K-BEAUTY: Holika Holika sheet masks


Hello everyone, I hope you’re all feeling great! It’s been literally sooo long since I wrote a post…I don’t want to bore you with explanations though, I just hope I’m back for good this time!

Korean beauty products have become all the hype lately – bloggers rave about them, popular stores such as Sephora started stocking them and sheet mask selfies are the thing on Snapchat. I’ve been wanting to try some of the Korean products for a while now so I was really happy when my friend came back from Seoul and brought me face masks from a popular brand Holika Holika. I got two of them – an After Hard Study Mask Sheet and Before an Interview Mask Sheet. Each mask, packed in a sachet is thoroughly soaked and made from a thick fabric that won’t tear while you unfold it. I only had one issue with them – they fit really large! My face is quite (okay, very) small so that’s also one of the reasons but I think they would be too large for most of the people.  Adjusting each of them to my face size and shape was a bit of a struggle.

After Hard Study Mask Sheet

3

As I had a bit of skin issues lately, the first mask I chose was the clearing one with spot control essential complex. The mask contains tea tree and witch hazel extracts that have anti-acne properties, nourishing and calming castor oil and calendula officinalis flower extract as well as green tea extract that’s packed with antioxidants. Base ingredients are water, glycerin and unfortunately alcohol, however castor oil and glycerin neutralize it’s otherwise drying effect.

As with any other mask, I used this one in the evening, after removing all of my makeup. The first thing I noticed was very strong tea tree oil scent – I personally like it but it can bother some. I put the mask on for about 15 minutes, as advised on the packaging. I have sensitive skin and products with tea tree oil can irritate it but it didn’t happen this time, only my eyes stung a bit. After removing the mask my skin instantly felt refreshed (and that was some serious refreshment, I got the “after hard study” name then), energized and very, VERY smooth. The baby skin kind of smooth. I pat the residue on my face and went to sleep. I was surprised to see that the smoothness efect was still there the next day, even after washing my face in the morning. As for the spots, the mask didn’t clear them out or dry them but it didn’t break me out either so I’d say it was neutral.

Overall I think it’s a great mask when you need something to refresh and give yourself an energy boost – the mask leaves a bit of a cold sensation and it is definitely awakening. I wouldn’t say it works as an acne treatment, when it comes to clearing my skin I’ll stay with my charcoal and clay masks.

Before Interview Mask Sheet

6

The second mask was to revitalize the skin and in the beginning I can say that it did it’s job perfectly. Just like the previous one, this one is based on water, glycerin, alcohol and castor oil. As for active ingredients (called the Fighting essence) it contains yerba mate, pomegranate, lemon and spinach leaf extracts. My skin was looking a bit tired, dry and also irritated from a foundation I used so I was hoping the mask can help these issues.

I followed the instructions on the packaging again, this time keeping the mask on for a bit less – 10 minutes. This one didn’t sting my eyes at all and felt really calming on the skin. After removing, my skin was incredibly smooth again (I kinda wish it was like that always..) and felt more nourished, moisturized and at the same tightened. The next day I woke up with my face looking like I had a really good night’s sleep even though I didn’t!

I liked both of the masks but I’d say I prefer the revitalizing effect of the second one. The mask nourished my skin and made it look much fresher as opposed to the first one that gave the cold-refreshing sensation but didn’t actually make my skin look fresh. I also loved the overall experience of sheet mask application, I felt very relaxed and pampered, definitely something to look forward to after a long day! I’m going to try more sheet masks from Holika Holika’s Before and After range and also from other brands such as Tony Moly. It has become a bit of an addiction already!

Of course there wouldn’t be a post about sheet masks without a mask selfie, so enjoy! Here’s a lovely one that I posted some time ago on my Snapchat (@aniaskor):

img_4970

Have you tried Korean masks or other beauty products? What are your favourite ones?

To the next one,

A., xx

 

[PL]

K-BEAUTY: MASKI HOLIKA HOLIKA

Mam nadzieję, że u Was wszystko dobrze, minęło baaardzo dużo czasu odkąd ostatni raz napisałam posta, ale nie będę Was zanudzać opowieściami, mam tylko nadzieję, że tym razem wróciłam już na dobre!

