Tę pomadkę po prostu uwielbiam. Mam ją juz od dłuższego czasu, ale nie wyobrażam sobie, że miałabym się z nią rozstać. Jest ona w kolorze brązowo – fioletowym (na zdjęciach niestety tego nie widać, ale ma ona błyszczące fioletowe drobinki) i pochodzi z limitowanej kolekcji Chanel bodajże z roku 2013, ale nadal można ją kupić na stronie firmy i w niektórych Sephorach. Odcień ten jest subtelny i elegancki, tak sam ojak piękne opakowanie z podwójnym C wygrawerowanym na dole szminki i nietypowym mechanizmem otwierania. Bardzo lubię produkty do makijażu tej marki i nieskomplikowaną elegancję, jaką prezentują.

4. Revlon Colorstay Moisture Stain w kolorze 001 India Intrigue

Nawet jeżeli nazwa na to nie wskazuje, Revlon Colorstay Moisture Stain są de facto pomadkami w płynie, dostępnymi jeszcze zanim zaczął się szał na takowe. Mam cztery odcienie tych lakierów do ust i moim ulubionym, a zarazem tym, który najbardziej lubię szczególnie jesienią jest India Intrigue. Jest to stonowana fuksja z widocznym odcieniem fioletu, która może wydawać się zbyt żywa na jesień, ale obiecuję, że taka nie jest! Musze przyznać, że nie są one zbyt łatwe w użyciu, trzeba się napracować, żeby uzyskać pożądany efekt, ale jest on zdecydowanie wart poświęcenia. Lakier wysycha na błyszczące wykończenie, które będzie się utrzymywać do czasu jedzenia albo intensywnego picia, po czym zabarwienie ust zostanie do momentu zmycia płynem micelarnym. Oprócz efektu i kolorów, uwielbiam te lakiery za nazwy poszczególnych odcienie (oprócz wspomnianego mam tez Parisian Passion, Shanghai Sizzle i Rio Rush).

5. Clinique Chubby Stick Intense w kolorze 08 Grandest Grape

Drugim i ostatnim produktem z wyższej pólki na mojej liście jest Clinique Chubby Stick w kolorze Grandest Grape. Jest to wyrazisty, ale również odpowiedni na dzień burgund, trochę przypominający zabarwienie od czerwonego wina. Produkt jest nawilżający i ma konsystencję przypominającą balsam do ust, co jest zaletą w chłodne dni, kiedy usta stają się bardziej suche. Z jakiegoś dziwnego powodu na mnie ta pomadka wygląda dużo jaśniej niż na innych osobach – nie mam pojęcia czemu!

Jakie są Wasze ulubione pomadki na jesień?

Cosmetic ingredients likely to break you out | [PL] Składniki kosmetyków mogące powodować wypryski

1

Hello everyone, I hope you’re all doing great! Today is the time for a less-pictures-more-writing post because I’d like to tackle the problem of cosmetic ingredients. This issue is very important for me since my skin changed a lot after I started paying attention to what the products I’m using actually contain. And by a lot, I mean A LOT. Below you can find a list of most commonly used potential comedogenic and acnegenic substances that you can find in both skincare and makeup products. Except the ingredient itself, it is also important where it is placed on the list – the higher on the list, the more of the particular ingredient the product contains. So, for example, a moisturizer listing Dimethicone as the second ingredient is likely to break you out but if it is 10th on the list you don’t need to bother that much. The ingredients mentioned CAN cause or increase acne (if you have acne prone skin) but don’t have to – it also depends on your skin type, other skincare and treatment you are using.

