Luxurious pamper – L’Occitane Ultra rich body cream

img_7329
Hey guys, I hope you’re all doing well! Spring has finally reached us and it’s the time when most people switch to lighter lotions, body sorbets or skip body moisturizing whatsoever. However, if your skin like mine needs rich moisturizers all year long or you just like to pamper yourself with a luxurious product once in a while then this body cream might be for you!

img_7330
L’Occitane Ultra rich body cream is formulated with 25% (!) shea butter as well as linseed, sweet almond and honey extracts and apricot oil. That is A LOT of goodness in one pot, may I just say. The cream has rich but soft consistency and it’s not oily – for me personally it’s very important as I can’t stand a greasy film on my skin. Instead, it sinks in quickly and leaves the skin super soft and moisturized. On top of that the smell is just beautiful – L’Occitane is famous for that and I love all their ranges but the shea butter one is my favourite. It has the classic, high-end natural moisturizer scent that is super clean and fresh but at the same time soft and warm, like fresh sheets.

img_7331-2
I love that the cream is very rich and restoring but at the same time not too heavy and it doesn’t clog pores, unlike some body butters do. If you add the cashmere-soft consistency and gorgeous smell that make the application pure pleasure I think it’s one of the best body products on the market currently and I was not surprised to find out that it won Elle Beauty Awards this year!

As always I have to mention the price – 155PLN (44$ in Sephora US) is a lot to for a body product, especially if you, like me, slather yourself in those generously. However, if you can afford it and want to treat yourself for a bit of luxurious pampering, I highly recommend it!

Have you tried this body cream? What are your favourite L’Occitane products?

My pamper routine

1ed

Hello everyone, I hope you’re all feeling great and relaxed after the weekend! Because weekend for me is the time for a little bit of pampering I thought I would share my current pamper routine with you! I do it more or less once a week, depending on my skin’s needs and in autumn it’s mainly about some serious moisturizing since my skin turned from oily to dry as soon as the weather changed.

3ed

I start off with washing my face obviously, but I decided not to include cleansers in this post because they are no different than my everyday routine and I will make a separate post about that in the near future. I then use the Clinique 7-day scrub cream and even though it’s supposed to be used daily, I use it once or twice a week. I love that it’s mild and not irritating on the skin at all but at the same time it helps to unclog pores and get rid of any dry patches so that your skin feels clean, smooth and refreshed. Then I spray my face with Uriage Thermal Water that really should be a part of my daily routine, but I am a tad too lazy to use it every day.

My next step is applying Origins Drink Up Intensive overnight mask to hydrate my skin. Unlike their Ginzing moisturizer that I reviewed here I find this not irritating on the skin even though it contains essential oils. I usually leave it on for a few hours when I’m staying at home and I wash it off in the shower. I love how it leaves my skin hydrated and oh-so-smooth that I can’t keep myself from touching it all the time.

After washing the mask off I apply my all time favourite nighttime face cream that is also a part of my daily routine – Cetaphil Daily Advance (DA) Ultra Hydrating Lotion. It was recommended to me by my dermatologist and I’ve been using it for the past two years. It is hydrating and soothing for the skin and it doesn’t clog pores or aggravate acne. It leaves the skin a bit greasy after application but well, nobody watches me when I sleep (hopefully) so I don’t care honestly. I then apply a thick layer of L’occitane 100% Shea butter on the lips because moisturized lips are fuller lips.

2ed

As for the body pamper routine I have only two products. In the shower I use the Yves Rocher Exfoliating Botanical Key that is a detoxifying scrub. It might not be suitable for someone who has sensitive skin because it’s very harsh, but for those of you who need more serious scrubbing it will be perfect. It clears the pores, gets rid of some dry skin and little bumps. I also love the refreshing scent it has, it smells a bit like citrus, lemongrass and just greenery.

The star of my routine is TAO rich and nourishing body cream by Rituals. It is my absolute favourite among all body products I’ve ever used, I prefer it even over The Body Shop body butters. It’s very moisturizing but at the same time it doesn’t feel heavy on the skin and is incredibly smoothening. The scent is addictive – to me it smells like white flowers mixed with sweet almond, amazing. Luxury packaging makes it also even more pleasurable to use. Rituals cosmetics are available in Poland only at the duty free zone at Warsaw Chopin airport (maybe other bigger airports as well) or you can order them online at feelunique.com with free delivery.