Koreańskie kosmetyki stały się ostatnio bardzo popularne – blogerki je chwalą, największe sklepy zaczynają włączać je do swojego asortymentu, a selfie we wszelkich możliwych sheet maskach zalewają Snapchat. Od dawna chciałam wypróbować koreańskie produkty, więc bardzo się ucieszyłam, gdy moja przyjaciółka wróciła z Seulu i przywiozła mi maski popularnej koreańskiej marki Holika Holika. Dostałam dwie – After Hard Study Mask Sheet (maseczka po intensywnej nauce) i Before an Interview Mask Sheet (maseczka przed rozmową kwalifikacyjną). Maseczki były dobrze nasączone składnikami i zrobione z wytrzymałego materiału, który nie rozrywa się przy rozkładaniu, a każda z nich zapakowana była w oddzielną saszetkę. Jedynym problemem, który miałam z maskami był fakt, że są one bardzo duże! Mam dość (bardzo) małą twarz, więc przez to wydawały się jeszcze większe, ale podejrzewam, że byłyby one za duże dla większości osób. Dopasowanie masek do twarzy zajęło mi trochę czasu.

Maska After Hard Study

Ostatnio miałam trochę problemów z trądzikiem, więc jako pierwszą wybrałam oczyszczającą maskę mającą przeciwdziałać wypryskom. Maska zawiera ekstrakty z drzewa herbacianego i oczaru wirginijskiego mające właściwości antytrądzikowe, odżywczy i łagodzący olej rycynowy i wyciąg z nagietka lekarskiego, a także wyciąg z zielonej herbaty zawierający antyoksydanty. Podstawowymi składnikami są woda, gliceryna i niestety alkohol, ale olej rycynowy i gliceryna zniwelowały w przeciwnym razie wysuszające działanie alkoholu.

Tak jak każda inną maskę, i tę zaaplikowałam wieczorem, po usunięciu makijażu. Na początku zwróciłam uwagę na bardzo silny zapach olejku z drzewa herbacianego – osobiście go lubię, ale niektórym osobom może on przeszkadzać. Pozostawiłam maskę na twarzy na 15 minut, zgodnie z instrukcją na opakowaniu. Mam wrażliwą cerę i produkty z olejkiem z drzewa herbacianego mogą ją podrażniać, ale w tym przypadku tak nie było, jedynie trochę zapiekły mnie oczy. Po zdjęciu maski, miałam bardzo silne wrażenie orzeźwienia (zrozumiałam dlaczego ta maska nazywa się “po intensywnej nauce”), a skóra była bardzo, BARDZO gładka. Trochę jak po oliwce dla dzieci. Wklepałam pozostałości maseczki w skórę i poszłam spać. Rano skóra nadal byłą bardzo gładka, efekt utrzymał się aż do wieczora, przetrwał nawet poranne mycie twarzy. Jeśli chodzi o trądzik, nie zauważyłam, żeby maska oczyściła moją skórę ani zlikwidowała czy zmniejszyła wypryski, ale też nie spowodowała nowych, więc powiedziałabym, że jest neutralna.

Uważam, ze jest to świetna maska gdy potrzebujemy natychmiastowego orzeźwienia i dodatkowej energii – zostawia poczucie świeżości i uczucie lekkiego zimna, co zdecydowanie pomoże nas obudzić. W przypadku trądziku wolę oczyszczające maski zawierające węgiel lub glinkę.

Maska Before Interview

Maseczka “przed rozmową kwalifikacyjną” (uwielbiam te nazwy <3) miała za zadanie ożywić cerę i już na początku mogę powiedzieć, że sprawdziła się doskonale. Tak jak poprzednia i ta jest oparta na wodzie, glicerynie, alkoholu i oleju rycynowym. Składniki aktywne czyli kompleks Fighting Essence zawiera ekstrakty z yerba mate, granatu, cytryny oraz szpinaku. Moja skóra wyglądała na zmęczoną, suchą i podrażnioną od podkładu, którego używałam, więc miałam nadzieję, że maseczka pomoże rozwiązać te problemy.

I tym razem kierowałam się instrukcjami z opakowania, pozostawiając maskę na twarzy trochę krócej – 10 minut. Ta maseczka nie podrażniła moich oczu i podziałała łagodząco na skórę. Po zdjęciu maski, skóra znów była bardzo gładka (chciałabym, żeby zawsze tak wyglądała…), odżywiona, nawilżona i bardziej jędrna. Wklepałam pozostałość maseczki używając jej trochę jak kremu na noc. Następnego dnia moja cera wyglądała, jakbym bardzo porządnie się wyspała, mimo że to nie była prawda!