1. Dimethicone

This is, no kidding, no.1 enemy for my skin 😉 Dimethicone is a silicone that you can find in almost every foundation, powder, primer, high coverage concealer and countless moisturizers. It lies on the skin giving that silky-satin smooth finish we all love. It is supposed to make the beneficial ingredients work better and faster on our skin and lock the moisture in, but unfortunately it also traps the bacteria and sebum, what can cause or increase acne. Alongside Cyclopentasiloxane it is one of the most commonly used silicones, but its much heavier and thicker than Cyclopentasiloxane, that’s why it’s recommended for dry skin. Cyclopentasiloxane works much better for people with oily and acne prone skin. Over the years I have tried many different moisturizers and I noticed that the ones that break me out tend to have dimethicone as one of the first ingredients. I did some research online and found out that the same products cause similar effects on other people with acne prone skin. After I stopped using moisturizers that contain this particular silicone and foundations that have it as the main ingredient my skin has changed significantly.

2. Alcohol denat.

Alcohol denat. is often used in anti-acne products for its antiseptic purposes. What we often don’t realize is that it doesn’t only kill the bad bacteria but also the good ones that protect our skin. It strips the skin from all natural oils and dries it incredibly, leaving it irritated and unprotected against any microorganisms. Dry skin is defending itself by producing more sebum and acnegenic bacteria has a perfect environment to develop so the ingredient in the end does the exact opposite of what it’s supposed to do.

3. Talc

Talc is not that much of an acnegenic substance, but it can be pore-clogging, which can turn into breakouts eventually. Talc is in most of the powders and I wouldn’t be afraid of using them because we already have a layer of moisturizer and foundation on our faces so it’s not that likely to sink into pores though I avoid foundations that contain talc as one of the main ingredients.

4. Mineral Oil (Paraffinum Liquidum)

A while ago there was a big discussion about mineral oil in the beauty community and now I guess almost anyone knows it can cause breakouts. It is now found mainly in body care products such as lotions and body oils, you can rarely see it in some of the lower-end moisturizers.

5. Fragrance

Fragrance-free cosmetics when it comes to face products is the way to go (fragrance free means they don’t contain added fragrance, not that they don’t smell at all) and many companies advertise their products as fragrance-free. Although fragrances are not that much known as comedogenic ingredients, they are famous for the potential irritation they can cause, what can make the skin more acne prone and also can inflame existing blemishes.

Of course it would be extremely difficult to avoid all of the potentially harmful ingredients (there are so many of them and also each person can react differently), so it is important not to overuse certain ingredients and to adjust products to our own needs. More information about cosmetic ingredients you can find on Paulas Choice and CosDNA, where you can analyze each product.

I hope you enjoyed the post and found it useful! Which ingredients do you avoid? What are your favourite products for acne prone skin?


[PL] Cześć wszystkim! Zdecydowałam się tłumaczyć posty na polski, więc od teraz każda notka będzie w wersji dwujęzycznej
(nawet jeśli tytuł będzie po angielsku, na końcu każdego posta znajdzie się tłumaczenie). Mam nadzieję, że podoba Wam się ta zmiana.

Dzisiaj przyszedł czas na post bardziej “pisany” niż “obrazkowy”, ponieważ chciałabym poruszyć problem składników kosmetyków. Temat ten jest dla mnie bardzo ważny, ponieważ moja cera zmieniła się zdecydowanie na lepsze po tym, jak zaczęłam zwracać uwagę na składy kosmetyków których używam. I mam tutaj na myśli naprawdę diametralną zmianę. Poniżej znajdziecie listę najpopularniejszych składników używanych w pielęgnacji i makijażu, które mogą zatykać pory i powodować lub zwiększać trądzik. Oprócz składników jako takich, ważne jest też ich umieszczenie w składzie – im wyżej, tym więcej danego składnika zawiera produkt. Na przykład krem zawierający Dimethicone na drugim miejscu w składzie może “zapychać”, ale jeśli składnik ten znajduje się na przykład na miejscu dziesiątym to już raczej nie ma się czego bać. Wymienione składniki mogą powodować wypryski, ale nie muszą – zależy to też od typu skóry, a także pozostałych produktów lub kuracji jakie stosuje dana osoba.