Have you used any of these products? What are your favourite items for “pamper routine”?

[PL]
“Domowe SPA”

Cześć wszystkim, mam nadzieję, że weekend Wam się udał i odpoczęliście. Z racji, że weekend dla mnie jest czasem na to żeby się zrelaksować, pomyślałam, że podzielę się z Wami moimi ulubionymi kosmetykami, które mają za zadanie przede wszystkim rozpieszczać! Opisywanych poniżej produktów używam przeważnie raz w tygodniu, w zależności od potrzeb mojej skóry. Jesienią skupiam się przede wszystkim na nawilżaniu, ponieważ moja skóra zmieniła się z tłustej w suchą jak tylko zrobiło się zimno.

Zaczynam oczywiście od oczyszczenia twarz, ale o ulubionych produktach używanych w tym celu opowiem w oddzielnym poście o kosmetykach, które stosuję codziennie. Następnie używam peelingu Clinique 7-day scrub cream i pomimo że jest on przeznaczony do codziennego użytku, ja stosuję go raz albo dwa razy w tygodniu. Uwielbiam to, jak łagodny jest dla skóry, a przy tym spełnia swoje zadanie pomagając oczyszczać pory i pozbywając się suchych skórek tak, że skóra po użyciu jest gładka, oczyszczona i odświeżona. Następnie spryskuję twarz woda termalną Uriage, która powinna byc częścią codziennej pielęgnacji, ale często lenistwo bierze jednak nade mną górę.

Następnie nakładam na całą twarz nawilżającą maseczkę Origins Drink Up Intensive. W przeciwieństwie do ich kremu Ginzing, który zrecenzowałam tutaj maseczka nie podrażnia mojej cery, mimo że zawiera olejki eteryczne. Zazwyczaj zostawiam ją na twarzy na kilka godzin, nie na całą noc jak zaleca producent. Po zmyciu skóra jest nawodniona i nawilżona, a także tak gładka, że nie mogę się powstrzymać przed ciągłym dotykaniem twarzy 😛

Na końcu wklepuję mój ulubiony krem na noc, którego używam codziennie – Cetaphil Daily Advance (DA) Ultra Hydrating Lotion. Został on mi polecony przez moją dermatolog i używam go nieprzerwanie od dwóch lat. Nawilża skórę, a przy tym nie zatyka porów ani nie powoduje pogorszenia trądziku. Po użyciu skóra się świeci dość tłustym (ale nie ciężkim) filmem, ale nikt nie przygląda mi się jak śpię (mam nadzieję…), więc nie przeszkadza mi to. Na usta aplikuję grubą warstwę 100% masło Shea z L’occitane 100% bo usta nawilżone to usta pełniejsze.

W przypadku ciała mam tylko dwa produkty “rozpieszczające” i relaksujące. Pod prysznicem używam peelingu głęboko oczyszczającego Yves Rocher Exfoliating Botanical Key. Produkt ten może nie nadawać się dla osób o wrażliwej skórze, ponieważ jest dość szorstki, ale sprawdzi się w przypadku tych z Was, którzy wolą porządne ścieranie. Peeling oczyszcza pory, ściera martwy naskórek i pozbywa się małych nierówności na skórze. Uwielbiam jego orzeźwiający zapach – pachnie trochę cytrusami, trawą cytrynową i po prostu…zielenią.

Gwiazdą wyjątkowej pielęgnacji jest zdecydowanie krem do ciała TAO rich and nourishing body cream firmy Rituals. Jest to mój ulubiony produkt do ciała, którego kiedykolwiek używałam, uważam, że jest lepszy nawet od maseł The Body Shop. Jest silnie nawilżający, ale jednocześnie bardzo lekki na skórze i niesamowicie wygładzający. Jego przepiękny zapach uzależnia – dla mnie pachnie jak białe kwiaty połączone ze słodkimi migdałami. Eleganckie opakowanie sprawia, że jeszcze przyjemniej się go używa. Kosmetyki firmy Rituals są na razie dostępne tylko w strefie wolnocłowej na lotnisku Chopina w Warszawie (być może na innych większych lotniskach też), ale można je zamówić z darmową dostawą a stronie feelunique.com.

Używaliście któregoś z tych produktów? Jaka jest Wasza ulubiona pielęgnacja “na specjalną okazję”?