Jestem zadowolona z działania obydwu masek, ale jeśli miałabym wybrać jedną zdecydowałabym się na drugą – Before an Interview. Podobał mi się jej ożywiający efekt, skóra wyglądała na świeżą i wypoczętą. Pierwsza maseczka dawała wrażenie większego orzeźwienia, ale było to odczucie, a nie zmiana w wyglądzie skóry (z wyjątkiem gładkości). Bardzo podobał mi się tez sam proces aplikacji, włącznie z wklepywaniem maseczki, było to bardzo relaksujące, zdecydowanie miłe doświadczenie po długim dniu! Na pewno wypróbuję więcej masek Holika Holika i innych koreańskich marek jak na przykład Tony Moly. Trochę się uzależniłam! 

Oczywiście nie byłoby posta o sheet maskach bez selfie w takiej właśnie maseczce, więc proszę bardzo 😀 Powyżej możecie znaleźć przeurocze selfie, które wrzuciłam na Snapchata jakiś czas temu (mój Snapchat to aniaskor btw ;))

Używałyście kiedyś koreańskich maseczek albo innych kosmetyków? JAkie są Wasze ulubione?

 

Do następnego,

A., xx

 

My pamper routine

1ed

Hello everyone, I hope you’re all feeling great and relaxed after the weekend! Because weekend for me is the time for a little bit of pampering I thought I would share my current pamper routine with you! I do it more or less once a week, depending on my skin’s needs and in autumn it’s mainly about some serious moisturizing since my skin turned from oily to dry as soon as the weather changed.

3ed

I start off with washing my face obviously, but I decided not to include cleansers in this post because they are no different than my everyday routine and I will make a separate post about that in the near future. I then use the Clinique 7-day scrub cream and even though it’s supposed to be used daily, I use it once or twice a week. I love that it’s mild and not irritating on the skin at all but at the same time it helps to unclog pores and get rid of any dry patches so that your skin feels clean, smooth and refreshed. Then I spray my face with Uriage Thermal Water that really should be a part of my daily routine, but I am a tad too lazy to use it every day.

My next step is applying Origins Drink Up Intensive overnight mask to hydrate my skin. Unlike their Ginzing moisturizer that I reviewed here I find this not irritating on the skin even though it contains essential oils. I usually leave it on for a few hours when I’m staying at home and I wash it off in the shower. I love how it leaves my skin hydrated and oh-so-smooth that I can’t keep myself from touching it all the time.

After washing the mask off I apply my all time favourite nighttime face cream that is also a part of my daily routine – Cetaphil Daily Advance (DA) Ultra Hydrating Lotion. It was recommended to me by my dermatologist and I’ve been using it for the past two years. It is hydrating and soothing for the skin and it doesn’t clog pores or aggravate acne. It leaves the skin a bit greasy after application but well, nobody watches me when I sleep (hopefully) so I don’t care honestly. I then apply a thick layer of L’occitane 100% Shea butter on the lips because moisturized lips are fuller lips.

2ed

As for the body pamper routine I have only two products. In the shower I use the Yves Rocher Exfoliating Botanical Key that is a detoxifying scrub. It might not be suitable for someone who has sensitive skin because it’s very harsh, but for those of you who need more serious scrubbing it will be perfect. It clears the pores, gets rid of some dry skin and little bumps. I also love the refreshing scent it has, it smells a bit like citrus, lemongrass and just greenery.

The star of my routine is TAO rich and nourishing body cream by Rituals. It is my absolute favourite among all body products I’ve ever used, I prefer it even over The Body Shop body butters. It’s very moisturizing but at the same time it doesn’t feel heavy on the skin and is incredibly smoothening. The scent is addictive – to me it smells like white flowers mixed with sweet almond, amazing. Luxury packaging makes it also even more pleasurable to use. Rituals cosmetics are available in Poland only at the duty free zone at Warsaw Chopin airport (maybe other bigger airports as well) or you can order them online at feelunique.com with free delivery.

Have you used any of these products? What are your favourite items for “pamper routine”?