1. Dimethicone

Jest to wróg numer jeden dla mojej cery 😉 Dimethicone to silikon, który można znależć w prawie każdym podkładzie, pudrze, bazie, mocno kryjącycm korektorze i wielu kremach. Pozostawia on skórę satynowo gładką, co wszystkie (wszyscy) uwielbiamy. Silikon ma za zadanie przyspieszyć i ułatwić działanie innych substancji zawartych w produkcie i  zatrzymać wodę w skórze, ale oprócz tego zatrzymuje też niestety bakterie i sebum, co sprzyja powstaniu lub rozwojowi trądziku. Obok Cyclopentasiloxane jest to jeden z najczęściej używanych silikonów, ale jest od Cyclopentasiloxane “cięższy”, dlatego jest raczej polecany dla skóry suchej. Cyclopentasiloxane sprawdza się znacznie lepiej u osób z cerą tłustą i/lub skłonną do trądziku. Przez lata próbowałam wielu różnych kremów i zauważyłam, że te, po których występuje u mnie znaczne pogorszenie trądziku zawierają Dimethicone jako jeden z głównych składników. Z researchu online dowiedziałam się, że te same produkty wywołują podobne efekty u innych osobach ze skłonnością do trądziku. Po tym, jak przestałam używać kremów zawierających ten rodzaj silikonu i podkładów, których główny składnik stanowi, moja cera wygląda nieporównywalnie lepiej.

2. Alcohol denat.

Alcohol denat. jest często używany w produktach przeciwtrądzikowych ze względu na właściwości antybakteryjne. Tym, o czym często zapominamy jest fakt, że alkohol zabija nie tylko złe, ale również dobre bakterie, które chronią nasza skórę. Alkohol pozbawia skórę jej naturalnej bariery i wysusza ją, przez co jest ona podrażniona i mniej odporna na drobnoustroje chorobotwórcze. Sucha skóra broni się produkując więcej sebum, a bakterie powodujące trądzik mogą dalej radośnie kolonizować twarz, wiec efekt jest przeciwny do zamierzonego.

3. Talk

Talk nie tyle bezpośrednio może powodować trądzik, co raczej zatykać pory, co wcześniej czy później może doprowadzić do wyprysków. Większość pudrów zawiera talk I nie obawiałabym się używania ich, ponieważ i tak mamy już na twarzy warstwę kremu i podkładu, więc nie wejdzie on w pory tak łatwo, ale staram się nie używać podkładów zawierających talk jako jeden z głównych składników.

4. Parafina (Mineral Oil, Paraffinum Liquidum)

Jakiś czas temu o parafinie było bardzo głośno w blogosferze i nie tylko, więc teraz chyba każdy wie, że może ona powodować wypryski. Można ją znaleźć głównie w produktach do ciała jak balsamy czy olejki oraz bardzo rzadko w kremach do twarzy, przeważnie z niższej półki.

5. Zapach (Fragrance)

Kosmetyki bezzapachowe są zawsze dobrą opcją (uwaga: bezzapachowe nie znaczy, że nie pachną, tylko że nie zawierają dodatkowych substancji zapachowych) i wiele firm reklamuje swoje produkty jako właśnie bezzapachowe. Zapachy są znane nie jako składniki “zapychające”, ale potencjalnie podrażniające, co może spowodować, że cera będzie bardziej podatna na trądzik, a istniejące zmiany mogą się zaognić.

Oczywiście trudno by było uniknąć wszystkich istniejących składników, które mogą zaszkodzić naszej cerze (jest ich bardzo bardzo dużo, a poza tym każdy może zareagować inaczej), więc ważny jest po prostu umiar i dopasowywanie kosmetyków zgodnie z ich składami do własnych potrzeb. Więcej informacji na temat składników kosmetyków możecie znaleźć np. na stronie Paulas Choice oraz CosDNA, gdzie możecie przeanalizować skład każdego produktu.

Mam nadzieję, że post Wam się podobał, a informacje były przydatne!

Jakich składników Wy staracie się unikać? Jakie są Wasze ulubione produkty do cery trądzikowej?