[PL]
“Domowe SPA”

Cześć wszystkim, mam nadzieję, że weekend Wam się udał i odpoczęliście. Z racji, że weekend dla mnie jest czasem na to żeby się zrelaksować, pomyślałam, że podzielę się z Wami moimi ulubionymi kosmetykami, które mają za zadanie przede wszystkim rozpieszczać! Opisywanych poniżej produktów używam przeważnie raz w tygodniu, w zależności od potrzeb mojej skóry. Jesienią skupiam się przede wszystkim na nawilżaniu, ponieważ moja skóra zmieniła się z tłustej w suchą jak tylko zrobiło się zimno.

Zaczynam oczywiście od oczyszczenia twarz, ale o ulubionych produktach używanych w tym celu opowiem w oddzielnym poście o kosmetykach, które stosuję codziennie. Następnie używam peelingu Clinique 7-day scrub cream i pomimo że jest on przeznaczony do codziennego użytku, ja stosuję go raz albo dwa razy w tygodniu. Uwielbiam to, jak łagodny jest dla skóry, a przy tym spełnia swoje zadanie pomagając oczyszczać pory i pozbywając się suchych skórek tak, że skóra po użyciu jest gładka, oczyszczona i odświeżona. Następnie spryskuję twarz woda termalną Uriage, która powinna byc częścią codziennej pielęgnacji, ale często lenistwo bierze jednak nade mną górę.

Następnie nakładam na całą twarz nawilżającą maseczkę Origins Drink Up Intensive. W przeciwieństwie do ich kremu Ginzing, który zrecenzowałam tutaj maseczka nie podrażnia mojej cery, mimo że zawiera olejki eteryczne. Zazwyczaj zostawiam ją na twarzy na kilka godzin, nie na całą noc jak zaleca producent. Po zmyciu skóra jest nawodniona i nawilżona, a także tak gładka, że nie mogę się powstrzymać przed ciągłym dotykaniem twarzy 😛

Na końcu wklepuję mój ulubiony krem na noc, którego używam codziennie – Cetaphil Daily Advance (DA) Ultra Hydrating Lotion. Został on mi polecony przez moją dermatolog i używam go nieprzerwanie od dwóch lat. Nawilża skórę, a przy tym nie zatyka porów ani nie powoduje pogorszenia trądziku. Po użyciu skóra się świeci dość tłustym (ale nie ciężkim) filmem, ale nikt nie przygląda mi się jak śpię (mam nadzieję…), więc nie przeszkadza mi to. Na usta aplikuję grubą warstwę 100% masło Shea z L’occitane 100% bo usta nawilżone to usta pełniejsze.

W przypadku ciała mam tylko dwa produkty “rozpieszczające” i relaksujące. Pod prysznicem używam peelingu głęboko oczyszczającego Yves Rocher Exfoliating Botanical Key. Produkt ten może nie nadawać się dla osób o wrażliwej skórze, ponieważ jest dość szorstki, ale sprawdzi się w przypadku tych z Was, którzy wolą porządne ścieranie. Peeling oczyszcza pory, ściera martwy naskórek i pozbywa się małych nierówności na skórze. Uwielbiam jego orzeźwiający zapach – pachnie trochę cytrusami, trawą cytrynową i po prostu…zielenią.

Gwiazdą wyjątkowej pielęgnacji jest zdecydowanie krem do ciała TAO rich and nourishing body cream firmy Rituals. Jest to mój ulubiony produkt do ciała, którego kiedykolwiek używałam, uważam, że jest lepszy nawet od maseł The Body Shop. Jest silnie nawilżający, ale jednocześnie bardzo lekki na skórze i niesamowicie wygładzający. Jego przepiękny zapach uzależnia – dla mnie pachnie jak białe kwiaty połączone ze słodkimi migdałami. Eleganckie opakowanie sprawia, że jeszcze przyjemniej się go używa. Kosmetyki firmy Rituals są na razie dostępne tylko w strefie wolnocłowej na lotnisku Chopina w Warszawie (być może na innych większych lotniskach też), ale można je zamówić z darmową dostawą a stronie feelunique.com.

Używaliście któregoś z tych produktów? Jaka jest Wasza ulubiona pielęgnacja “na specjalną okazję”?

Origins launch in Poland + GinZing moisturizer review

What I got from Origins

Hello everyone, I hope you’re doing great! Today I’d like to talk about Origins brand that recently launched in Poland. Origins is a part of Estee Lauder Companies and is supposed to be their (almost) “all-natural” line with beneficial ingredients derived from nature itself, such as plant oils or extracts. Seeing their ingredients, most of them are of natural origin indeed, hence the name. They launched their first store in continental Europe last month in Poland and because their products are widely recommended in the blog and Youtube network I decided to give them a try as well. I purchased a starter kit containing the GinZing Energy-boosting mositurizer, Checks and Balances Frothy face wash, Drink Up intensive overnight mask and Clear Improvement active charcoal mask. Because it was the store opening, I also got a set of samples in a Nanette Lepore for Origins pouch: another charcoal mask, GinZing moisturizer and two Drink Up Intensive masks (and two products from their anti-ageing line that I already gave away). The staff in the store was professional and very kind and the store had a nice ambience also due to the interesting interior design.. In this post I will shortly review the moisturizer and there will be a separate post for the masks and the cleanser as well.

After coming back home I decided to read a bit about the brand and I saw many negative reviews on Beautypedia (I mentioned the website in my post about cosmetic ingredients that you can find here) and I got a bit concerned by the fact that the products seem to contain many natural but at the same time potentially irritating ingredients. I still decided to try them, especially because my skin is not that sensitive when it comes to irritation.

Origins GinZing energy-boosting moisturizer
Origins GinZing energy-boosting moisturizer
Origins GinZing energy-boosting moisturizer

Ingredients: Water, Methyl Trimethicone, Butylene Glycol, Glycerin, Jojoba Esters, Panthenol, Dicaprylyl Carbonate, Citrus Limon (Lemon) Peel Oil, Citrus Grandis (Grapefruit) Peel Oil, Mentha Viridis (Spearmint) Leaf Oil, Limonene, Aloe Barbadensis Leaf Extract, Butyrospermum Parkii (Shea Butter), Simmondsia Chinensis (Jojoba) Butter, Castanea Sativa (Chestnut) Seed Extract, Rubus Idaeus (Raspberry) Leaf Wax, Dimethicone, Coleus Barbatus Extract, Hordeum Vulgare (Barley) Extract, Trehalose, Triticum Vulgare (Wheat) Germ Extract, Panax Ginseng (Ginseng) Root Extract, Ammonium Acryloyldimethyltaurate/VP Copolymer, Salicylic Acid, Foeniculum Volgare (Fennel) Seed Extract, Rosmarinus Officinalis (Rosemary) Leaf Extract, Phospholipids, Tocopheryl Acetate, Sodium PCA, Arginine, Caffeine, Cholesterol, Linoleic Acid, Biotin, Folic Acid, Tetrahexyldecyl Ascorbate, Polysilicone-11, Carbomer, Pantethine, Squalane, Sodium Hyaluronate, Hexylene Glycol, Lecithin, Calcium Carbonate, Caprylyl Glycol, Ethylhexylglycerin, Tromethamine, Phenoxyethanol.

I was testing the moisturizer for about 2 weeks of daily use, I have oily and acne prone without any dryness or irritation except blemishes if I have them at the time. The moisturizer has a strong and refreshing scent that itself is a bit energy boosting. The consistency is light and gel-like due to the silicone (Methyl Trimethicone, can be pore-clogging) so its a pleasure to apply. It is not meant to be for oily skin, but I honestly don’t know how a person with dry skin could use it – to me, it doesn’t moisturize at all, it’s very mattifying (my oily skin stayed matte all day). Because of it’s primer-like texture it’s a great base for makeup. After two weeks of using I noticed that my skin got dry patches and because of that looked more tired (not so energy-boosting after all…), it also broke me out a little and I find it irritating because I experienced redness around my nose and my blemishes got seriously inflamed. I had to stop using it and then my skin went back to normal within a little more than a week. I find this moisturizer drying and irritating and I would not recommend it for any type of skin, especially sensitive or acne prone, although I know that many people liked it since it’s considered Origins’ bestseller.

What are your experiences with Origins? What are your favourite products of the brand? Did you use the GinZing moisturizer?


[PL]

Dzisiaj chciałabym napisać parę słów o marce Origins, która niedawno otworzyła sklep w warszawskiej Galerii Mokotów. Origins należy do koncernu Estee Lauder Companies i ma być ich (prawie) całkiem naturalną linią, znaną ze stosowania przede wszystkim naturalnych składników, jak oleje czy ekstrakty roślinne. Po przejrzeniu list składników muszę powiedzieć, że większosć z nich faktycznie jest pochodzenia naturalnego. W Warszawie otwarto pierwszy sklep Origins w Europie (kontynentalnej) i z racji, że ich produkty są popularne w blogo- i vlogosferze, postanowiłam też je wypróbować. Kupiłam zestaw startowy zawierający krem na dzień GinZing Energy-boosting mositurizer, żel do mycia twarzy Checks and Balances Frothy face wash oraz maseczki Drink Up intensive overnight mask i Clear Improvement active charcoal mask. Wybrałam się tam z przyjaciółką w dniu otwrcia, więc dostałyśmy również kosmetyczki Nanette Lepore for Origins z dużymi próbkami: maseczki Clean improvement i DrinkUp Intensive, krem GinZing i dwa produkty z serii anti-ageing, które już oddałam. Konsultantki w sklepie były profesjonalne i sympatyczne, w sklepie była miła atmosfera potęgowana przez ciekawy wystrój. W tym poście zrecenzuję krem GinZing, za jakiś czas również pojawi się oddzielny post z recenzją maseczek i żelu do twarzy.

Po powrocie do domu postanowiłam trochę poczytać o Origins i zauważyłam wiele negatywnych ocen ich produktów na Beautypedia (wspomniałam o tej stronie w poście o składnikach kosmetyków, które możecie znaleźć tutaj) i zmartwił mnie fakt, że wiele produktów Origins zawiera owszem naturalne, ale też potencjalnie drażniące dla skóry składniki. Mimo to zdecydowałam się przetestowac kosmetyki, ponieważ moja skóra nie jest specjalnie podatna na podrażnienia typu zaczerwienienia etc.

Krem Origins GinZing energy-boosting moisturizer

(Lista składników znajduje się powyżej w wersji angielskiej.)

Testowałam krem przez mniej więcej dwa tygodnie codziennego stosowania, moja cera jest tłusta i ze skłonnością do trądziku, bez problemów z wysuszeniem lub podrażnieniami (z wyjatkiem wyprysków, jeśli są). Krem ma intensywny, orzeźwiający zapach, który sam w sobie dodaje energii. Ma lekką, trochę żelową konsystencję co zawdzięcza silikonowi (Methyl Trimethicone, może być komedogenny), wiec przyjemnie się aplikuje. Krem ten teoretycznie nie jest przeznaczony dla cery tłustej, ale nie wyobrażam sobie, żeby osoba z suchą skórą go używała – nie zauważyłam praktycznie żadnego nawilżenia, a krem działa silnie matująco (moja cera była matowa cały dzień). Ponieważ konsystencją przypomina bazę, dobrze sprawdza się pod makijażem. Po dwóch tygodniach używania zauważyłam, że moja skóra stała się miejscami wysuszona i przez to wyglądała na zmęczoną (przeciwnie do obiecanego energy-boost…), a także trochę mnie “wysypało”, Skóra była podrażniona, szczególnie w okolicach nosa, a “niespodzianki” zaogonione. Przestałam go używać i po trochę więcej niż tygodniu moja cera wróciła do normy. Według mnie krem ten jest wysuszający i drażniący dla skóry i nie poleciłabym go dla żadnego typu cery, a szczególnie nie dla cery suchej czy ze skłonnością do trądziku, chociaż wiem, że wielu osobom musiał się spodobać skoro zyskał status bestsellera.

Jakie macie doświadczenia z marką Origins? Jakie są Wasze ulubione produkty? Używałyście GinZing moisturizer?

5 Products to Fight Oily Shine in Summer | My First Post

title

Hello Everyone!

I’m very excited to introduce you to the first post on Lipsticks and Dreams! I decided to start with tackling the issue of shine during summer since many of us are facing this problem when it starts to get really hot outside. I used to struggle a lot to keep my oily skin in control during summer, so now that I found my holy grail products I can’t wait the share them with You!

1. Mud Mask Purifying and Mattifying with Zinc and Copper by Sephora.

1

1ing

To combat oilyness during summer the basic step is cleansing. Without deep cleansing even if you use a mattifying cream or tons of powder it will not help much, because sebum will still be produced excessively and the pores will be clogged (is this gross? I hope not!).

I had been a fan of clay masks for a long time but this is the best one I have tried so far. Unlike many others, this one is not harsh and overdrying, it leaves the skin smooth and soft with clean pores (goodbye blackheads on your nose! ;)). After applying the mask on a clean and slightly wet face you wait for it to dry and then wet the mask and rub it off with circular motion – the mask works also as a scrub because of the exfoliating granules it contains. It is meant to be used once or twice a week depending on the needs. I cannot imagine living without this product now, it has helped my oily and acne prone skin a lot!

2. Anti-Blemish Solutions Cleansing Foam by Clinique.

2

For everyday or almost everyday cleansing I use the Clinique Anti-Blemish Solutions Cleansing Foam. This product really helps reduce both oilyness and acne. If I need to have perfect makeup all day I use this cleanser beforehand and I can be sure it will do its job. It is a holy grail product for me that I repurchased multiple times and that has never failed me. The big bottle lasts for around 6 months so even though the price tag is quite high I would say it is totally worth it. The product is quite drying so I advise not to use it twice a day, personally I use it only in the morning to prepare my face for makeup. If used too often, it can give the opposite effect because overdried skin will “defend” itself by actually producing more sebum.

3. Anti-Blemish Solutions All-Over Clearing Treatment by Clinique.

3

The All-Over Clearing Treatment by Clinique is a Daytime Moisturizer that makes a perfect base for makeup and leaves the skin smooth and matte. It is not very moisturizing, its main purpose is to mattify the skin, therefore it can be too drying for normal or combination skin but perfect for oily and very oily skin. I use it only for special occasions or for the days when my makeup has to stay the same from day to night. Unlike most of the Clinique or Estee Lauder moisturizers, this one is acne prone skin friendly, because it does not contain Dimethicone – a silicone that breaks many people, including me, out. I never use this moisturizer after using the cleansing foam mentioned above. Both products can be drying, so if combined, they make even my skin dry. However, its a great product to help your makeup stay all day and keep your skin from getting oily, especially because one of the main ingredients is Cyclopentasiloxane – a silicone that can be found as a main ingredient in primers as well.

4. Double Wear Stay-in-Place Foundation SPF 10 by Estee Lauder.

4

Some of You will probably think I am crazy now 😉 One of the heaviest foundations on the market for summer?! I agree, the best face makeup you can use in summer is a bb or cc cream, maybe a light foundation or nothing at all. Unfortunately, there are days when you need to look flawless all day or all night and that is not an easy effect to achieve for a person with very oily skin (and acne scarring for me additionally), especially in the summer weather. On these days I use the Double Wear Foundation beacuse it doesn’t transfer, doesnt melt in the heat, it keeps the skin matte without a mask effect and covers all the traces of blemishes. I have it in the shade 1N1 which is a bit too light for me, but when covered with the darker powder mentioned below, it matches my skin perfectly. It doesn’t come originally with a pump, but I just bought a MAC pump that fits.

5. Superpowder Double Face Powder by Clinique.

5p

5

5ing

The Clinique Superpowder is my all-time favourite. It is a powder/powder foundation that gives a bit o coverage and has a satin-matte, healthy and photoshop-like finish. What I like the most about this powder is that it gives additional coverage and cooperates with almost every foundation that I wear underneath. What I found out about strictly mattifying, sheer powders is that sometimes they tend to separate from the foundation and give this awful melt-like, uneven effect that is much worse than not wearing makeup at all. Because this powder is not strictly (but still) mattifying, it works beautifully with a foundation and gives a bit of a blurred effect. I never touch up my makeup after using this powder, very rarely I just press a porous paper towel on the skin to absorb excess sebum if I’m wearing the makeup for more than ten hours. To apply it, I use the attached sponge that I clean with a disinfectant soap once a week (no jokes with acne ;)). After using the sponge for a while, I replace it with the plain Sephora ones. My shade is 02 matte beige.

Please leave me a comment about your favourite ways to combat shine during summer! Im also very curious about your opinions on the mentioned products, if you have used them!

Thank you for reading, if you liked the post dont forget to follow the blog via email to keep updated about the new posts!